Wpisy oznaczone ‘Fabryka Słów’


Ja dziś króciutki wpis polecający inne blogi, a co! Komentarza na temat samej Crossgate nie będzie. Poczytacie, sami ocenicie. Po pierwsze blog Jakuba Ćwieka od którego wszystko się zaczęło, poczytajcie także komentarze pod wpisem. Jeden pisarz to za mało, odezwały się kolejne głosy i kolejny… a ilu ich jest? A tego pewnie dowiemy się też za jakiś czas i jak skończy się cała sprawa.

Autorom polecam lekturę tego co przestawił kolega Romulus na ZB, wzór umowy. Oraz chyba najwięcej racji w tym ma Maciej Guzek.

Ja się na temat sprawy nie wypowiadam, bo już przeczytałem, że płaci mi Mag, Runie chcę się podlizać, bo napisałem książkę – chociaż to moje ego połaskotało, jednak ktoś we mnie wierzy! – a dzisiaj jeszcze na dodatek kupiłem książkę z Solarisu, pewnie to znaczy, że zaręczony jestem z córką Sedeńki… ma córkę?

Co do lojalek to jako czytelnika zniesmaczyło mnie to, że w Polsce wydaje się autorów a nie książki. Liczy się nazwisko autora i nawet jak napisałbym szmirę to wydawca to wyda. Naiwni myśleliście, że w tym biznesie chodzi o wydawanie książek? Zlejcie, to tylko fantastyka…

Zapraszam do lektury mojej recenzji zamieszczonej na Książkach ZB. Wrażenia pozytywne, a apetyty znowu rozbudzone na kolejne utwory Dabliu. Ma przerąbane z tym pisaniem na początku kariery. Inne teksty są w… w księgowości ująłbym to jako: środki pieniężne w drodze – napisane, ale nieopublikowane. Recenzje “Powrotu Karmazynowej Gwardii” Esslemonta oraz drugiego tomu “Opowieści sieroty” Valente powinny pojawić się na dniach. Powinny, co nie oznacza, że się pojawią szybko. Niezbadane są wybory opublikowywacza. Czas pokaże.

Od czerwca czasopismo SFFIH będzie miało nowego wydawcę, a będzie nim Fabryka Słów. Czasopismo któremu niewątpliwie polska fantastyka wiele zawdzięcza ostatnio prezentowało formę zjazdową, ale w początkowe zapowiedzi zmiany nikt za bardzo nie wierzył. Czy to dobrze, czy to źle się przekonamy w najbliższym czasie.

(więcej…)

Jaka jest różnica między science-fiction a fantasy? Tyle odpowiedzi ilu czytelników. Nawet osoby uznawane za ekspertów nie potrafią jednoznacznie odpowiedzieć, gdzie przebiega granica między jednym a drugim. Ale czy to w ogóle ważne? A jaka jest różnica między tymi dwoma gatunkami a orkan fantasy? Na pewno taka, że wyszła spod pióra Rafała W. Orkana.

„Głową w mur”, debiutancka książka wrocławskiego pisarza, jest powieścią mozaikową, lub prościej – jeśli ktoś woli – zbiorem powiązanych ze sobą opowiadań. Z dwoma z nich można było wcześniej się zapoznać. „Miód z moich żył” zamieszczono w antologii „Kochali się, że strach” a „Zemstę Jednorożca” w 59. numerze e-zinu Fahrenheit.

Continue reading “Głową w mur” – Rafał W. Orkan

Jacek Komuda jest najbardziej znany jako autor powieści osadzonych w Rzeczpospolitej Szlacheckiej, jego ulubionym zdaje się miejscem są Kresy Wschodnie, Zaporoże, Dzikie Pola. Jednak w ostatniej swojej powieści autor odchodzi od tych miejsc i przenosi nas do XVII wiecznego Gdańska. „Galony Wojny”, bo o nich mowa to jedna z niewielu książek marynistycznych, które zaliczane są do ogólnie pojętej fantastyki, chociaż fantastyki tam tyle co przysłowiowy „kot napłakał” i o wiele lepiej pasuje do tej książki określenie jej mianem powieści historycznej.

„Galeony Wojny” to opowieść o Arendtcie Dickmannie z pochodzenia Holendrze, admirale polskiej floty wojennej, głównodowodzącemu floty podczas bitwy pod Oliwą. Głównym wątkiem powieści nie jest jednak potyczka z samymi Szwedami, a historia bestii z morza zwanej Lewiatanem. Ów stwór w owym czasie staje się postrachem morza i szkodzi Gdańskowi, a Dickmann postanawia zapolować na potwora i za nagrodę wyznaczoną za uwolnienie miasta od groźby Lewiatana spłacić własne długi i spróbować wyleczyć chorą od lat żonę. W tym zadaniu ma mu pomagać i nadzorować jego działania tajemnicy szlachcic Marek Jakimowski, który uważa legendę Lewiatana za bajania i przesądy marynarzy.

(więcej…)