Zaginiona Biblioteka

Czytelnia - Audiobooki

Tomasz - 2011-01-22, 15:53
: Temat postu: Audiobooki
Jakiś czas temu postanowiłem strajkować i nie słuchać radia w samochodzie. Za dużo wiadomych tematów, a za mało dobrej muzyki.
Postanowiłem słuchać audiobooków. A że do pracy mam 40 minut w jedną stronę, a do tego co jakiś czas mam wyjazdy typu 200, 300 albo i 500 km tam i z powrotem, to okazało się to wspaniałym pomysłem.
Kto słuchał już audiobooków, ten wie, że nie tylko ważna jest jakość samego tekstu, ale też czytający.
Mam za sobą świetne słuchowisko "Narrenturm", wybitną powieść "Na wschód od Edenu" Johna Steibecka, czytaną rewelacyjnie przez Mieczysława Morańskiego.
Przesłuchałem trochę naszej klasyki czyli "Trylogię" Sienkiewicza, szczególnie "Ogniem i mieczem" w interpretacji Globisza polecam. Ostatnio "Lalkę" czytaną przez Zapasiewicza zaliczyłem.
Teraz zaczynam nieznaną mi powieść Jerzego Andrzejewskiego "Ciemności kryją ziemię".

Może ktoś się jeszcze pochwali jakimiś audiobookami, coś poleci? Mam zaległy niewykorzystany prezent świąteczny, tzn. kartę upominkową na jedną książkę do słuchania z audioteka.pl i nie wiem co wybrać.
Tixon - 2011-05-27, 00:57
:
Hmm, spróbowałem sięgnąć po audiobooka. Na razie nie jest źle (Jankes na Dworze Króla Artura Twaina, ale jestem ogólnie zszokowany samą treścią książki), ale mam jeden wielki dylemat - jak to formalnie oznaczyć? Jako pozycję przeczytaną? Jako odsłuchaną? A potem skonfrontować z tradycyjną formą? Brr, ten postęp sprawia że czuję się starej daty.
Romulus - 2011-05-27, 07:25
:
Ja słuchałem tylko "Narrenturm". Doskonała realizacja. I jeszcze "Ojca chrzestnego", którego czytał Jan Englert, ale to była jakaś wersja skrócona, bo niektóre partie tekstu były opuszczone, niestety. A to zepsuło mi przyjemność skutecznie.

I to tyle. Cały czas planuję, że sobie jeszcze coś kupię. Ale mi nie wychodzi :)
Tomasz - 2011-05-27, 09:30
:
Romulus napisał/a:
Ja słuchałem tylko "Narrenturm". Doskonała realizacja.

Oj, tak. Nie mogę się doczekać kiedy będzie ciąg dalszy w formie słuchowiska.

Romulus napisał/a:
I jeszcze "Ojca chrzestnego", którego czytał Jan Englert, ale to była jakaś wersja skrócona, bo niektóre partie tekstu były opuszczone, niestety. A to zepsuło mi przyjemność skutecznie.

Wkurzające jest to że tego nie oznaczają. Gdyby oznaczali to bym się nie wkurzał, bo kto by chciał skróconą to by sobie kupił. A tak pozostaje tylko mając już jakieś doświadczenie w audiobookach patrzeć na czas trwania nagrania.
rybieudka - 2011-05-27, 21:26
:
Swego czasu słuchałem sporo starych polskich "audiobooków" (tzn. książek na kasetach, ale w wersji mp3, da sie je gdzieś wyszperać) z lat 80-tych i 90-tych. Czasem w formie powtórek, czasem jako pierwsze kontakty z daną książką. Do tego jeszcze parę z nowszych rzeczy. W sumie to by było (podsumuję tylko wartość jako audiobooka, nie samej książki):
-cykl wiedźmiński czytany przez Rocha Siemianowskiego - jak dla mnie mistrzostwo świata. Wzór prosto wykonanego ale doskonale przeczytanego audiobooka.
-Limes Inferior, Paradyzja - stare polskie książki słuchane - świetnie czytane bodaj przez H.Machalicę
-Przenicowany Świat - do łyknięcia
-Opowieści o Pilocie Pirxie, Pokój na Ziemi, Kongres Futurologiczny - całkiem niezłe, do posłuchania
Z nowszych rzeczy:
-Narreturm - wykonanie powala. Świetny audiobook!
-Sługa boży i Młot na czarownice - jako audiobook bardzo przeciętne. Szału nie ma.
-Siewca wiatru - nieźle czytane, da się posłuchać bez bólu
-Kroniki Jakuba Wędrowycza - całkiem fajne. Słuchaliśmy z żoną (tzn. wtedy jeszcze nie żoną...) przy jakimś remoncie, plus w aucie na dłuższych trasach. Całkiem znośnie zrobione. Tekst w miarę lekki więc dobrze sie słucha.

Ostatnio jeszcze małżonka słuchała jednej z książek Zafona (książę mgły?) czytanej przez Fronczewskiego, momentami i ja posłuchałem. Dramat, kiła i padaka - Pan Kleks usypia słuchacza albo wywołuje wrażenia słuchania wstępu do Baldur;s Gate'a;)
Paulo - 2011-05-30, 10:53
:
rybieudka napisał/a:
Ostatnio jeszcze małżonka słuchała jednej z książek Zafona (książę mgły?) czytanej przez Fronczewskiego, momentami i ja posłuchałem. Dramat, kiła i padaka - Pan Kleks usypia słuchacza albo wywołuje wrażenia słuchania wstępu do Baldur;s Gate'a;)


A to jestem zaskoczony, ponieważ rzekomy pan Kleks czyta H.Pottera, którego ja słuchałem w samochodzie i uważam, że tam się sprawdził świetnie.
rybieudka - 2011-05-30, 13:45
:
Paulo, no ja nie zdzierżyłem. Strasznie to słabo wypadało. Ale może akurat miał gorszy dzień, albo po prostu sama książka jest słaba...
Romulus - 2012-03-10, 20:13
:
Zacząłem słuchać "Innych pieśni" Dukaja w interpretacji Krzysztofa Gosztyły. Ten aktor to już klasyk w tej dziedzinie. I wszystko w tym temacie.

Ktoś słuchał może audiobooków "Hobbita" i "Władcy pierścieni"? Czyj to przekład i czy dla człowieka wychowanego na Marii Skibniewskiej jest to zakup wart wydanych pieniędzy?
martva - 2012-03-10, 20:50
:
rybieudka napisał/a:
Ostatnio jeszcze małżonka słuchała jednej z książek Zafona (książę mgły?) czytanej przez Fronczewskiego, momentami i ja posłuchałem. Dramat, kiła i padaka - Pan Kleks usypia słuchacza albo wywołuje wrażenia słuchania wstępu do Baldur;s Gate'a;)


Przesłuchałam to, ogólnie to jest książka dla młodzieży, jeśli się orientuję. Nie było najgorzej, chociaż czasem miałam wrażenie że Fronczewski to czyta pierwszy raz. Bardziej mi się podobał Cień wiatru, ale to jest zupełnie inna książka ;) Mam też za sobą dwie powieści Kinga - Carrie i Lśnienie (tłumaczone jako Jasność), Nowy wspaniały świat, Romans wszechczasów Chmielewskiej - słuchowisko, w którym pogubiłam się w akcji, bo męskie głosy mi się zlały w jeden, Sprawiedliwość owiec i Triumf owiec, które szły kiedyś w Trójce i słuchałam jednego odcinka na pięć (bardzo, bardzo mi się), kończę właśnie Człowieka z wysokiego zamku. W kolejce kolejne cztery Kingi, Pałac północy Zafona, Wojna i pokój, jakiś kryminał Christie i Inne Pieśni, których się trochę boję, bo Dukaja w wersji papierowej nie trawię, to nie wiem czy w dźwiękowej dam radę.

Ogólnie byłam bardzo sceptyczna co do samego wynalazku audiobooka (ciężko w sumie mówić o tym jako o rzeczy nowej, jak sporą część przesłuchanych przeze mnie książek nagrano w latach 80-tych), bo co za przyjemność słuchać książki jak można ją czytać, ale jak porównałam czas jaki mi zajmuje dłubanie konkretnych wzorów biżuterii przy filmach i przy audioksiążkach, to prawie przestałam oglądać filmy ;)
Romulus - 2012-03-20, 21:58
:
"Inne Pieśni" ostro mnie wciągnęły a Krzysztof Gosztyła jest niesamowitym interpretatorem tekstu. Znacie kogoś lepszego? Albo równie dobrego?

Jestem już w dobrej połowie powieści. To jest pan Berbelek leci na Księżyc aktualnie.

A po "Innych Pieśniach" wnętrze mojego autka wypełni ponownie Krzysztof Gosztyła. Tym razem z "Imieniem Róży". Książkę dałem radę przeczytać tylko jeden raz i było to nieco męczące doznanie. Film podobał mi się bardziej (ale może dlatego, że najpierw widziałem film). Może książka czytana przez Krzysztofa Gosztyłę pozwoli mi zmienić zdanie.
jobi - 2012-03-21, 17:00
:
Kocham audioksiążki miłością wielką.
Jako "kobieta starej daty" lubię robótki. A do tego słuchawki świetnie się sprawdzają. Mam sporo . Ostatnio słuchałam Narnię.
ASX76 - 2012-03-21, 18:06
:
Słuchawki są szkodliwe dla słuchu. Warto o tym pamiętać.
Romulus - 2012-03-21, 18:20
:
ASX, ględzisz :)
Wszystko jest niezdrowe, jeśli w nadmiarze :)

BTW: ktoś słuchał może "Hobbita" i trylogii Tolkiena? Widzę, jak stoi na półce w Empiku i patrzy w moją stronę :) Ale drogie to i nie wiem, czy warto wyrzucić trochę złotówek z kieszeni. Czy przekład dobry, czy interpretacja nie nużąca...
Fidel-F2 - 2012-03-21, 18:27
:
Romulus napisał/a:
ASX, ględzisz
zauważyłeś?
Tomasz - 2012-03-21, 18:58
:
Romulus ja ci polecam "Na wschód od Edenu". Zero skrótów, całość idzie, interpretacja bardzo dobra. Słucha się genialnie. Tyle że z racji tego jak to jest napisane, to trzeba mieć trochę dłuższe przejazdy. Nie wyobrażam sobie tego słuchać partiami po 10 minut.

Linda czytający "Helikopter w ogniu" też się jak dla mnie sprawdził. Pasował do tematu.
Romulus - 2012-03-21, 19:41
:
Tomasz napisał/a:
Romulus ja ci polecam "Na wschód od Edenu". Zero skrótów, całość idzie, interpretacja bardzo dobra. Słucha się genialnie. Tyle że z racji tego jak to jest napisane, to trzeba mieć trochę dłuższe przejazdy. Nie wyobrażam sobie tego słuchać partiami po 10 minut.

