Rozpoczął się w pociągu z Krakowa do Warszawy gdzie czytałem “Jesteśmy snem” Ursuli Le Guin, a zakończył także w wagonie PKP na trasie Łódź-Oleśnica, tym razem “Kosiarzem” Terry’ego Pratchetta. Jaki był ten rok? Licząc pisanie pracy licencjackiej i obronę – taki pikuś – to nawet niezły, chociaż o parę pozycji mniej zaliczonych niż w roku 2008. Zdarzyło się parę książek świetnych, taki naprawdę soczystych, ale też były te które ciężko było czytać, bo takie nudne i nieudane.
Oto mój ranking przeczytanych książek za rok 2009:
Topy:
“Małe, duże” – Crowley
“Sto lat samotności” – Gabriel Garcia Marquez
“David Copperfield” – Charles Dickens
“Oliver Twist” – Charles Dickens
“Alicja w Krainie Czarów” – Lewis Carroll
Te pięć książek to dla mnie najlepsze książki przeczytane w zeszłym roku. Crowley to soczysta literatura, Marquez tak samo, bez dwóch zdań można porównywać tych autorów. Piszą równie pięknie, zajmująco, snują historie bez pośpiechu i z pasją. Czytelnik raczy się słowami wypisanymi na kartach ich powieści jak przednim winem wieczorową porą. Książka Carrolla to dla mnie powrót do dzieciństwa, oglądałem Alicje jako disney’owski film animowany i byłem nim zauroczony. Po latach książka zauroczyła mnie jeszcze bardziej. Dickens to było przypomnienie, bo te jego powieści już jakieś parę lat temu czytałem. Teraz odkryłem go na nowo, i również z wypiekami na twarzy śledziłem losy Copperfielda i Twista.
Oceny celujące:
Zagranica
“Opowieści sieroty: W ogrodzie nocy” – Catherynne M. Valente – recenzja na ZB
“Opowieści sieroty: W miastach monet i korzeni” – Catherynne M. Valente
“Autostopem przez galaktykę” – Douglas Adams
“Restauracja na końcu wszechświata” – Douglas Adams
“Życie wszechświat i cała reszta” – Douglas Adams
“Koniec świata i Hard-Boiled Wonderland” – Haruki Murakami
“Maszyna Różnicowa” – Gibson/Sterling
“Piąta głowa cerbera” – Gene Wolfe
O “Opowieściach…” nie będę się rozwodził ponieważ popełniłem z nich recenzje. Mój bardzo dobry odbiór tej książki to pewnie sprawa duszy dziecka, ale także przekory, dlatego że w utworach Valente znalazłem pochwalanie postępowania wbrew pewnym zasadom. Adams… to była szalona lektura, od pierwszej strony wiedziałem, że to będzie coś niesamowitego, ale żeby aż tak? To trzeba samemu przeczytać, potem przeczytać kolejny raz i jeszcze jeden, oraz kolejny… i tak ile razy się zachce. Za każdym razem jest świetny. Śmiechu pełno, brzuch od niego boli oraz robią się kurze łapki. Oj warto nabawić się tych paru zmarszczek. Podobnie warto, ale z innych powodów przeczytać książkę Murakamiego, więcej o niej nie napiszę, bo bym zaspoilerował, tutaj musicie mi zaufać, że książka jest przednia. Co do “Maszyny różnicowej”, okrzykniętej biblią steampunku, podchodziłem z dużymi oczekiwaniami i Gibson wraz ze Sterlingiem podołali. Po tylu latach kiedy to ten podgatunek można uznać za wymarły, “Maszynę…” czyta się z nieopisaną przyjemnością. Wznowienie jej w tym roku w UW tym bardziej cieszy, że będzie można przeczytać ją kolejny raz. “Piąta głowa cerbera” Wolfe’a jest literaturą na poziomie dokonań autora z Księgi Nowego Słońca, czyli naprawdę najwyższa półka fantastyki.
Polska
“Powrót z gwiazd” – Stanisław Lem
O tym panie można by książki pisać… a fakt, już to robią. A opinia o tej książce tutaj.
