Wydawnictwo to przedsiębiorstwo. Nie jest to jakimś wielkim odkryciem w sumie. Książka to produkt jak każdy inny, wytwarzany i sprzedawany na rynku. Jeśli wydawnictwo traktuje ten proces poważnie – takie które o tym zapomina długo na rynku nie przebywa – stawia przed sobą cele, określa strategię ich wykonania, a następnie samo przed sobą się z wykonywanych założeń rozlicza. Wydawcy szukają nowych rozwiązań w: dystrybucji, promocji, ofercie. Zazwyczaj cechuje ich elastyczność i starają się do potrzeb rynku, czyli czytelników jak najlepiej dostosować. To daje większą szansę na końcowy sukces – zysk.

Czytaj dalszą część tego wpisu »

Zapraszam do lektury mojej recenzji z książki Łukasza Śmigla pt: “Decathexis”. No i wreszcie Magiel uaktualnił stronę UW, tam notki i okładki do dwóch książek z serii: “Światła” Harrisona oraz “Shriek” VanderMeera. Ta druga to must read and have dla mnie, co do Johna, no cóż, trzeba wreszcie “Viriconium” przeczytać.

Prezentuję Wam moi drodzy recenzję książki Catherynne M. Valente “Opowieści sieroty: W miastach monet i korzeni”. Zarazem i świetna pozycja, i pewna doza niedosytu. Nie mogę doczekać się już września i premiery kolejne książki tej amerykańskiej autorki pt. “Palimpsest”.

Zlej, to tylko fantastyka

madmill dnia 11 Styczeń 2010 kategoria: Smęty | Brak komentarzy »

Ja dziś króciutki wpis polecający inne blogi, a co! Komentarza na temat samej Crossgate nie będzie. Poczytacie, sami ocenicie. Po pierwsze blog Jakuba Ćwieka od którego wszystko się zaczęło, poczytajcie także komentarze pod wpisem. Jeden pisarz to za mało, odezwały się kolejne głosy i kolejny… a ilu ich jest? A tego pewnie dowiemy się też za jakiś czas i jak skończy się cała sprawa.

Autorom polecam lekturę tego co przestawił kolega Romulus na ZB, wzór umowy. Oraz chyba najwięcej racji w tym ma Maciej Guzek.

Ja się na temat sprawy nie wypowiadam, bo już przeczytałem, że płaci mi Mag, Runie chcę się podlizać, bo napisałem książkę – chociaż to moje ego połaskotało, jednak ktoś we mnie wierzy! – a dzisiaj jeszcze na dodatek kupiłem książkę z Solarisu, pewnie to znaczy, że zaręczony jestem z córką Sedeńki… ma córkę?

Co do lojalek to jako czytelnika zniesmaczyło mnie to, że w Polsce wydaje się autorów a nie książki. Liczy się nazwisko autora i nawet jak napisałbym szmirę to wydawca to wyda. Naiwni myśleliście, że w tym biznesie chodzi o wydawanie książek? Zlejcie, to tylko fantastyka…

Czytelniczy 2009

madmill dnia 6 Styczeń 2010 kategoria: Refleksje | Komentarzy: 3 »

Rozpoczął się w pociągu z Krakowa do Warszawy gdzie czytałem “Jesteśmy snem” Ursuli Le Guin, a zakończył także w wagonie PKP na trasie Łódź-Oleśnica, tym razem “Kosiarzem” Terry’ego Pratchetta. Jaki był ten rok? Licząc pisanie pracy licencjackiej i obronę – taki pikuś – to nawet niezły, chociaż o parę pozycji mniej zaliczonych niż w roku 2008. Zdarzyło się parę książek świetnych, taki naprawdę soczystych, ale też były te które ciężko było czytać, bo takie nudne i nieudane.

Czytaj dalszą część tego wpisu »

Zapraszam do lektury mojej recenzji zamieszczonej na Książkach ZB. Wrażenia pozytywne, a apetyty znowu rozbudzone na kolejne utwory Dabliu. Ma przerąbane z tym pisaniem na początku kariery. Inne teksty są w… w księgowości ująłbym to jako: środki pieniężne w drodze – napisane, ale nieopublikowane. Recenzje “Powrotu Karmazynowej Gwardii” Esslemonta oraz drugiego tomu “Opowieści sieroty” Valente powinny pojawić się na dniach. Powinny, co nie oznacza, że się pojawią szybko. Niezbadane są wybory opublikowywacza. Czas pokaże.

Na Książkach ZB pojawiła się moja recenzja zbioru opowiadań “Labirynty” autorstwa Michała Cetnarowskiego. W skrócie dobry poziom i warto sięgnąć. Drugą wieść jaką chciałbym się podzielić jest pierwsza część wywiadu z Pawłem Matuszkiem, która została opublikowana niedawno na stronie. Może trochę wywiad jest “kulawy” przez zamieszanie wkoło najbardziej zainteresowanego (odejście z NF i decyzja o współpracy z Konradem Walewskim przy wydawaniu w Polsce czasopisma Fantasy & Science-Fiction – wreszcie), niemniej jednak parę ciekawych informacji się tam znajduje. Kolejna część wkrótce – kiedy to nie wiem, bo nie ja przeprowadzam ten wywiad.