Skorzystam. A do pracy mam godzinę jazdy :) Ale i tak słucham tylko w drodze powrotnej. Bo o 6.00 rano wolę słuchać Trójki :)
Romulus - 2012-04-03, 20:09
:
http://www.empik.com/xavr...53742,ksiazka-p
Cholerka. Wkręcam się w te audio książki i wkręcam. Ale gdzieś trzeba postawić granicę. Trzeci "Xavras..." w domu, tym razem w wersji audio, to już lekko niezdrowe. Ale z drugiej strony: Adam Ferency...
Tomasz - 2012-04-03, 20:57
:
Kupuję od razu. Akurat gdzieś około tej daty skończę słuchać "Imię róży".
Romulus - 2012-05-26, 14:02
:
Zaczynam słuchać "Gry o tron", bo skończyłem "Imię róży" Eco. Dzięki Krzysztofowi Gosztyle udało mi się przebrnąć przez "lekturę" bez bólu i zmęczenia, które towarzyszyło czytaniu. Choć nie obyło się bez irytacji przy co powolniejszych kawałkach. Krzysztof Gosztyła to instytucja i tak samo, jak w "Innych pieśniach", tak i tu dał popis interpretacji tekstu. Ale w "Innych pieśniach" był, moim zdaniem, lepszy. Ale pewnie na tą opinię wpływ miał fakt, że "Inne pieśni" wydają mi się ciekawsze. W "Imieniu róży" na wyróżnienie zasługuje interpretacja m. in. postaci Salvatora. No i mistrzostwem nastroju był finał, czyli część pt. "Ostatnia karta". Dojmujące jest wrażenie przemijania, starości, przeszłości, niemal złowieszcze. Miało to moc i chocby za to wyróżniłbym ten audiobook.
Młodzik - 2012-05-26, 17:57
:
Ból i zmęczenie przy "Imieniu róży"? Podczas czytania cieszyłem się jak dziecko. Druga najlepsza książka zeszłego roku.
Plejbek - 2015-07-01, 10:00
:
Od paru dni słucham tego w samochodzie:
Mariusz Benoit - Sklepy Cynamonowe
i chyba przestanę. Tego trzeba słuchać w skupieniu, w ciszy, najlepiej wieczorem.
O prozie Schulza boję się pisać, bo pisało o niej wielu sto razy mądrzejszych - że oniryzm, że fantasmagoria, że mistrz metafor, opisów i porównań, że odkształcenie rzeczywistości, że mitologizacja, że egzaltacja - ja czytam (słucham) pierwszy raz w życiu. Jak u Gombrowicza - zupełny brak krytycyzmu z mojej strony i pełna akceptacja. I w pełni rozumiem teraz podawanie Schulza jako inspiracji dla Ligottiego.

A Benoit swoim stałym, monotonnym flowem idealnie wpasowuje się w treść - na granicy snu i jawy. Jakże inny jest to przekaz niż ten super-ekspresyjny Fronczewskiego z "Ferdydurke".

I wiem, polecam niedostępnego już audiobooka - sorry.
toto - 2015-07-05, 16:02
:
Wysłuchałem Opowieści o pilocie Pirxie w interpretacji Artura Dziurmana. Wszystkich narratorów Lemowych książek będę porównywał już do tego głosu, nie wiem, czy ktoś będzie potrafił go przebić.

Teraz będą Inne pieśni. Zobaczymy czy Gosztyła przebije Dziurmana.
Tomasz - 2015-07-05, 16:11
:
Gosztyla rządzi i dzieli. Nie ma konkurencji.
Romulus - 2015-07-05, 19:25
:
toto napisał/a:
Teraz będą Inne pieśni. Zobaczymy czy Gosztyła przebije Dziurmana.

Adaptacji "Pirxa..." nie znam. Ale Krzysztof Gosztyła na pewno cię nie rozczaruje w adaptacji "Innych Pieśni". Będę zdziwiony, jeśli nie mam racji. To mistrz nad mistrze.
You Know My Name - 2015-08-14, 17:19
:
Tak, mistrz interpretacji. Początkowo w ogóle nie łapałem jarania się Gosztyłą, ale to jak operuje głosem od nieistotnego pitu pitu nieistotnego chłystka, przez hegemona dżurdży aż to zajebistego finału świetnie prezentuje przemianę.
Muszę też pochwalić Ferencego za XW...
toto - 2015-10-18, 20:30
:
Ponieważ audiobooka słucham tylko, gdy idę pobiegać co najmniej godzinę, to trochę czasu trwa przesłuchanie Innych pieśni. Została mi już właściwie tylko ostatnia bitwa, więc mogę już trochę wrażeń opisać.

Początek to bardzo brutalne zderzenie z nowym narratorem. Głos Gosztyły po Dziurmanie po prostu mi nie odpowiadał.
Po około 3-4 godzinach się przyzwyczaiłem do głosu Gosztyły i stał się już dla mnie narratorem przezroczystym. Gosztyła bardzo dobrze operuje głosem i potrafi dobrze interpretować nawet sceny, w których do głosu dochodzi nawet kilka postaci. Jednak czasami chyba przesadzał z emfazą, szczególnie przy kwestiach kobiecych.
Szacunek za podjęcie się wyzwania i końcowy efekt, ale Opowieści o pilocie Pirxie w interpretacji Dziurmana > Inne pieśni w interpretacji Gosztyły. Zdaję sobie sprawę, że akurat przy odbiorze Pirxa bardzo duże znaczenie ma fakt, że ten głos wydaje się po prostu stworzony do tych opowiadań.
Romulus - 2015-10-19, 08:31
:
Żadnych audiobooków wykonaniu Artura Dziurmana nie znam. Więc trudno mi polemizować. Co jednak nie zmienia faktu, że Krzysztof Gosztyła to mistrz, Głos. Słuchanie jego interpretacji nigdy mnie nie nuży, czego w zasadzie nie mogę napisać o jakimkolwiek innym aktorze, którego adaptacji słuchałem. Gdyby nie Gosztyła, to "Imię Róży" w dalszym ciągu byłoby dla mnie nużącą lekturą. W zasadzie to nadal za tą powieścią nie przepadam. Zapewne nigdy już jej nie przeczytam. Ale posłuchałbym jej po raz kolejny.
Rashmika - 2015-10-19, 09:01
:
Romulus napisał/a:
nigdy mnie nie nuży


Mnie Gosztyła przejadł się ze swoimi "manieryzmami". Kiedyś też się zachwycałam, ale po jakiejś ostatniej wysłuchanej książce miałam dość, mało tego naszło mnie, że ten lektor wszystko czyta tak samo efekciarsko. Nie każda literatura się do tego nadaje.
Moim - od lat - mistrzem czytania jest Jacek Rozenek, szkoda że ostatnio czyta prawie same durnowate książki albo literaturę dla młodzieży.
Tomasz - 2015-10-19, 11:42
:
A co polecicie w wykonaniu tych Rozenka i Dziurmana? Bo ja, jak Romulus, jestem w fanklubie Gosztyły. Pewnie bym nawet "50 twarzy Greya" w jego wykonaniu dał radę posłuchać. :mrgreen:
Żałuję, że poza pierwszą "Diuną" kolejne już Gosztyła nie czyta.
A ja teraz do jazdy zapodaję sobie audiobooki Jo Nesbo z Harrym Hole. Pierwszą część (Człowiek nietoperz) czytał Mariusz Bonaszewski, sama książka nie porwała, ale na tyle przyzwoicie było, że zabrałem się za ciąg dalszy. I drugi tom tego kryminału "Karaluchy" to całkiem dobrze zrobione słuchowisko. Masa aktorów, znanych, nawet Linda się załapał. I sama książka bardzo dobra.
Dwie kolejne już przesłuchałem. "Czerwone gardło" i "Trzeci klucz" czyta niejaki Tadeusz Falana. Nie powala wykonanie, ale może być. Przekonali mnie na tyle, że cały cykl zamierzam odsłuchać.
Rashmika - 2015-10-19, 12:05
:
No Rozenek przeczytał Pana Lodowego Ogrodu. Ale w jego wykonaniu najbardziej lubię Idiotę Dostojewskiego.

Cytat:
"Karaluchy" to całkiem dobrze zrobione słuchowisko. Masa aktorów, znanych, nawet Linda się załapał. I sama książka bardzo dobra.


Dla mnie niespecjalnie - dało się spokojnie w połowie lektury wykapować kto kogo, stylistycznie nie odbiega od gniotowatego poziomu większości kryminałów tzw. skandynawskich. To ja już wolę naszego Miłoszewskiego czytać. Jako słuchowisko bez zarzutu, ale to samo można powiedzieć o Husyckiej Sapkowskiego - tylko superprodukcja ratuje tę trylogię.
toto - 2016-02-06, 20:44
:
Dosłuchałem się do Niezwyciężonego Lema, czyli pierwszego słuchowiska na wiele głosów. Podchodziłem do tego tytułu dość ostrożnie - bałem się zbyt dużego szumu dźwiękowego i tego, że po samych głosach pomylę postacie. Muzyka Ścianki daje radę, głosy też ogólnie się sprawdzają. Nie mam tylko przekonania do Olbrychskiego, bo w wyobraźni widzę Gerwazego w sterowni Niezwyciężonego i jest lekki dysonans. Więcej zastrzeżeń nie mam.

Głos Pana do słuchania bardzo dobry, ale mam wrażenie, że tylko osobom znającym już powieść, raczej w ramach odświeżenia lub chęci spojrzenia na książkę z nowej perspektywy. Szkoda, że nie ma audiobooka Lodu.
Plejbek - 2016-02-07, 09:59
:
toto napisał/a:

Głos Pana do słuchania bardzo dobry, ale mam wrażenie, że tylko osobom znającym już powieść, raczej w ramach odświeżenia lub chęci spojrzenia na książkę z nowej perspektywy.

Kto czyta? Czy może też słuchowisko?
toto - 2016-02-07, 10:48
:
Czyta Dariusz Bereski. Problematyczność tego audiobooka nie leży w czytającym, a w tym, że są fragmenty, które wymagają naprawdę dużego skupienia, większego niż przy zwykłej powieści sensacyjnej, żeby niczego nie stracić. Jest zwyczajnie łatwiej, jeśli znasz już treść.
toto - 2016-02-14, 14:47
:
Przesłuchałem Niezwyciężonego i jestem bardzo zadowolony. Jednak narratorka Czubówna sprawia, że odbiór tej książki jest bardziej "dokumentalny". Dużo do końcowego efektu dodają dźwięki tła i muzyka Ścianki. Jak skończę bieżące Lemy, to chyba poszukam kolejnego słuchowiska - wiem o tym, że w takiej formie nagrane zostały niektóre książki Sapkowskiego i Martina. Możecie polecić też jakieś inne słuchowiska?

Teraz zacząłem Dzienniki gwiazdowe, w kolejce czeka Fiasko i trzeba będzie rozejrzeć się za czymś nowym. Może w końcu zdecyduję się na coś, czego jeszcze nie czytałem?
Romulus - 2016-02-14, 19:04
:
Jeśli chodzi o Martina to słuchowiskiem jest "Gra o tron", ale daję mu ocenę niższą, niż słuchowiskom na podstawie Sapkowskiego. Te są bezkonkurencyjne. Zarówno wiedźmińskie (czekam z niecierpliwością na "Chrzest ognia"), jak i husyckie. Nic się z nimi nie równa, spośród dotychczas przesłuchanych. Może się skuszę na "Ojca chrzestnego".

"Starcie królów" jest już tylko czytane, przez Krzysztofa Banaszyka(?), który w słuchowiskach wiedźmińskich gra Geralta. I to tyle, jeśli chodzi o Martina, bo dalej już niczego nie nagrano, niestety.

Zatem, jeśli nie słuchałeś słuchowisk wiedźmińskich i husyckich Sapkowskiego, to czeka cię uczta.