Książki bardzo dobre:
Zagranica
“Hańba” – J. M. Coetzee
“Fizjonomika” – Jeffrey Ford recenzja na ZB
“Jesteśmy snem” – Ursula Le Guin
“Straż! Straż!” – Terry Pratchett
“Zadziwiający Maurycy i jego uczone szczury” – Terry Pratchett
“Neuromancer” – William Gibson
“Graf Zero” – William Gibson
“Mona Liza Turbo” – William Gibson
“Baranek” – Christopher Moore
“Ustrój świata” tom 2 – Neal Stephenson
“Ustrój świata” tom 3 – Neal Stephenson
“Ciemna strona Długiego Słońca” – Gene Wolfe
“Jezioro Długiego Słońca” – Gene Wolfe
“Calde Długiego Słońca” – Gene Wolfe
“Exodus z Długiego Słońca” – Gene Wolfe
“Śmierć Doktora Wyspy” – Gene Wolfe
“Dworzec Perdido” – China Miéville
“Podziemia Veniss” – Jeff VanderMeer
“Tuf wędrowiec” – George RR Martin
“Retrospektywy” tom 1 i 2 – George RR Martin
“Życie Pi” – Yann Martel
Zacznijmy od Hańby, od razu po lekturze chyba byłem bardziej entuzjastycznie nastawiony, ale czym więcej czasu upłynęło tym emocje związane z książką opadły, ale jedynie na tyle, że nie mogę z czysty sumieniem uznać jej za wybitną. Jest to bardzo dobra książką, polecam ją ze względu po pierwsze na pisarstwo autora, ale także ponieważ to jednak trochę inne spojrzenie na świat, inny obszar kulturowo od tego który sami znamy. Zapoznałem się także z “Fizjonomiką” Forda, co można uznać za zaniedbanie. Więcej szczegółów w recenzji znajdziecie. Le Guin to moja ulubiona pisarka, a ta książka nawiązała po paru pozycjach jedynie dobrych do jej najlepszych utworów “Lewej ręki ciemności” czy “Wydziedziczonych”. Cieszy mnie też to, że w Polsce wydawcy o Ursulce nie zapominają i nowe książki jej też wydają. Pratchett, tak, mam zaległości w Świecie Dysku ogromne, ale w poprzednim roku nadrobiłem sporo – no dobra, troszkę, muszę się utemperować aby w samozachwyt nie wpaść. “Straż! Straż!” to jak na razie moja ulubiona książka z ŚD, a opowieść o Maurycym jest świetna, chociaż kojarzę, że tłumaczenie mi zgrzytało. Chociaż tutaj nijak się nie dało zepsuć nim książki, ponieważ jest świetna. Dokończenie wznawiania Trylogii Ciągu Gibsona to też wg mnie bardzo pozytywne wydarzenie. Chociaż można powiedzieć, że dało się dostać stare wydania za grosze na allegro, ale ładne wydanie Książnicy jakoś lepiej wygląda na półce – skrzywienie bibliofilskie. “Neuromancer” może i jest pierwszy i taki przełomowy, ale wg mnie najsłabszy w tej trylogii. Znakomite jest to, ze każdy kolejny tom to co najmniej jeden stopień wyżej. Z resztą Gibsona mam chęć się zapoznać w niedługim czasie – Trylogia Ciągu także sprawiła, że sięgnąłem po “Maszynę Różnicową”. “Baranek” Moore’a to jego najlepsza powieść, czytanie o dzieciństwie Jezusa i jego kolegi Biffa doprowadza do łez parę razy na stronę. Chociaż w końcówce trochę autor się sam pogubił w tym wszystkim to i tak pozostały pozytywne wspomnienie z lektury. Dokończyłem Cykl barokowy, to także najwyższa półka i książki do których chcę wrócić jak czas pozwoli. Całość CB warta jest przypomnienia, taki to już los cykli, że niuanse z pierwszych tomów umykają kiedy na kolejne trzeba czekać długie miesiące. Wolfe to mój ulubiony autor jednak, KDS jest słabsza niż jej poprzedniczka, trudno trzymać jednak tak wysoki poziom przez tyle powieści. Za to “Śmierć Doktora Wyspy” jest zbiorem opowiadań pisanych w różnych etapach życia autora, co widać po nierównym poziomie, lecz w najgorszym przypadku to poziom dobry, więc nie ma się czego obawiać. “Dworzec Perdido” to osławiony kamień milowy fantastyki… no bez przesady z tymi dyrdymałami, dla mnie świetna książka, fabularnie trochę odstająca, ale pomysłowością, nowatorskim podejściem, oryginalnym nadrabiająca. VanderMeer za to śietny po raz kolejny. Chociaż ja nie potrafię stwierdzić co mi się bardziej podobało, czy właśnie “Podziemia Veniss” czy raczej “Miasto szaleńców i świętych”. Ważne, że w tym roku dostaniemy po polsku kolejną jego książkę. Martin dostał szansę po “Uczcie dla wron” na rehabilitację, a jeszcze bardziej mi żal, że zaczął w ogóle pisać PLiO, bo po opowiadaniach o Tufie stwierdzam, że musiał mieć jakąś pomroczność aby w ogóle zacząć pisać o jakiś Starkach… Zaiste, Tuf jest świetny! Retrospektywy jak sama nazwa mówi to zbiory pokazujące jak to Martin ewoluował przez lata. I faktycznie, poziom pierwszych opowiadań jest… ekhm… przemilczmy. Za to dopiski o nich, Martin sam o sobie, super! Oczywiście parę świetnych opowiadań też tam znajdziemy, m.in. „Pieśń dla Lyanny” oraz popularne”Piaseczniki”. A o “Życiu Pi” trzeba cokolwiek pisać? Ta książka jest równie znana jak “Alchemik”, z tym drobnym zastrzeżeniem, że o parę klas lepsza. No ale to podobno plagiat.