powrotPochwalę się recenzją. Recenzją co to wygrała konkurs na recenzję. A konkurs był na forum F451 i głosowali użytkownicy. Fajna sprawa, po pierwsze, bo wygrałem, a po drugie ponieważ też mi się podoba i uznaję ją za udaną. Poniżej tekst recenzji. Zapraszam do lektury:

Postęp astronautyki, loty w kosmos, rozwój człowieka i ekspansja ludzkiej cywilizacji, sięganie gwiazd. Odkąd Łajka odbyła swój pierwszy lot, Gagarin został pierwszym człowiekiem, który był poza Ziemią, a załoga Apollo 11 doleciała na Księżyc, gdzie Neil Armstrong postawił swoją stopę, ludzkość marzy i sięga dalej w przestrzeń. Prowadzone są badania, tworzone plany wypraw, symulacje podróży. Nie wystarcza nam już Ziemia, chcemy posiąść wszechświat.

Wielu pisarzy s-f pisało o lotach międzygwiezdnych, eskapadach kosmicznych, gdzie człowiek dociera w miejsca kosmosu nieosiągalne kiedyś, stawia sobie cele dotarcia jeszcze dalej i jeszcze szybciej. Chce poznać nieznane, dotknąć nieosiągalnego. Utworów o tematyce kosmicznej, o podróżach, jest bez liku. Niektórzy autorzy przedstawiają przebieg samych lotów, inni pierwszy kontakt z pozaziemską cywilizacją, kolejni problemy na nowoodkrytych planetach. Stanisław Lem rozpoczął swój tak zwany później kanon lemowski od standardowej powieści o takich wyprawach, mowa o książce pt. „Eden”. Kolejna już, jest zupełnie czymś innym, rozpoczyna się tam, gdzie inne się kończą, czyli w momencie „Powrotu z gwiazd”.

Czytaj dalszą część tego wpisu »

californicationDavidowi Duchovny’emu się nudziło. Zrobił sobie serial o seksie, seksie i seksie. Ambitne co nie? A jak to się ogląda! Californication odbiło serca – ta, na pewno serca… – widzów, David Duchovny został producentem jednego z najpopularniejszych serialu wszechczasów. Seksistowski, pełen seksu, ociekający erotyka na każdym kroku serial szokował wielu swoim podejściem do kobiet, ale czy na pewno jest taki szokujący?

Pierwszy zarzut jaki odpierać musi serial to nagość w nim i lekkie podejście do uprawiania seksu z kim popadnie. Ogranie wielu pomysłów, które powtarza scenarzysta ze wcześniejszych serialu czy filmów. Tylko czy do końca tak jest, że ten serial jedynie traktuje to tzn. ruchaniu? Hank, znany pisarz, ojciec nastoletniej Bekki, chce ułożyć sobie życie z matką swojego dziecka – Karen – przyjeżdża w tym celu do Los Angeles. Kupuje dom, stara się odbić swoją miłość, ale Hank to imprezowicz i lubi kobiety. Miota się przez cały czas między jednym a drugim wyjściem. Trudno jest mu wybrać  – tutaj zbliża się cała sprawa do życia nas, zwykłych ludzi. Dokonywanie takich wyborów zawsze jest kłopotliwe. Z jednej strony wolność, a z drugiej ustatkowanie się i zrealizowanie marzenia. Hank nie potrafi wybrać, próbuje złapać wszystko, a jak to jest… wiemy sami.

Czytaj dalszą część tego wpisu »

dexterDexter Morgan. Patolog krwi pracujący w policyjnej jednostce w Miami. Człowiek, który o krwi wie wszystko. Jest jego całym życie, pasją, obsesją. Jeśli o to chodzi jest geniuszem jedynym w swoim rodzaju. I taki serial ma być ciekawy? No otóż to. Dexter poza tym, że jest patologiem, jest pieprzonym seryjnym mordercą. Po prostu od czasu do czasu musi kogoś zabić. Tak każe mu wewnętrzny instynkt. Były próby pokazania pracy zabójcy od kuchni nie raz, ale pierwszy raz zabójca jest prawie policjantem, wybiera sobie ofiary wg klucza i unicestwia jest w bardzo przemyślany sposób, w dodatku robi to bez mrugnięcia okiem, bez jakichkolwiek emocji, jakby sprawiał upolowaną zwierzynę.

Kiedy Dexter został mi polecony, że to serial o mordercy, jakoś bez większych emocjo podszedłem do tego serialu. Pierwsza scena od razu mnie pochłonęła. Dexter powoli w ciągu pierwszego sezonu odkrywa przed widzami siebie. Swój sposób myślenia, schemat postępowania, motywy zbrodni. Odkrywa swoją przeszłość, swoje prawdziwe “ja”, historię swoich ofiar. Dexter z początku samotnik, mający jedynie przybraną siostrę stroni od towarzystwa, ale z upływem czasu sytuacje zaczynają się komplikować i w życiu jak i w pracy – w pracy seryjnego mordercy. Stawia czoło “współzawodnikom”, rywalizuje, ale też stara się dopaść innych morderców, no Dexter zabija jedynie innych zabójców, którzy wymknęli się sprawiedliwości – czasami z pomocą samego Dextera, aby później trafić na jego stół i zostać poćwiartowanymi.

Czytaj dalszą część tego wpisu »