Ja teraz słucham "Legionu" Cherezińskiej. Też tylko czytany, ale mi to nie przeszkadza. Aktora nie znam, ale daje radę. Zresztą, to tak dobra powieść, że nie sposób chyba jej spaprać przy czytaniu.

Potem zamierzam słuchać "Ja, Klaudiusz", którego czyta Mirosław Baka.
Romulus - 2016-02-28, 18:28
:
Słucham "Ja, Klaudiusz", czytanego przez Mirosława Bakę. I o ile książkę bardzo lubiłem, tak kiedy jej słucham, to bywam znudzony.

Ciekawe, czy "Władca Pierścieni" mnie pokona.

A potem może "Wojna i pokój". Po ostatniej adaptacji filmowej BBC jestem bardzo otwarty na literaturę rosyjską. Tylko chyba bezpieczniej będzie wybrać audiobook zamiast czytania. Bo to jednak literatura rosyjska, mimo wszystko.
Rashmika - 2016-02-28, 20:12
:
Romulus napisał/a:
"Wojna i pokój"


W książce jest sporo przypisów, nie wiem czy twórcy audiobooka to uwzględnili - wiele francuskich zwrotów, jeśli nie znasz języka, to dużo stracisz z konwersacji salonowych.
toto - 2016-03-10, 19:18
:
Jest i Lux perpetua w audiotece. Trylogia husycka do słuchania w komplecie.
toto - 2016-03-21, 18:01
:
Słucham Maga Johna Fowlesa. Za mną jakieś 60% i jest oczarowany. Chyba najbardziej podoba mi się ta gra z czytelnikiem (słuchaczem) - jest tu fantastyka, czy jednak jej nie ma. Właściwie każda wizyta w willi Conchisa to dość poważny skręt, ale nie ma się wrażenia, że Fowles udziwnia na siłę, a czytelnik (słuchacz) ma wrażenie, że jest jednym ze szpiegów Conchisa.
Romulus - 2016-05-06, 14:57
:
Chyba sobie "Maga" kupię do słuchania.

"Władca Pierścieni" w audiobooku mnie pokonał. Dotrwałem do Rivendell. I już nie miałem siły słuchać dalej. Może to wina lektora, a może po prostu "Władcy Pierścieni". Spróbuję ponownie posłuchać/przeczytać za jakieś 20 lat. :)

Tymczasem w aucie "rządzi" Hilary Mantel. "W komnatach Wolf Hall" a potem "Na szafocie". Czyta ten sam lektor, który czytał "Władcę Pierścieni". Nie jest to Krzysztof Gosztyła. :( Ale słucham bez zgrzytów.

Potem chyba "Mag". Po przesłuchaniu darmowych fragmentów "Wojny i pokoju" doszedłem do wniosku, że nie dałbym rady przesłuchać całości.
Fidel-F2 - 2016-05-06, 15:10
:
Rivendell to był punkt który mnie pokonał we wczesnych próbach lektury WP.
toto - 2016-05-10, 20:11
:
Romulus napisał/a:
Chyba sobie "Maga" kupię do słuchania.

Myślę, że nie będziesz żałował.

Wróciłem do słuchania znanych już książek - Fiasko Lema, czyta Andrzej Hausner. Na mój gust jest trochę za przeźroczysty - Gosztyła przesadza w drugą stronę, ale tutaj trochę czegoś brakuje. Ideałem wciąż jest Dziurman czytający Pirxa.
sanatok - 2016-05-26, 00:07
:
Jako, że jestem fanbojem The Laundry Files Charlsa Strossa (przynajmniej tych pozycji, których bohaterem jest Bob) postanowiłem sobie ostatnio odświeżyć pierwsze cztery części za pomocą audioksiążek wydanych przez Recorded Books (narratorem jest George K. Wilson). Nie wiem jak pozostałe części ale The Atrocity Archives to jakaś kpina. Narrator ujdzie, choć miałem nadzieję, że odważą się osadzić w tej roli kogoś z choć lekkim szkockim akcentem. Za to produkcja to woła o pomstę do nieba. Jakby ktoś pluł mi w mordę - raz jest ciszej, raz głośniej, raz coś piszczy i sprzęga, raz nie - tak jakby realizator nie miał co robić i z nudów kręcił potencjometrami w trakcie nagrywania, do tego przerwy między rozdziałami mają zmienną długość w niektórych momentach brzmi to naturalnie, w innych jakby człowiek słuchał za "szybkim odtwarzaniu". Nie polecam.
toto - 2016-06-06, 21:03
:
Jestem w 2/3 "Cyberiady" czytanej przez Macieja Kowalika. "Cyberiadę" przeczytałem późno i widzę, że jej po prostu do tej pory nie doceniałem. Sam audiobook może nie jest idealny (za długie okresy ciszy pomiędzy poszczególnymi plikami), ale poza tymi lekko wytrącającymi z równowagi pauzami jest doskonale. Lektor nie jest bezosobowy, ale nie przesadza z emfazą, może tylko przy rolach stetryczałych robotów zdarza mu się na chwilę przekroczyć granicę. Dlaczego Lemoteka to tylko 15 pozycji?
toto - 2016-06-13, 20:03
:
"Cyberiada" za mną. Jejku, jakie to są świetne teksty. W niedługim czasie będę musiał sobie tekst powtórzyć tradycyjnie. I "Bajki robotów" też. W sumie przydałoby się zrobić rajd po całym Lemie. Część powtórzyć, część w końcu poznać.

No nic, na razie zacząłem "Wojnę i pokój" Tołstoja. Czyta Ksawery Jasieński. Lektor ma dziwną manierę albo to jest kresowy akcent. Jak będę słuchał tylko tego, to gdzieś do listopada mam czym zapełniać biegi. Ale pewnie będę sobie robił przerwy kolejnymi tekstami Lema.
Romulus - 2016-07-16, 16:34
:
toto napisał/a:
Romulus napisał/a:
Chyba sobie "Maga" kupię do słuchania.

Myślę, że nie będziesz żałował.

Miałeś rację. Interpretacja jest znakomita, choć początkowo nic tego nie zapowiadało. Ale słucha się tego z ogromną przyjemnością. Lektor niuansuje głosy w sposób naturalny, nie mam wrażenia wymuszonego napinania się. Dosłuchuję powoli do końca i mam nadzieję, że kolejny audiobook będzie równie interesująco interpretowany. A będzie to "Turniej Cieni" Elżbiety Cherezińskiej. Zauważyłem u siebie prawidłowość w doborze tytułów: wybieram książki, które już czytałem, a do których chciałbym wrócić, ale brakuje mi czasu.
Romulus - 2016-09-09, 22:00
:
"Turniej Cieni" Cherezińskiej za mną. Audiobook jest niezły, interpretacja tekstu na wysokim poziomie. To nie to samo co "klasycy" w tym gatunku w Polsce, ale daje radę.

Teraz skusiłem się na trylogię Vincenta Severskiego: "Nielegalni", "Niewierni", "Nieśmiertelni". Pewnie nie zabrałbym jej ze sobą do samochodu gdyby nie to, że czyta Krzysztof Gosztyła. Czyta... To trochę mało powiedziane. Ze średniej powieści robi przedstawienie pierwszej klasy. Sapkowski miał rację, że gdyby Gosztyła sam jeden czytał jego wiedźmińską sagę, to dałby radę bez podziału na role. :) Choć przecież nie ma co narzekać na wiedźmińskie audiobooki. BBC mogłoby się z nich uczyć, jak to się robi.
toto - 2016-11-17, 19:05
:
Szukam "Wahadła Foucaulta" w wersji do słuchania. Czy w ogóle ktoś tę książkę u nas wydał w tej formie? Albo planuje?
toto - 2016-11-22, 19:57
:
Spytałem u źródła i Noir sur Blanc nie planuje "Wahadła Foucaulta" w wersji audio. :( Bieda z nędzą. A wersję angielską podobno pozbawiono części tekstu, więc odpada. :(
Romulus - 2016-11-23, 06:32
:
Szkoda, bo chętnie bym posłuchał. A gdyby jeszcze Krzysztof Gosztyła czytał...

Dosłuchuję ostatnią, czwartą część cyklu Severskiego, nosi tytuł "Niepokorni". Zasadniczo cały czteroksiąg jest mocno przegadany. Szczególnie część pierwsza i druga. Ale Krzysztof Gosztyła czyta to tak, że klękajcie narody.

Wczoraj Fonopolis ogłosił, że przed świętami nie zostanie wydany "Chrzest ognia" więc jestem mocno rozczarowany. Mam nadzieję, że wyrobią się z wydaniem reszty sagi wiedźmińskiej. I żal wielki, bo naprawdę czekałem na ogłoszenie o premierze przed świętami - najpaskudniejsza część roku (najciemniej i najzimniej) miała mi zlecieć w dobrym towarzystwie w trakcie jazdy do pracy i powrotu. A tak, trzeba się będzie ratować jakimś byle czym pewnie. W kolejce czeka "Maestra" czytana przez Aleksandrę Szwed. Żeby się trochę zrelaksować za kółkiem i poszukać czegoś dłuższego do słuchania.
toto - 2016-11-23, 17:56
:
Dzisiaj i jutro promocja urodzinowa w Audiotece. Piszą, że blisko 6 tysięcy tytułów w promocji, czyli po 17 zł. Są Lemy, nie ma Sapkowskiego. Ale jest nowy Twardoch, więc czytający uszami weźcie pod uwagę, bo kolejna promocja na taką skalę dopiero za kilka miesięcy. To nie ebooki, że jakaś dobra promocja jest właściwie bez przerwy.
Romulus - 2016-11-30, 20:32
:
Przesłuchałem "Maestrę" czytaną przez Aleksandrę Szwed. Całkiem dobrze jej poszło. Nawet się wczuwała w pikantne sceny :) Ale nie za mocno, więc nie traciłem panowania nad kierownicą. :)

Teraz kolej na słuchanie kolejnych czytanych książek. Elżbieta Cherezińska - "Niewidzialna korona". Tym razem bez podziału na role. Czyta Filip Kosior, który nieźle się sprawił przy "Turnieju Cieni" tej autorki. A potem "Harda", też w jego wykonaniu. Może do wiosny ukaże się "Królowa".

A potem planuję przesłuchać "Atlas chmur" Mitchella. Powieść czytana z podziałem na role, w tym przez Annę Dereszowską. Obiecuję sobie przyjemne jazdy. Ktoś już słuchał?

Dobre recenzje zbiera słuchowisko "Lśnienie" Stephena Kinga. Ale nie za bardzo mi się chce do tej powieści wracać. Choć obsada również pierwszorzędna. Pomyślę. Zwłaszcza, że nie mam piniendzy na kolejne zakupy. Chyba że od żony wyżulę.
toto - 2016-11-30, 20:42
:
W audiotece możesz wziąć abonament za 20 zł miesięcznie i masz za tę kwotę w każdym miesiącu dowolny* audiobook do pobrania. Jak przestajesz płacić to wybrane książki i tak są twoje. Albo robić jak ja - zakupy raz na kilka miesięcy w promocji - wtedy większość jest za 17 zł/ sztukę. W takich promocjach trafiają się też słuchowiska (dorwałem "Niezwyciężonego" Lema w tej cenie!), choć nie obejmują one całej oferty.