Polska
“Korporacja Guns’n'War” – Maciej Żerdziński
“Opowieści z Wilżnej Doliny” – Anna Brzezińska
“Wichry Smoczogór” – Wit Szostak
“Niezwyciężony” – Stanisław Lem
“Opowieści o pilocie Pirxie” – Stanisław Lem
“Eden” – Stanisław Lem
“Bajki robotów” – Stanisław Lem
“Doskonała próżnia” – Stanisław Lem
“Śledztwo” – Stanisław Lem
“Katar” – Stanisław Lem
“Szpital Przemienia” – Stanisław Lem
“Głową w mur” – Rafał W. Orkan recenzja na ZB
“Dziki Mesjasz” – Rafał W. Orkan recenzja na ZB
“Labirynty” – Michał Cetnarowski recenzja na ZB
Lema nie opisuję, bo kto by czytał o tym po raz kolejny. Nic mądrego nie wymyślę. Opowieści o babuni Jagódce Anny Brzezińskiej to bardzo przyjemna lektura, pozwalająca oderwać się od codzienności, pośmiać, przeżyć parę historii z życia mieszkańców Wilżnje Doliny. Za o Żerdziński, którego twórczość poznałem dzięki polecankom Dabliu na ZB, potwierdza, że powieść “Opuścić Los Reques” nie było wypadkiem przy pracy, opowiadania z jego drugiej książki są równie dobre. Kto jeszcze nie zna tego autora, to zajrzyjcie na allegro i kupcie jak najszybciej, w taniej książce też widziałem, więc nie ma na co czekać. A podobno Żerdziński coś ma… znaczy coś tam napisał, pisze i jest szansa, że znowu dostąpimy zaszczytu lektury książki tegoż oto autora. Byłoby cudnie! Szostak i pierwszy tom jego trylogii o Smoczogórach był naprawdę miłym zaskoczeniem, stylizacja języka, góralskie klimaty i opowieści. Czytało mi się to świetnie. Szkoda tylko, że pozostałe dwie książki gdzieś zagubiły zalety, albo po prostu nie poszły dalej niż “Wichry Smoczogór”. O Orkanie i Cetnarowskim napisałem recenzje, a więc zapraszam do ich lektury.
Książki dobre:
Zagranica
“Droga” – Cormac McCarthy
“Od krok od zguby” – Fritz Leiber
“Wyprawa czarownic” – Terry Pratchett
“Zbrojni” – Terry Pratchett
“Pomniejsze bóstwa” – Terry Pratchett
“Ciekawe czasy” – Terry Pratchett
“Kosiarz” – Terry Pratchett
“Kot w stanie czystym” – Terry Pratchett
“Przystań wiatrów” – George RR Martin
“Rockowy armagedon” – George RR Martin
“Wszystkie strony świata” – Ursula Le Guin
“Inny wiatr” – Ursula Le Guin
“Przewodnik stada” – Connie Willis
“Droga” wg mnie to najbardziej przereklamowana książka ostatnich lat. Nie rozumiem jej fenomenu, jest dobra ale żeby aż tak sie zachwycać? Płakać przy niej ze wzruszenia? Nawet trudno mi wyobrazić sobie zżycie się z bohaterami. Momentami aż zalatywało mi tam banałem, ale to pewnie z przekory, że wszyscy się zachwycali, a ja nie. Leiber, to raczej dokończenie cyklu o Fafrydzie i Szarym Kocurze niż z chęci czytania, ale miłe zaskoczenie na koniec serii, bo poziom wzrósł. Pratchett znalazł się tutaj, bo bardzo miło się spędzało mi czas na czytaniu i zaśmiewaniu się perypetiami mieszkańców Dysku. Trzeba dorwać inne tomy cyklu. Martin też poszedł hurtem, a te dwie pozycje są moim zdaniem niedocenionymi jego utworami. Wszyscy trąbią o PLiO, a to takie popłuczyny po reszcie jego dorobku. I jak lubię Le Guin to “Inny wiatr” najmniej mi się podobał z Ziemiomorza. A przypowieść o modzie pani Willis była miłym oderwaniem się od rzeczywistości na jeden wieczór.
