Wydawnictwo to przedsiębiorstwo. Nie jest to jakimś wielkim odkryciem w sumie. Książka to produkt jak każdy inny, wytwarzany i sprzedawany na rynku. Jeśli wydawnictwo traktuje ten proces poważnie – takie które o tym zapomina długo na rynku nie przebywa – stawia przed sobą cele, określa strategię ich wykonania, a następnie samo przed sobą się z wykonywanych założeń rozlicza. Wydawcy szukają nowych rozwiązań w: dystrybucji, promocji, ofercie. Zazwyczaj cechuje ich elastyczność i starają się do potrzeb rynku, czyli czytelników jak najlepiej dostosować. To daje większą szansę na końcowy sukces – zysk.
Archiwum kategorii ‘Smęty’
Recenzja Śmigla i słów parę o UW
madmill dnia 18 Styczeń 2010 kategoria: Recenzje, Smęty Brak komentarzy »Zapraszam do lektury mojej recenzji z książki Łukasza Śmigla pt: “Decathexis”. No i wreszcie Magiel uaktualnił stronę UW, tam notki i okładki do dwóch książek z serii: “Światła” Harrisona oraz “Shriek” VanderMeera. Ta druga to must read and have dla mnie, co do Johna, no cóż, trzeba wreszcie “Viriconium” przeczytać.
Ja dziś króciutki wpis polecający inne blogi, a co! Komentarza na temat samej Crossgate nie będzie. Poczytacie, sami ocenicie. Po pierwsze blog Jakuba Ćwieka od którego wszystko się zaczęło, poczytajcie także komentarze pod wpisem. Jeden pisarz to za mało, odezwały się kolejne głosy i kolejny… a ilu ich jest? A tego pewnie dowiemy się też za jakiś czas i jak skończy się cała sprawa.
Autorom polecam lekturę tego co przestawił kolega Romulus na ZB, wzór umowy. Oraz chyba najwięcej racji w tym ma Maciej Guzek.
Ja się na temat sprawy nie wypowiadam, bo już przeczytałem, że płaci mi Mag, Runie chcę się podlizać, bo napisałem książkę – chociaż to moje ego połaskotało, jednak ktoś we mnie wierzy! – a dzisiaj jeszcze na dodatek kupiłem książkę z Solarisu, pewnie to znaczy, że zaręczony jestem z córką Sedeńki… ma córkę?
Co do lojalek to jako czytelnika zniesmaczyło mnie to, że w Polsce wydaje się autorów a nie książki. Liczy się nazwisko autora i nawet jak napisałbym szmirę to wydawca to wyda. Naiwni myśleliście, że w tym biznesie chodzi o wydawanie książek? Zlejcie, to tylko fantastyka…
Po dość słabej pierwszej połowie roku jeśli chodzi o moje czytelnictwo, przyszła ta mniej przeze mnie lubiana, ta która przynosi nam jesień i w końcu zimę. Przyniosła w tym roku za to jakoś więcej chęci na czytanie, więcej czasu raczej nie, może jest mniej seriali do oglądania? Nie wspominam o tym, że siedzę w tym momencie chory w domu i co mam innego robić jak nie czytać? Od lipca zaczynając do dziś przeczytałem 44 książki, ale o paru pozycjach wspominałem w poprzednich wpisach.
Zastanawia mnie jedna rzecz po tylu latach w internecie. Na pewno to nic odkrywczego, wiele osób to zauważyło dawno – ja w sumie też, ale kiedyś było to tylko żałosne, a dziś jest… w sumie też żałosne, ale naszło mnie na popisanie o tym. Może to zbliżająca się północ tak działa, wtedy najlepiej się pisze.
Znowu szaro, znowu buro, znowu pada… jasień to piękna pora roku jeśli mamy kwiecień. Nienawidzę jesieni z wielu powodów o których pisać nie będę, zimę też darzę nieszczególnym uczuciem, ale jest w niej element pozytywny, bo po niej jest już wiosna. Straszny zastój na blogach, jedni próbują swoje reaktywować, jedni swoje zawieszają. Ja tam ani do jednym ani drugim nie należę, piszę z taką systematycznością z jaką nasi piłkarze wygrywają mecze w eliminacjach ostatnio…
Podumowanie czytelnicze pierwszej połowy 2009 roku
madmill dnia 4 Wrzesień 2009 kategoria: Smęty Brak komentarzy »Dawno nie było wpisu, a że muszę czymś się zająć to powstanie podsumowujący pierwsze półrocze czytelniczych bojów post. Od razu zaznaczyć muszę, że jest ono o wiele mniej atrakcyjne ilościowo niż w roku poprzednim. Jako było wtedy więcej czasu na czytanie, więcej chęci, bądź też lektury były o wiele bardziej wciągające, a może wręcz przeciwnie. mało wymagające książki czyta się szybciej.
Od czerwca czasopismo SFFIH będzie miało nowego wydawcę, a będzie nim Fabryka Słów. Czasopismo któremu niewątpliwie polska fantastyka wiele zawdzięcza ostatnio prezentowało formę zjazdową, ale w początkowe zapowiedzi zmiany nikt za bardzo nie wierzył. Czy to dobrze, czy to źle się przekonamy w najbliższym czasie.
Tytuł wcale nie odnosi się do przejęcia SFFiH przez Fabrykę Słów, chociaż wielu pewnie nawet ciśnienie skacze na sam ten tekst. Nie ten wpis moi kochani. No ale przejdźmy do sedna sprawy. Przeszło 2 tygodnie temu siedziałem sobie na zajęciach, wykład jak wykład, ubezpieczenia, czyli nic fascynującego i nic trudnego, powiewało nudą. Czyli co? Sudoku się znudziło, na krzyżówki patrzeć już powoli nie mogę, książki nie było jak wyjąć aby nie kusić wykładowcy. Prasówka. Wyszło na to, że ktoś pod ręką miał jeden z najbardziej poczytnych tygodników z chwytnym tytułem o seksie Polek. No to co? Kobiety, seks, poczyta się, może się człowiek dokształci.
Od pewnego czasu dopadł mnie właśnie syndrom braku czasu na czytanie książek. Chociaż może nie tylko czasu, ale także chęci po sięganie po jak największą ilość książek. W dodatku tak okropna prześliczna wiosna za oknem… no i człowiek staję się ubogim wtórnym analfabetą…