*tak mi się wydaje, bo nawet "Trylogia husycka" była dostępna w tej formie, a na te tytuły rzadko są promocje, w regulamin jednak się nie wczytywałem, a tam mogą być jakieś wyłączenia
Sabetha - 2016-11-30, 21:07
:
Romulus napisał/a:
A potem planuję przesłuchać "Atlas chmur" Mitchella. Powieść czytana z podziałem na role, w tym przez Annę Dereszowską.


O, też chcę!

Podczas codziennego ogarniania prac domowych słucham sobie kryminałów J.K. Rowling czytanych przez Macieja Stuhra. Przesłuchałam "Wołanie kukułki", obecnie jadę przez "Jedwabnika". Ogólnie na plus, część druga nawet lepsza od pierwszej, nie da się ukryć, że środowisko pisarzy bliższe jest dziewczynie od Tego, Którego Imię Rozpoczyna się na H, niż świat supermodelek. BTW nie spodziewałam się, że Stuhr okaże się tak dobrym lektorem. Jego interpretacja kwestii Cormorana Strike'a bardzo misie.
toto - 2016-12-03, 21:05
:
Po niemal roku słuchania audiobooków odkryłem funkcję odtwarzania w przyspieszonym tempie. I wiem, że przy niektórych książkach będę to stosował. Nie chodzi o to, że książki są nudne, a o to, że niektórzy lektorzy czytają zbyt wolno. Wiem, że takiego czegoś nie zrobię słuchowiskom i Pirxowi, ale pewnie Szczerka przyspieszę.
Trojan - 2017-02-14, 10:35
:
okładka genialna:



będzie audiobuk - w sumie nie przepadam za nimi ale okładka ....
storytel.pl
https://www.facebook.com/...?type=3&theater


aaa chodzi o Amber
Romulus - 2017-02-14, 11:22
:
Ale całość w jednym audiobooku, czy tylko jedna część? Bo jeśli całość, to - jak się to mówi - shut up and take my money. :)

Słucham aktualnie "Atlasu chmur" Mitchella. Każdą część czyta jeden aktor, nieźle się tego słucha. Choć nie wszystkie części wydają mi się ciekawe, ale tak samo było przy czytaniu powieści. A poza tym kocham głos Anny Dereszowskiej. Kiedyś mi się wydawało, że nie wszystkie "łączniki" między kolejnymi częściami wyłapałem, ale chyba przesadzałem. Bo nic nowego mi w ucho nie wpadło.
Trojan - 2017-02-14, 12:01
:
chyba każda część osobno - choć pewnie na koniec puszczą całość w jednym "tomie" :)

mam problem z audiobookami - tzn. wydaje mi się że ich nie lubię (choć praktycznie znam je tylko z radiowych słuchowisk z lat 90 - (pamiętacie Twierdzę Paula Wilsona ?:) ) - i ogólnie wydaje mi się że jestem na nie. Czytam w swoim rytmie, kiedy chce podkręcam tempo albo zwalniam ... itd. W audiobuku wszystko mam narzucone...
choć może bym się przekonał - ktoś może polecić na prawdę dobrego audiobooka ?

w głowie mam genialne wykonanie słuchowiska - Ania z Zielonego... aczkolwiek trochę wolno i nudne :)
Romulus - 2017-02-14, 12:05
:
O, rety, człowieku. Posłuchaj sobie słuchowisk: "Trylogii husyckiej" Sapkowskiego oraz jego cyklu wiedźmińskiego - aktualnie czekam na premierę "Chrztu ognia". Czysta zajebistość. Poziom światowy. Uwielbiam ich słuchać, szczególnie zimą, kiedy jadę o 5 rano do pracy.

A ze "zwykłych" polecam te czytane przez Krzysztofa Gosztyłę. Arcymistrz.
Trojan - 2017-02-14, 12:11
:
o 5 rano ?
ja jeździłem o tej godzinie gdy pracowałem w fabryce...
utrivv - 2017-02-14, 12:23
:
Trojan napisał/a:
o 5 rano ?.

Sprawiedliwość nigdy nie śpi --_-
BTW mam podobnie jak ty, audiobooki nie kojarzą mi się z czymś za co chciałbym płacić.
Trojan - 2017-02-14, 12:24
:
hmm o 6 rano nie można liczyć na łagodność ...
Romulus - 2017-02-14, 12:28
:
O 6 rano jem już śniadanie w pracy. :)

Utrivv - może dlatego, że nie słuchałeś tych wartych słuchania. Choć słuchowiska to trochę inna liga: aktorzy, muzyka, efekty dźwiękowe. Ale jak zaczynać to z najwyższej półki. "Trylogii husyckiej" słuchałem dwa razy, to samo z "wiedźminami". "Ojciec chrzestny" mi pozostał i "Lśnienie". Ale w przypadku tego pierwszego - literacki pierwowzór nigdy mi nie podchodził, a i "Lśnienie" jakoś mnie nie zasysało jako powieść. Jednak prędzej czy później wpadną mi łapy. Z pozostałych słuchowisk można spróbować "Gry o tron" - obsada gwiazdorska. Aczkolwiek w porównaniu z powyższymi adaptacjami Sapkowskiego, jednak poziom niżej. Tak samo z "Koroną śniegu i krwi" Cherezińskiej - dobre, ale nie aż tak jak ekstraklasa.
Rashmika - 2017-02-14, 13:09
:
Trojan napisał/a:

choć może bym się przekonał - ktoś może polecić na prawdę dobrego audiobooka ?


Ja często słucham abooków, dla mnie to fajne uzupełnienie tradycyjnego czytania, pozwalające zając czymś glowę w trakcie nudnych i durnych czynności dnia codziennego - nie wyobrażam sobie już teraz np. sprzątania chaty bez słuchawek z fajną książką czy nudnych treningów, do biegania też spoko. Ogólnie tak najlepiej przyswajam książki łatwe, czytadła, fantasy moim zdaniem jest idealne (warto już wspomnianego Sapkowskiego, bo słuchowiska z audioteki są genialnie zrobione). Ostatnio spodobał mi się Król Twardocha przeczytany przez Macieja Stuhra, mnie się lepiej tego słuchało niż czytało i książka imo na tej interpretacji wręcz zyskała. Gosztyła jest bardzo ok, ale dla mnie trochę jest zbyt emfatyczny - jego interpretacja Millenium też jest na plusie w stosunku do "czytania".

i jeszcze

toto napisał/a:
Po niemal roku słuchania audiobooków odkryłem funkcję odtwarzania w przyspieszonym tempie. I wiem, że przy niektórych książkach będę to stosował. Nie chodzi o to, że książki są nudne, a o to, że niektórzy lektorzy czytają zbyt wolno. Wiem, że takiego czegoś nie zrobię słuchowiskom i Pirxowi, ale pewnie Szczerka przyspieszę.


Apka Smart Audiobook w wersji pełnej czyli jakieś 10-12 zeta ma funkcję zwalniania i przyspieszania odtwarzania i rzeczywiście przy niektórych lektorach jest zbawienna. W ogóle to idealna apka do słuchania książek, zapamiętuje miejsce w którym przerwaliśmy słuchanie (i to dla każdej pozycji-książki osobno) i nawet w wersji free jest najlepsza ze wszystkich jakie testowałam, a trochę tego było.
toto - 2017-02-14, 17:50
:
Rashmika napisał/a:
Apka Smart Audiobook w wersji pełnej czyli jakieś 10-12 zeta ma funkcję zwalniania i przyspieszania odtwarzania i rzeczywiście przy niektórych lektorach jest zbawienna.
Mam i używam. Wersja pełna wyszła za 9,99 zł.
toto - 2017-02-20, 21:01
:
Powoli zbliżam się do końca "Imienia róży" w interpretacji Gosztyły. Tutaj wypada dużo lepiej niż w "Innych pieśniach" - mniej emfazy, a kłótnię franciszkanie kontra dominikanie odegrał bosko. Następna chyba będzie "Siódemka" Szczerka. Czyta autor.
Carmilla - 2017-04-12, 01:22
:
toto napisał/a:
Powoli zbliżam się do końca "Imienia róży" w interpretacji Gosztyły

100 lat temu, kiedy czytałam książkę, to mnie nudziły te wszelkie dysputy teologiczne. Tymczasem w interpretacji Gosztyły słucha się tego z zapartym tchem.
Generalnie, chociaż w moim prywatny rankingu lektorów Krzysztof Gosztyła jest na szczycie to wolę nie słuchać więcej niż 2 audiobooków w jego interpretacji pod rząd. W każdym razie w Diunie był genialny, w Drodze McCarthy'ego takoż i jako narrator w słuchowiskach czy raczej superprodukcjach też jest świetny. W Lśnieniu idealnie podkreśla klimat grozy, chociaż tam cała obsada rewelacyjna. Polecam każdemu.
Atlas chmur w wersji audio też jest genialny. To już nie jest słuchowisko czy super produkcja. Po prostu każdą opowieść czyta kto inny.
Tak generalnie audiobooki to dla mnie temat rzeka, mogłabym tak długo, długo jeszcze... bo w sumie od jakiegoś czasu więcej czytam uszami niż oczami :mrgreen:
Romulus - 2017-04-12, 06:21
:
Ja kończę "Nawałnicę mieczy" Martina. Jakoś mam słabość do PLiO, a może na rynku nie ma już fajnego audiobooka. W zasadzie to miałem słuchać "Syna", ale właśnie zaczął się serial na podstawie tej powieści i to byłoby chyba za dużo. Po "Nawałnicy..." chyba zacznę słuchać "Uczty dla wron". Interpretacja Krzysztofa Banaszyka jest niezła. Zwłaszcza że nie przesadza z wcielaniem się w role, jak genialny Gosztyła. :) A potem może zabiorę do samochodu powiesci Eleny Ferrante, bo jedną lub dwie już na audiobooki przerobiono.
Trojan - 2017-05-01, 10:26
:
Widziałem audiobooka Narrentum i tak się zastanawiam - bo trwa 23,5 godziny? Wtf ?
toto - 2017-05-01, 11:28
:
Prawidłowo. Pamiętaj, że czytanie na głos zajmuje więcej czasu niż czytanie tylko wzrokiem. Dodatkowo to jest słuchowisko, więc dochodzi interpretacja, gra aktorska, efekty dźwiękowe, które mają budować atmosferę i "scenografię", a to zabiera też dodatkowy czas.
Shadowmage - 2017-05-02, 13:06
:
"Zły" Tyrmanda to jakieś 40h, więc czym tu się podniecać? :)
Carmilla - 2017-05-14, 22:06
:
Skończyłam dzisiaj "Konklawe" Roberta Harrisa w interpretacji Marcina Popczyńskiego. Treść mnie zachwyciła dużo bardziej niż interpretacja, chociaż ta druga przyzwoita. Niestety - nic ponad to.
Nie tak dawno wysłuchałam autobiografii Keitha Richardsa w interpretacji Jana Peszka. Spodobało mi się. Książka w tym samym stopniu co interpretacja. I o ile "Konklawe" z równą przyjemnością bym przeczytała, tak "Życie" Richardsa zdecydowanie zyskiwało w wersji do czytania uszami. Ale to pewnie dlatego, że ta druga pozycja pisana jest językiem bliższym mówionemu niż literackiemu.
toto - 2017-05-15, 19:10
:
Nie będzie, przynajmniej na razie, audiobooka "Międzymorza" Szczerka. :(
Romulus - 2017-06-01, 06:13
:
"Suma wszystkich strachów" Toma Clancy. Dobrze się tego słucha, choć powieść nieco się zestarzała, a trochę nadęty amerykanizm autora bywa irytujący, choc zrozumiały. Akurat ta powieść jest pewnym przełomem w historii najsławniejszego bohatera stworzonego przez tego autora. Bo tu już do gry wchodzi nie tylko technologia, armia, szpiedzy, ale i polityka i tak już będzie przez cały cykl o Ryanie. W tej powieści jest zastępcą dyrektora CIA. W kolejnych awansuje na prezydenta. :) Nadal imponuje to, z jaką precyzją Clancy tworzył swoje Ryanowe fabuły. Wszystkie, nawet najdrobniejsze elementy są dopracowane. I nie jest to sztuka dla sztuki, dzięki temu jego powieści są tak dobre. Nawet po latach. Szkoda, że kolejnych z tego cyklu już na audiobooki nie przerobiono. Jest jeszcze chyba "Zwierzchnik", ale nie wiem, czy będzie mi się chciało słuchać. To chyba ostatnia powieść z tego cyklu napisana przed śmiercią autora. I chyba nie najlepsza, ale może się przekonam i sprawdzę za jakiś czas. Zostało mi jeszcze kilkanaście godzin nagrania tej. Całość trwa ponad 40 godzin.
Fidel-F2 - 2017-06-01, 08:05
:
Już mi się chyba nie chce czytać takich rzeczy.
Trojan - 2017-06-01, 09:20
:
ano,