Polska
“Poszarpane granie” – Wit Szostak
“Ględźby Ropucha” – Wit Szostak
Jak pisałem wyżej. Oczekiwałem więcej po lekturze “Wichrów Smoczogór” Szostaka. Taki sporo niedosyt.
Tzw. niezłe czytadła:
“Brudna robota” – Christopher Moore
“Błazen” – Christopher Moore recenzja na ZB
“Mój własny diabeł” – Mike Carey recenzja na ZB
“Błędny krąg” – Mike Carey recenzja na ZB
“Myto ogarów” – Steven Erikson
“Powrót Karmazynowej Gwardii” – Ian Cameron Esslemont
Moore to autor, który mnie bawi, ale coraz mniej jednak. Chyba mu się kończy amunicja powolutku. Carey w tym miejscu to plus, bardzo fajne jak ja to nazywam “paranormal criminal”. “Przebierańców” już też mam za sobą, a cykl o Feliksie Castorze nabrał rozpędu i trzyma ten dobry do czytania poziom. Erikson ciągnie swoją sagę kolejny rok, w sumie “Myto…” mnie trochę przerosło, za dużo przerwy w wydawaniu, a co za tym idzie w czytaniu Malazańskiej Księgi Poległych sprawiło, że sam poległem i pogubiłem się przy końcówce ósmego tomu. W postanowieniach noworocznych jest przypomnienie sobie całego cyklu przed jego zakończeniem. Za to Esslemont w tym miejscu to ogromny sukces. Gość nauczył się pisać… w sumie nic ponad przeciętną, ale mając w pamięci “Noc Noży”, brrr…
Niskie stany średnie, książki które mnie zawiodły:
“Chronolity” – Robert Wilson
“Accelerando” – Charles Stross
“Uczta dla wron” – George RR Martin
“Bohaterowie umierają” – M. W. Stover
Teraz patrzę na “Chronolity” i za nic sobie nie mogę przypomnieć fabuły. Wiem, że coś w Azji, jakieś monolity, ale dokładnie o czym była… o czymś to świadczy. Stross za to dla mnie najsłabsza pozycja z magowej Uczty Wyobraźni, okropnie się to czytało, aż dziw bierze, że to ten sam autor który napisał opowiadanie “Nierównowaga sił”. Martin zjechał w dół z PLiO, ktoś jeszcze czeka na “Potańcówkę ze smoczkami”? Stover to… nuda. Dla mnie chyba największe rozczarowanie roku, w ogóle mnie nie kupił, a dawałem mu szansę…
Wtopy:
“Wolni Ciutludzie” – Terry Pratchett
“Ciemność płonie” – Jakub Ćwiek
“Miliard lat przed końcem świata” – Strugaccy
“Trzecia cywilizacja” – Adam Wiśniewski-Snerg
“Cieplarnia” – Brian Aldiss
Te najgorsze książki roku. Pratchett, nie wiem czy źle przetłumaczony jak to się czyta w sieci, czy też po prostu słaba ta książka. Figle to nie moje klimaty. Ćwiek tą książką przekonał mnie do nie próbowania dalej swojej twórczości. Stugaccy nudni, ja chyba nie lubię rosyjskiej literatury – oprócz Bułhakowa. Snerg… druga książka z 2009 roku którą mało co kojarzę. “Cieplarnia” najsłabsza wg mnie książka Aldissa. 200-stronicowy opis florystyczny…
Czyli jaki był ten rok? Ja go uznaję za udany i jestem zadowolony z lektur. To, że zdarzają się jakieś słabsze książki jest rzeczą normalną i nie da się tego uniknąć. Cieszy mnie to, że potrafię sobie dopierać tak literaturę, że te złe to jedynie margines, a tych bardzo dobrych jest znaczna ilość. No to koniec, następne takie podsumowanie za rok!





“Opowieści z Wilżnej Doliny” – Anna Brzezińska. Chyba z “Wilżyńskiej”? ;-P A tak ogólnie to pozazdrościć Ci tak długiej listy lektur. Ale nie bój żaby. Zaczniesz pracowac to Ci przejdzie.
Pozdrawiam.
P.S. Czy te literki w komentarzu muszą być takie małe?
Nie przeszło, Galv. Jakoś nawet więcej tego jest, ale to pewnie przez sesje.
Właśnie sesję całą ładnie zdałem
Hehe. No to pogratulować szczęściarzu.