SWS kiedyś czytano w radio
Romulus - 2017-06-01, 15:04
:
Fidel-F2 napisał/a:
Już mi się chyba nie chce czytać takich rzeczy.

Mnie również. Ale wciąż się dobrze tego słucha.
toto - 2017-06-10, 12:52
:
Skończyłem słuchanie Trylogii husyckiej Sapkowskiego. Bardzo dobra realizacja, głosy czyste, efekty dźwiękowe nie przytłaczają i nie zagłuszają treści, pauzy między rozdziałami nie są za długie - realizacyjnie świetnie. Trochę gorzej z samymi powieściami - zbyt wiele razy bohaterowie wyszli z opresji bez wyjścia, ale to jeszcze mogę zaakceptować, po prostu powieść przygodowa tego potrzebuje. Ale te wszystkie współczesne powiedzonka wkładane w usta postaci mocno mnie raziły. Plus odniesienia do dzisiaj (dzisiaj, w sensie przełom XX/XXI wiek) były takie sobie. Teraz "Mistrz i Małgorzata" w wykonaniu Zborowskiego.
Carmilla - 2017-06-11, 00:09
:
toto napisał/a:
Teraz "Mistrz i Małgorzata" w wykonaniu Zborowskiego.

Dobry wybór. Czyli dobra interpretacja dobrej Literatury. Co najmniej dwa razy słuchałam i nie wątpię, że jeszcze wrócę.
Tymczasem słucham "Predatora" M. Crichtona w interpretacji Gosztyły. Powieść z gatunku tych, co to trzeba do końca przeczytać/przesłuchać, by móc powiedzieć czy dobra. Interpretacja - jak zwykle u Gosztyły czyli mistrzowska.
toto - 2017-06-11, 15:56
:
Carmilla napisał/a:
Dobry wybór. Czyli dobra interpretacja dobrej Literatury. Co najmniej dwa razy słuchałam i nie wątpię, że jeszcze wrócę

Jakoś tak mam, że łatwiej mi się słucha tego, co już czytałem, nawet jeśli już dość dawno temu. Co do wracania - pewnie sobie niedługo odświeżę Pirxa, bo to dla mnie wciąż najlepszy audiobook, któremu nawet słuchowiska nie dorównują.
Carmilla - 2017-06-11, 20:31
:
W czyjej interpretacji? (I tak stawiam, że nie przebije Tichego w Kongresie futurologicznym w interpretacji Adama Ferencego, ale co szkodzi sprawdzić)
toto - 2017-06-11, 20:40
:
Artur Dziurman (w audiotece jest jakaś inna interpretacja, zdaje się, że ten sam aktor czytał "Cyberiadę" i moim zdaniem ten głos nijak nie pasuje do Pirxa). Moim zdaniem Dziurman przebija Ferencego w "Kongresie futurologicznym" (akurat niedawno słuchałem). Szkoda, że nie dano Dziurmanowi "Fiaska" do czytania. W takim mocno pesymistycznym kawałku bardzo by jego głos pasował.
Carmilla - 2017-06-11, 20:52
:
No, to jak Dziurman to faktycznie może być nieźle. Pamiętam go głównie z Ojca chrzestnego i pasował mi. Tylko ja tak generalnie bardziej lubię Tichego niż Pirxa, stąd przypuszczenie, że nic i nikt nie przebije Tichego :mrgreen:
Romulus - 2017-06-16, 13:28
:
Wróciłem do słuchania "Uczty dla wron" Martina, ponieważ ukazał się audiobook do drugiego tomu. Szczerze pisząc, to "Uczty..." lepiej mi się słucha. Czytanie tej powieści było rozczarowaniem, więc może - po tak długim czasie - zdążyłem pozbyć się oczekiwań i dlatego dobrze się tego słucha. Za sprawą serialu już się nie eksajtuję :) powieściami.

Audioteka już sprzedaje "Solaris" i to w gwiazdorskiej obsadzie: http://audioteka.com/pl/a...-superprodukcja
toto - 2017-06-16, 17:38
:
Romulus napisał/a:
Audioteka już sprzedaje "Solaris" i to w gwiazdorskiej obsadzie: http://audioteka.com/pl/a...-superprodukcja

Świetna wiadomość. W lipcu kupię, bo w tym miesiącu już zużyłem punkt za subskrypcję.
Carmilla - 2017-06-16, 22:34
:
No, ja nie wiem czy w lipcu czy dopiero w sierpniu ale też już zęby ostrzę i uszy czyszczę na tę produkcję.
Romulus - 2017-06-20, 18:48
:
"Uczta dla wron" skończona. Podtrzymuję opinię, że lepiej się tego słuchało niż czytało. Może nawet nieco opinię podwyższę o tej części PLiO. Tak czy siak czekam na audiobook z "Tańcem...". Martin, co by nie pisać o jego tempie pisania, to jednak w tym gatunku mistrzem. Choć nie bez wad. Ale w tej części trochę ten świat ożywił. Kosztem głównych wątków, co było już wałkowane nie raz.

A sam audiobook, jak zwykle, świetny. Krzysztof Banaszczyk doskonale oddaje fabułę. Nie przesadza z odgrywaniem ról. Jego czytanie jest lepsze niż słuchowisko do "Gry o tron", które wyszło sztucznie i aktorsko (mimo świetnej obsady) i realizacyjnie (trochę nieporadnie momentami jeśli chodzi o muzykę i a przede wszystkim o tło).

Teraz "Opowieść podręcznej" - w interpretacji Magdaleny Cieleckiej, więc się trochę jaram. Miałem powieść przeczytać, ale doszedłem do wniosku, że z audiobookiem pójdzie mi szybciej (tj. szybciej się do powieści zabiorę w ten sposób).
toto - 2017-06-28, 20:12
:
Wróciłem do słuchania Pirxa w interpretacji Dziurmana. Pierwsze 10-15 minut i w mojej głowie poczęło rodzić się zwątpienie - chyba zbyt wyidealizowałem ten utwór. Ale przyszły zmagania Pirxa z muchami w "Teście", ze święcącym punktem w "Patrolu" i wystukiwane przez Terminusa ostatnie rozmowy zza grobu załogi Koriolana i ciarki przechodzą po plecach. Jestem niemal w połowie i powiem tak - fenomenalny. Przez te dwa lata przesłuchałem już chyba kilkadziesiąt utworów, w tym kilka wysokobudżetowych słuchowisk, ale żaden z nich nie dorównuje "Opowieściom o pilocie Pirxie" w interpretacji Dziurmana. Kto nie słuchał, ten trąba.
Romulus - 2017-07-04, 09:33
:
Ja się od Lema cały czas odbijam. Nie wiem, dlaczego. Próbowałem sobie zrobić powtórkę, ale nie daję rady przejść przez żaden tytuł. Może audiobooki to będzie dobra alternatywa.

Tymczasem skończyłem "Opowieść podręcznej" w wykonaniu Magdaleny Cieleckiej. Aktorka ma głos cudowny i to, że "tylko" przeczytała powieść, nie siląc się na głębszą interpretację, nie przeszkadzało mi w ogóle.
MrSpellu - 2017-07-04, 14:54
:
toto napisał/a:
Wróciłem do słuchania Pirxa w interpretacji Dziurmana. Pierwsze 10-15 minut i w mojej głowie poczęło rodzić się zwątpienie - chyba zbyt wyidealizowałem ten utwór. Ale przyszły zmagania Pirxa z muchami w "Teście", ze święcącym punktem w "Patrolu" i wystukiwane przez Terminusa ostatnie rozmowy zza grobu załogi Koriolana i ciarki przechodzą po plecach. Jestem niemal w połowie i powiem tak - fenomenalny. Przez te dwa lata przesłuchałem już chyba kilkadziesiąt utworów, w tym kilka wysokobudżetowych słuchowisk, ale żaden z nich nie dorównuje "Opowieściom o pilocie Pirxie" w interpretacji Dziurmana. Kto nie słuchał, ten trąba.


Słuchałem ostatnio i mam podobne wrażenia. Aczkolwiek dalej u mnie numerem jeden jest trylogia Sapkowskiego..
toto - 2017-07-04, 18:18
:
Na dzisiaj pierwsza trójka audiobooków to:
- "Opowieści o pilocie Pirxie" Lema, w interpretacji Artura Dziurmana
- "Temat na pierwszą Stronę" Eco, czyta Mariusz Bonaszewski
- "Trylogia husycka" Sapkowskiego, słuchowisko (realizacyjnie świetnie, ale moim zdaniem najsłabszy materiał wejściowy i realizacja audio mogła dać dużo, ale pewnych rzeczy się techniką nie przeskoczy)

Dopiero gdzieś dalej "Imię róży" Eco, "Inne pieśni" Dukaja (akurat tutaj przydałoby się więcej aktorów, bo Gosztyła czasami przesadzał z emfazą, żeby oddzielić kwestie jednych postaci o innych, za to Babuczkinowym "a bies je jebał" otarł się o mistrzowstwo), "Mag" Fowlesa, "Mistrz i Małgorzata" Bułhakova, "Niezwyciężony" Lema. Wszystkie bardzo dobre, z fragmentami ocierającymi się o genialność, ale czegoś im brakuje.


Zacząłem słuchać "Ja, Klaudiusz" Gravesa, czyta Mirosław Baka. Jest dobrze. Nie znam oryginału, więc jest trochę trudniej niż ostatnio. Na razie mogę powiedzieć o stronie technicznej - dobrze zrobione - cisza między rozdziałami/plikami jest krótka, głośność taka sama wszędzie, nie słychać uciętych początkowych zgłosek na początku kolejnych plików (coś takiego miałem w "Białej gorączce" - co plik, to pierwszej sylaby brakuje), nie słychać przewracanych stron, więc nic nie rozprasza. "Solaris" już mam na telefonie, ale zacznę słuchać po Klaudiuszu i wtedy podzielę się wrażeniami, o ile nie zapomnę.
Carmilla - 2017-07-04, 19:53
:
toto napisał/a:
Zacząłem słuchać "Ja, Klaudiusz" Gravesa, czyta Mirosław Baka

Miałam kiedyś na to ochotę. Dopóki nie porównałam długości książki z krótkością audiobooka. Podejrzewam, że tak samo okrojona wersja jak większość audiobooków z serii Mistrzowie Słowa. Ale głosu Baki chętnie bym posłuchała, muszę sprawdzić, czy jeszcze jakąś powieść nagrał.
Romulus - 2017-07-04, 20:37
:
Jak dla mnie, zbyt monotonny był ten Baka. Nie dosłuchałem do końca. Po raz pierwszy w przypadku słuchanych przeze mnie adiobooków.
MrSpellu - 2017-07-05, 09:01
:
Wczoraj przy malowaniu puściłem sobie Metro 2033 w interpretacji Gosztyły. O ile, jak to ujął toto, materiał wejściowy jest słaby, to jednak słuchanie tego dla samego lektora i tak jest bardzo przyjemne. Zwłaszcza sugestywne opisy świata przedstawionego.

Skończę Metro, biorę się za słuchanie Diuny (też Gosztyła).
Romulus - 2017-07-05, 10:01
:
W "Diunie" też dał radę sam podzielić aktorsko role. :-P Szkoda, że późniejszych części nie czytał, to może szybciej bym się zabrał za słuchanie. Bo książek już nie dam rady drugi raz przeczytać.

U mnie "Zwierzchnik" Toma Clancy, który raczej tu nazwisko dawał. Ale to najnowszy (w Polsce) "Jack Ryan", jest "Putin", jest inwazja na Estonię (na początku). Jest fun. :mrgreen: Choć już nie jest to takie "bydlę" jak poprzednie części, to miło się tego słucha, bo fabuła niezła. A sam audiobook w promocji za jakieś marne złocisze.
Carmilla - 2017-07-05, 22:21
:
MrSpellu napisał/a:
Wczoraj przy malowaniu puściłem sobie Metro 2033 w interpretacji Gosztyły. O ile, jak to ujął toto, materiał wejściowy jest słaby, to jednak słuchanie tego dla samego lektora i tak jest bardzo przyjemne. Zwłaszcza sugestywne opisy świata przedstawionego.

Skończę Metro, biorę się za słuchanie Diuny (też Gosztyła).

Słuchałam obu, w obu przypadkach się zachwyciłam.
Romulus napisał/a:
W "Diunie" też dał radę sam podzielić aktorsko role. :-P Szkoda, że późniejszych części nie czytał, to może szybciej bym się zabrał za słuchanie. Bo książek już nie dam rady drugi raz przeczytać.

Z dokładnie tego samego powodu nie słuchałam dalszych części Diuny. Tylko że ja książek nigdy nie przeczytałam.

Chwilowo nie słucham niczego nowego. Z recenzenckiego obowiązku odświeżam" Mojego przyjaciela Kaligulę" Jacka Piekary. Jedyna przyjemność ze słuchania to lektorzy: Tomasz Sobczak, Leszek Filipowicz, Jakub Wieczorek i Janusz Zadura. Gdyby mi kto książkę kazał recenzować chyba bym spasowała.
Fidel-F2 - 2017-07-05, 23:22
:
Jeśli znasz pierwszą Diunę to znasz wszystko co trzeba. Dalsze części to gówno.
toto - 2017-07-15, 20:39
:
"Solaris" jest świetnie zrealizowanym audiobookiem - polecam. Realizacyjnie co najmniej na poziomie trylogii husyckiej, jeśli nie lepiej. Najbardziej podobał mi się Woronowicz grający Snauta - były chwile, że zbliżał się do Pirxa. Główni wykonawcy - Więckiewicz i Cielecka również na wysokim poziomie, całość dopełniona subtelnymi efektami dźwiękowymi. Słucha się tego wyśmienicie, a że treść również na wysokim poziomie, to i przyjemność ze słuchania jeszcze większa. Ląduje w moim prywatnym topie książek do słuchania.

I po tych kilku godzinach dźwiękowej uczty zabrałem się za "Inną duszę" Orbitowskiego. Ktoś - Carmilla? - ostrzegał przed słabym audiobookiem i pierwsze pół godziny zdaje się to potwierdzać. Lektor czyta płynnie, wyraźnie, dźwięk jest czysty, ale brzmi jak bezosobowa maszyna - zero emocji, zero zmiany tonu przy różnych postaciach. Na razie jestem mocno zawiedziony realizacją (w tej chwili nie mam zarzutów do treści), nie wiem nawet czy dosłucham do końca.
Carmilla - 2017-07-15, 23:44
:
toto napisał/a:
"Solaris" jest świetnie zrealizowanym audiobookiem - polecam. Realizacyjnie co najmniej na poziomie trylogii husyckiej, jeśli nie lepiej. Najbardziej podobał mi się Woronowicz grający Snauta - były chwile, że zbliżał się do Pirxa. Główni wykonawcy - Więckiewicz i Cielecka również na wysokim poziomie, całość dopełniona subtelnymi efektami dźwiękowymi. Słucha się tego wyśmienicie, a że treść również na wysokim poziomie, to i przyjemność ze słuchania jeszcze większa. Ląduje w moim prywatnym topie książek do słuchania.

Dziękuję, zachęciłeś mnie... chociaż pewnie bez tej zachęty też bym za czas jakiś po to sięgnęła. W Woronowiczu zakochałam się, kiedy poznałam go w Hotelu Panorama. Chociaż cieszyłam się, że to nie mnie proponował zażyć swoje lekarstwo :mrgreen:
toto napisał/a:
I po tych kilku godzinach dźwiękowej uczty zabrałem się za "Inną duszę" Orbitowskiego. Ktoś - Carmilla? - ostrzegał przed słabym audiobookiem i pierwsze pół godziny zdaje się to potwierdzać.

Tak, to ja ostrzegałam. Nie cieszę się, że miałam rację, wolałabym żeby taka proza trafiła na godną jej interpretację. Chociaż nie jestem pewna czy chciałabym słuchać prozy Orbitowskiego. Mimo że jestem fanką audiobooków istnieją książki, które chcę mieć tylko w wersji do czytania.
toto napisał/a:
(w tej chwili nie mam zarzutów do treści)

I nawet nie próbuj mieć //pisowcy
Ja od lat zachwycam się cyklem Krzysztofa Spadło "Skazaniec" w interpretacji Leszka Wojtaszaka. "Skazaniec" to wspomnienia człowieka skazanego na dożywotnie pozbawienie wolności i zupełnie inaczej Wojtaszak czyta te fragmenty, kiedy Ropuch, główny bohater był młody, a inaczej te współczesne. W dodatku - podobnie jak czyni to Gosztyła - doskonale wczuwa się w każdego bohatera. Nawet jak Ropuch poznaje Ślązoka i próbuje godoć po ślunsku to wyraźnie da się rozróżnić kiedy godo Śluzak a kiedy Ropuch mówi gwarą. Właśnie wysłuchałam tom 5 (czy raczej 0,5 bo większość to wspomnienia poprzedzające skazanie) i już się nie mogę doczekać 6.
toto - 2017-07-16, 09:46
:
I na razie przełączyłem się na "Sekretne życie drzew" Petera Wohllebena w interpretacji Stanisława Biczysko. Bardzo przyjemne zaskoczenie odnośnie treści - ciekawostki, które każą trochę inaczej spojrzeć na las, przynajmniej mi.
Carmilla - 2017-07-16, 22:18
:
Słuchałam, słuchałam i w pełni się zgadzam. Teraz dojrzewam do psychologii zwierząt tegoż autora w tejże samej interpretacji. I sama nie wiem na co najpierw się zrujnuję: na to czy na Solaris
toto - 2017-07-17, 19:25
:
Połowa za mną. To jest tak fajne, że nie wiem co brać w następnej kolejności - tytuły z Lemoteki, czy jednak Wohllebena. Nie ma nic spektakularnego, tylko spokojne tłumaczenie jak działa las i pokazywanie jak złożonym jest ekosystemem. Mówiąc szczerze ja, żyjący praktycznie całe życie w lesie lub blisko lasu, o wielu poruszanych kwestiach niby wiedziałem, ale zawsze spychałem je do tyłu głowy jako informacje mniej istotne, taki trochę informacyjny szum. No i głos lektora kojarzy mi się z dziarskim staruszkiem z brzuszkiem i wąsem - taki dziadek, co zabawia wnuki historyjkami
Carmilla - 2017-07-17, 19:54
:
Ja Stanisława Biczysko, czy raczej jego głos, poznałam przy okazji słuchania "Wytępić całe to bydło" Svena Lindqvista. Książka zdecydowanie non fiction i nie najprostszym językiem pisana. Dzięki tej interpretacji łatwiej było przez nią przebrnąć niż gdyby mi przyszło to czytać. Od tej pory jak widzę, że audiobooka czyta Stanisław Biczysko to już wiem, że warto posłuchać.
toto - 2017-07-17, 21:11
:
Tytuł zapisany w kajeciku.
Carmilla - 2017-07-17, 22:36
:
Moja recka gdzieś w GP. To była lektora obowiązkowa. Czasem warto być jedynym recenzentem audiobooków, bo się dostaje perełki jakich by się samemu nie znalazło :mrgreen:
toto - 2017-07-21, 20:31
:
Zacząłem "Zdążyć przed panem Bogiem" Hanny Krall. Licealna lektura w klasie maturalnej, jedna z bardzo niewielu przeze mnie nie przeczytanych. Co jakiś czas mnie trochę sumienie drapało, ale zawsze wypadało coś pilniejszego i dopiero teraz nadrabiam zaległość. Początkowo głos Mai Ostaszewskiej wydaje się zbyt "krzykliwy", ale po ok. godzinie już wiem, że jest odpowiedni. Smutna książka, ale warto ją znać. I pomyśleć, że przy omawianiu romantyzmu mieliśmy kartkówki ze zwidów Konrada lub Kordiana - jakie kwiaty występowały w jego wizji/śnie. Za to literatura obozowa została potraktowana już na odwal się. I niedouczonych patryjotów zagarnia radykalna prawica sącząca w młode główki nienawiść do innego.
MrSpellu - 2017-08-09, 12:30
:
toto napisał/a:
"Solaris" jest świetnie zrealizowanym audiobookiem - polecam. Realizacyjnie co najmniej na poziomie trylogii husyckiej, jeśli nie lepiej. Najbardziej podobał mi się Woronowicz grający Snauta - były chwile, że zbliżał się do Pirxa. Główni wykonawcy - Więckiewicz i Cielecka również na wysokim poziomie, całość dopełniona subtelnymi efektami dźwiękowymi. Słucha się tego wyśmienicie, a że treść również na wysokim poziomie, to i przyjemność ze słuchania jeszcze większa. Ląduje w moim prywatnym topie książek do słuchania.


Dokładnie tak. Słucham sobie wieczorami i zostały mi jakieś dwie godziny. Snaut rewelacyjny, ale reszta aktorów też bez zarzutu. Realizatorom udało się stworzyć niesamowity klimat izolacji i odrealnienia. Gorąco polecam.

Kilka dni temu skończyłem Diunę w interpretacji Gosztyły. Bez zarzutu.
Trochę nie mogłem się przyzwyczaić do ról kobiecych, ale za to Vladimir Harkonnen, to absolutnie najlepiej zinterpretowana postać jaką dano mi było usłyszeć.
Carmilla - 2017-08-09, 22:51
:
MrSpellu napisał/a:
Trochę nie mogłem się przyzwyczaić do ról kobiecych,

Kobiece jak kobiece, najlepsza i tak była siostrzyczka Paula. Czy raczej Krzysztof Gosztyła w tej roli :mrgreen:
toto - 2017-08-12, 09:40
:
Spróbowałem wrócić do "Innej duszy", ale tego nie da się słuchać. No to przełączyłem się na Macieja Stuhra czytającego "Króla" Twardocha. Głos mnie trochę drażni, ale już powoli się przyzwyczajam - mam tylko taki problem, że głos Stuhra kojarzy mi się z kabaretem/komedią i mam trochę dysonans, kiedy słucham czegoś poważnego w jego wykonaniu. I jednak pierwsze wrażenie jest takie, że to trochę inna liga w porównaniu z Dziurmanem, Bonaszewskim, Biczyskiem czy Ferencym. Aha, zepsuły mi się słuchawki bluetooth i teraz słucham tylko w samochodzie i tempo spadło o ponad połowę.
Sabetha - 2017-08-12, 09:52
:
Mnie się podobało, jak Stuhr czytał "Wołanie kukułki". Też na początku byłam sceptyczna, ale później tak przywykłam, że Cormoran Strike już zawsze będzie do mnie mówił jego głosem :)
Carmilla - 2017-08-12, 20:24
:
toto napisał/a:
Głos mnie trochę drażni, ale już powoli się przyzwyczajam - mam tylko taki problem, że głos Stuhra kojarzy mi się z kabaretem/komedią i mam trochę dysonans, kiedy słucham czegoś poważnego w jego wykonaniu

Mam to samo. Dlatego po tym, jak wysłuchałam "Wołania kukułki" w jego interpretacji, pozostałe części Cormorana przeczytałam. Oczami.
toto napisał/a:
I jednak pierwsze wrażenie jest takie, że to trochę inna liga w porównaniu z Dziurmanem, Bonaszewskim, Biczyskiem czy Ferencym.

Wiesz, to nawet trochę inna liga niż Jerzy Stuhr. Słuchałam Mikołajka, którego czytali na przemian obaj. Mimo iż to narracja pierwszoosobowa a narratorem jest dzieciak, Stuhr senior wypadał o wiele lepiej niż junior. U tego drugiego to brzmiało trochę jak przedrzeźnianie dziecka.

Ostatnio słuchałam "Stylisty" Marininy w interpretacji Rocha Siemianowskiego i Siemianowski świetny jak zawsze. Może to nie Gosztyła czy Wojtaszak, ale też jeden z moich ulubionych lektorów.
Poza tym Duchowe życie zwierząt Wohllebena w interpretacji Stanisława Biczysko. Do non fiction Biczysko nadaje się znakomicie, co po raz trzeci dane mi było stwierdzić. Sama zaś książka równie dobra jak Sekretne życie drzew. Kto czytał, ten wie, kto nie czytał - koniecznie powinien nadrobić. Jak ócz szkoda, to czytać uszami, bo naprawdę warto :-)
MrSpellu - 2017-08-12, 21:29
:
Inne Pieśni w interpretacji Gosztyły.
Nie, nie czytałem książki :)

I zaczynam żałować, że nie zrobiłem tego wcześniej. Dobra rzecz.
Carmilla - 2017-08-13, 00:55
:
Spell - dzięki z polecenie. Dukaj to taki mój wyrzut sumienia - od lat chcę poczytać i jakoś tak się nie składa. No to jak się natknę to poczytam sobie uszami, wszak Gosztyła to uczta dla uszu.
toto - 2017-08-21, 20:29
:
Ogłaszam, że do głosu Stuhra już się przyzwyczaiłem, najlepiej wypada w interpretacji kwestii żydówek. I to jednak niesamowite, że "Króla" napisał autor "Obłędu rotmistrza von Egern".
MrSpellu - 2017-08-21, 20:38
:
Carmilla napisał/a:
Spell - dzięki z polecenie. Dukaj to taki mój wyrzut sumienia - od lat chcę poczytać i jakoś tak się nie składa. No to jak się natknę to poczytam sobie uszami, wszak Gosztyła to uczta dla uszu.


Nie ma za co. Im dalej słucham, tym bardziej jestem pod wrażeniem. Warto przesunąć w kolejce na jakąś bliższą pozycję ;)
Carmilla - 2017-08-21, 21:39
:
MrSpellu napisał/a:
Warto przesunąć w kolejce na jakąś bliższą pozycję ;)

Kolejki nie było, bo ja audiobooki pochłaniam szybciej niż kupuję. Więc skoro nie było kolejki, Inne pieśni już się śpiewają... znaczy czytają. A ja ich słucham. I się wciągam... Więc raz jeszcze dzięki //amor
toto - 2017-08-22, 19:06
:
Do niedawna miałem tak samo, dopóki nie zepsuły mi się słuchawki. I nagle szybkość wysłuchiwania książek spadła o jakieś 60% (2,5 godziny/tydzień kontra 7-8 godzin/tydzień). No bo nie kupię drugich słuchawek w ciągu miesiąca, zobaczymy, co mi powiedzą na reklamację. A bieganie z przewodowymi to jednak straszna lipa, przynajmniej dla mnie.
toto - 2017-09-02, 06:45
:
Wstałem rano i przyszło mi do głowy, że chciałbym usłyszeć "Łaskawe" Littella. Wydaje mi się, że głosy Bonaszewskiego lub Dziurmana by tutaj pasowały. Ale skoro "Wahadła Foucaulta" nie chcą zrobić, to i na to nie ma szans.
MrSpellu - 2017-09-08, 08:34
:
W końcu dorwałem się do Lux perpetua. Poprzednie części odsłucham z rok temu albo i dawniej.

Następny w kolejce Zły Tyrmanda, w interpretacji Ferencego.
Romulus - 2017-09-08, 18:09
:
Trzymam się swojego zwyczaju słuchania książek, które już przeczytałem.

Teraz "Syn" Meyera. Świetny "kompan" w podróży. Czyta Roch Siemianowski - to moje pierwsze z nim spotkanie, a facet jest weteranem audiobooków. Słucha się go dobrze. Choć chyba pierwszy raz spotkałem się z czytaniem przypisów. Trochę to irytujące, ale na szczęście nie ma ich dużo, więc nie psuje to przyjemności. Denerwuje mnie za to ściszanie czasami głosu przez lektora. To celowy zabieg. Nie trwa to długo, byle przeczytać inaczej jakąś wewnętrzną myśl bohatera. Ale przeszkadza.

Potem planuję "Amerykańskich bogów" Gaimana. Dziś znalazłem audiobook, który był do tej pory dostępny tylko przez Storytel. A tego nie chce mi się "prenumerować". Do tego kupiłem na Publio, gdzie dziś jest promocja -40%. Zatem wyszło tanio.

Mam nadzieję, że do tego czasu wyjdzie już druga część "Tańca ze smokami" Martina. Pierwsza już jest, ale nie chce mi się tego słuchać oddzielnie. Po przesłuchaniu "Uczty dla wron" podniosłem nieco ocenę tej powieści. Choć nadal zamula główne wątki, to jednak słucha się tego nieźle. To samo obiecuję sobie po "Tańcu ze smokami". A Krzysztof Banaszyk czyta świetnie i lubię tego lektora, choć początkowo jako narrator w słuchowisku według "Gry o tron" wypadał sztucznie. Ale kiedy dostał pozostałe części PLiO już do samodzielnego czytania - było dobrze.

Zatem jesienne dojazdy i powroty z pracy zapowiadają mi się smakowicie.
toto - 2017-09-09, 15:11
:
Brzmi bardzo obiecująco, ale cena jak za zboże - 4 zł za ok. 40 minutowy odcinek. Muszę to przemyśleć, bo głos Bonaszewskiego brzmi świetnie:
http://audioteka.com/pl/s...owego%20Orleanu
toto - 2017-09-12, 21:04
:
Mam sposób - na telefon wrzucam tylko jednego audiobooka i muszę go skończyć, zanim wgram kolejnego. I w ten sposób jednak dałem szansę "Innej duszy" - technicznie wciąż jest biednie, ale po ~2,5-3 godzinach przyzwyczaiłem się do mankamentów i pozostało tylko skupienie na historii. I nie żałuję, bo przeczytać pewnie bym czasu nie znalazł, a tak przynajmniej przypomniałem sobie, że Orbitowski potrafi opowiadać zajmujące historie i tworzy dobry klimat.
toto - 2017-09-25, 20:13
:
Dosłuchałem "Innej duszy" i muszę trochę zmienić ocenę - wciąż uważam, że technicznie dało się tego audiobooka zrobić dużo lepiej, ale jak już się przyzwyczaiłem do tej bezosobowości/całkowitej obojętności lektora, zacząłem się zastanawiać, czy to nie był zabieg celowy. I teraz jestem tego niemal pewien - to było celowe, ryzykowne zagrania, chyba nie do końca się udało, ale na pewno już nie powiem, że beznadziejny produkt. Zaryzykowali, nie do końca wyszło (albo do mnie nie do końca trafiło), ale wygląda na to, że to był po prostu taki pomysł na ten tytuł.

Teraz "Amerykańscy bogowie", żeby wskoczyć na coś lżejszego. Dawno czytałem, ale jednak trochę pamiętam i kolejne sceny nie są dla mnie zaskoczeniem. Na razie jest poprawnie.
Romulus - 2017-09-26, 15:20
:
Również zacząłem słuchać "AB". Lektor rzeczywiście poprawny, próbuje różnicować bohaterów, przez co nie jest monotonnie.
toto - 2017-09-26, 19:14
:
Nie podoba mi się interpretowanie Wednsdeya jako drobnego cwaniaczka. Chociaż może i jest w tym jakiś sens, w końcu Cień poznaje go właśnie jako kogoś takiego. Znajomość książki dość mocno rzutuje na mój odbiór poszczególnych postaci.
Auri - 2017-09-27, 11:40
:
W zasadzie to nie audiobook a bardziej słuchowisko. Narrenturm Andrzeja Sapkowskiego w wykonaniu Macieja Gudowskiego (Lektor). Za muzykę odpowiadał Adam Skorupa.
Jest pysznie!
Romulus - 2017-09-27, 12:01
:
???
A to Gosztyła przecież czyta. Czy jakieś nowe wydanie?
Auri - 2017-09-27, 12:06
:
Nope, nope. To samo. Gosztyła odpowiada za narrację.
EDIT
Także zjebałam. Bo narrator jest bardziej VIP niż lektor. ;-)
MrSpellu - 2017-09-27, 12:50
:
Jakiś czas temu skończyłem Lux perpetua i od tygodnia gdzieś posłuchuję sobie wieczorami Tyrmanda (czyta Ferency). Miałem dysonans lekki, ale to była bardziej wina języka książki niż maniera lektora. Ale wsłuchałem się i jest git.
Carmilla - 2017-09-29, 01:09
:
Mnie to od początku zachwyciło. I nie wiem jak bym wytrzymała te wszystkie opisy Warszawy, gdybym to sama miała czytać, a Ferency z takim zachwytem i fascynacją to czytał, że słuchałam z zainteresowaniem równym temu, z jakim śledziłam fabułę.

Stephen King "Zdolny uczeń" czyta Zbigniew Zapasiewicz. Niby nie mam się czego przyczepić, ale to jednak ta książka, którą wolę czytać sama, bo podejrzewam, że żadna interpretacja mi się nie spodoba.
Wcześniej słuchałam Skazanych na Shawshank też w interpretacji Zapasiewicza. Też niezła, ale czemuś chyba Peszek bardziej by mi do tego pasował.
MrSpellu - 2017-10-09, 14:52
:
Carmilla napisał/a:
Mnie to od początku zachwyciło. I nie wiem jak bym wytrzymała te wszystkie opisy Warszawy, gdybym to sama miała czytać, a Ferency z takim zachwytem i fascynacją to czytał, że słuchałam z zainteresowaniem równym temu, z jakim śledziłam fabułę.


No mi się ostatnio strasznie dłuży ten Tyrmand. Fabuła głównie, wnerwiające postacie. Zostało mi jakieś 8h (wieczorami mogę wyszarpać godzinkę lub dwie tylko) i przesłuchuję tylko ze względu na opisy Warszawy. W papierze chyba nie dałbym rady.
Fidel-F2 - 2017-10-09, 15:19
:
Tyrmand jest gówniany, Złego rzuciłem po stu cirka stronach. Mocno przereklamowany, może kilkadziesiąt lat temu coś to było warte, dziś szkoda czasu.
MrSpellu - 2017-10-10, 19:55
:
Lektorem jest Ferency i dobrze się go słucha. Tak więc zawsze coś.
Carmilla - 2017-10-10, 21:45
:
MrSpellu napisał/a:
No mi się ostatnio strasznie dłuży ten Tyrmand. Fabuła głównie, wnerwiające postacie.

Słuchałam dawno temu (znaczy jakieś 2 lata), więc przytoczę moje wrażenia dotyczące postaci, notowane wówczas, świeżo po wysłuchaniu:
Cytat:
Jednak im dłużej słuchałam, tym bardziej dochodziło do mnie, że to o czym jest Zły ma drugorzędne znaczenie, ważne jest to, czym jest powieść Tyrmanda. Jest ona zaś portretem powojennej Warszawy. Portretem malowanym z pasją i z miłością. (...) Wszystkie występujące postacie zdają się być umowne, o czym świadczą choćby ich nazwiska czy pseudonimy. Szef warszawskiego podziemia Filip Merynos i jego ukochana Olimpia Szuwar, obok nich zaś przyboczni: Kruszyna i Meteor, Życzliwy szef spółdzielni ogrodniczej czy szef wszystkich szefów, tajemniczy Kudłaty. Przeciw nim zaś stają: Dziarski przedstawiciel Milicji Obywatelskiej, dziennikarze Wirus i Kolanko, motorniczy Skrzydło czy kioskarz Kalodont. Toż to poezja. To Warszawa mieniąca się wszystkimi barwami życia, Warszawa widziana zakochanymi oczyma Leopolda Tyrmanda.

Gdybym próbowała inaczej spojrzeć na tę powieść, to faktycznie ani fabuła nie wciągająca ani bohaterowie godni zapamiętania. OK, po tych dwóch latach od lektury uświadamiam sobie, że chyba żaden ne utkwił mi w pamięci. Tam pozostała tylko fascynacja Warszawą.
MrSpellu - 2017-10-10, 21:49
:
Ta fascynacja to jednak dla mnie trochę za mało. Doceniam, ale nie porywa.
Carmilla - 2017-10-10, 21:54
:
Posłuchałbyś wersji w interpretacji Kondrata (seria GW Mistrzowie Słowa) to byś się dopiero zaczął zastanawiać, dlaczego ta powieść jest taka kultowa :mrgreen: Powycinane wszystkie chyba opisy Warszawy, niektórych wątków tylko fragmenty, że się zastanawiasz czy przespałeś fragment książki czy ze sprzętem odtwarzającym coś niehalo.
MrSpellu - 2017-10-10, 21:58
:
Tymczasem zakupiłem sobie teraz słuchowisko Blade Runner i idę słuchać. Od Tyrmanda muszę odpocząć.
Carmilla - 2017-10-10, 22:09
:
To z Więckiewiczem, Chyrą i Dereszowską? Jeśli tak, to ja już wolałabym dosłuchać Złego do końca. A Dicka poczytać. Jeśli masz jakieś inne - daj namiar, może kupię :-)
MrSpellu - 2017-10-11, 09:29
:
Ale co chcesz od tej wersji? Wczoraj słuchałem z przyjemnością, choć trochę oprawa muzyczna wydawała mi się "egzotyczna".
Carmilla - 2017-10-11, 23:42
:
Wolę te superprodukcje ("słuchowisko" powiem raczej o tych skromniejszych, niskobudżetowych produkcjach), w których czytana jest cała powieść a to zdaje mi się (też już jakiś czas temu słuchałam) jest adaptacja.
Ale obsada, faktycznie doborowa, jak generalnie w większości obecnych słuchowisk - nie ważne czy są super czy bardziej kameralne.
MrSpellu - 2017-10-12, 07:48
:
Dość wierna ta adaptacja (książkę czytałem). Klimatyczna. Słucha się znakomicie.
Trojan - 2017-10-12, 10:18
:
nie chce się tam specjalnie czepiać - ale moglibyście uściślić co słuchacie/czytacie.
Blade Runner'a autorstwa Burroughsa, Bladerunnera - Nourse czy może Blade Runner'a ale tak naprawdę Czy Androidy marzą .... P.K . Dicka ? tytułowanego tak odfilmowo ?

czy może jeszcze książkową adaptację filmu ? bo pewnie taka też powstała ??
MrSpellu - 2017-10-12, 10:19
:
Twoją starą.
Trojan - 2017-10-12, 10:33
:
no wiesz, na takim forum wypadało by - tym bardziej że wszystkie trzy Blade to SciFi.

może ktoś czytał truBR ?
MrSpellu - 2017-10-12, 11:17
:
W 99,999% gdy mowa o BR chodzi albo o film, albo o pierwowzór Dicka.
Carmilla od razu wiedziała o co chodzi, tylko Ty taki nierozgarnięty.
MrSpellu - 2017-10-12, 11:19
:
Ale ok.

Chodzi o to:

http://audioteka.com/pl/a...rycznych-owcach
toto - 2017-10-16, 17:58
:
Kilkanaście godzin za kółkiem i "Amerykańscy bogowie" za mną - kilkanaście lat temu byłem tą książką zachwycony, teraz powrót był trochę bolesny. Ot, niezłe czytadło, a audiobook zrealizowany poprawnie. Można przesłuchać, ale wchodzi obojętnie.

Zacząłem też "Miedziankę" Springera. Książki nie czytałem, autora kojarzę z tematów związanych z architekturą, ładem przestrzennym. A tu zaskoczenie - historia "znikniętego" miasta.
Carmilla - 2017-10-16, 23:56
:
A kto czyta tę Miedziankę?
Kiedy czytałam o książce to miałam mieszane uczucia - z jednej strony coś mnie ciągnęło, z drugiej - coś odrzucało. Jak dotąd wygrywała druga strona. Ale może za wersję audio bym się wzięła.
toto - 2017-10-17, 08:55
:
Piotr Warszawski. Normalnie zrealizowany tytuł - bez fajerwerków, ale i nie ma jakiejś technicznej wtopy, przynajmniej w pierwszych 3 godzinach. Słucha się przyjemnie, ale głosowi brakuje jakiegoś pazura, żeby ściskał flaki.
Carmilla - 2017-10-17, 22:36
:
Nie każda książka wymaga takiego lektora, czasem wręcz taki "jedynie przyzwoity" jest jedynie pasującym. No, ale nie wiem, jak tutaj, skończysz, napiszesz podsumowanie to będę wiedziała czy chcę tego słuchać.
toto - 2017-10-27, 19:34
:
"Miedzianka" jest dobrym audiobookiem, ale nic nie stracisz, jeśli go nie przesłuchasz. Teraz "Wytępić całe to bydło" Lindqvista. Lektorem jest Stanisław Biczysko. Po wysłuchaniu "Sekretnego życia drzew" Wohllebena wyobraziłem go sobie jako jowialnego wuja z wąsem. Teraz już go tak sobie nie wyobrażam, raczej jako żwawego czterdziestolatka. Co do treści książki - nie sądziłem, że będzie aż tyle odwołań do Conrada, może przydałoby się powtórzyć i "Jądro ciemności" i "Czas apokalipsy"?
Carmilla - 2017-10-28, 02:23
:
Też tuż po "Całym tym bydle" odświeżałam "Jądro ciemności". Chociaż najlepiej to najpierw Conrad a potem Lindqvist. Nie wiem czy jeśli w końcu przeczytam "Serce ciemności" to nie wrócę do "Bydła".
Romulus - 2017-10-28, 07:49
:
Ambitnie "jedziecie". U mnie w samochodzie aktualnie odtwarzana jest "Domina" LS Hilton. Kontynuacja "Maestry". :) Mniej scen erotycznych (pornograficznych), raptem dwie na 6 godzin plus wzmianka o innych szybkich numerkach. Trupy: dwa. Ale główna bohaterka ma kłopoty. Z których, w co nie wątpię, wyjdzie obronną ręką. W dalszym ciągu czyta Aleksandra Szwed i bardzo jej to wychodzi.
MrSpellu - 2017-10-30, 11:17
:
A ja przy pędzlach słucham Harry'ego Pottera w interpretacji Fronczewskiego. Strzał w dziesiątkę, wchodzi bez popity. Książek za młodu nie czytałem, bo była wtedy moda na gardzenie potteromanią.

Fronczewski jest znakomitym aktorem i naprawdę świetnie wychodzi mu przeskakiwanie między rolami.

Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę.
dworkin - 2017-10-30, 11:22
:
Moda na gardzenie Potterem w wieku 15 lat? Ale z Ciebie snob //spell

Chociaż.... Pamiętam, że śmiałem się z matki, po samej okładce - co ona czyta. A potem wchłonąłem pierwsze trzy części zarywając noce i wagarując :mrgreen: Kolejne już mnie tak nie grzały, a ostatnie zmęczyłem.
MrSpellu - 2017-10-30, 11:49
:
Wiesz wtedy mnóstwo dzieciaków nagle zaczęło nosić okrągłe, grube oprawki. A towarzystwo ciągle jarało się Sapkowskim.
Wzorem męskości był Geralt, a nie jakiś gejowaty Harry Potter z denkami od musztardówek na nosie :P
Fidel-F2 - 2017-10-30, 11:59
:
Przeczytałem półtora. Synowi do poduszki.
MrSpellu - 2017-10-30, 11:59
:
Chwali się.
Elektra - 2017-10-30, 16:45
:
MrSpellu napisał/a:
A ja przy pędzlach słucham Harry'ego Pottera w interpretacji Fronczewskiego.

Na początku jest fajnie, potem "Czarę ognia" czyta Wiktor Zborowski i trzeba się trochę przestawić, ale też jest nieźle. Za to od piątego tomu wraca Fronczewski i ciągle czyta Syriusz [Blejk] zamiast Syriusz [Blek] i dla mnie było to nie do zniesienia.
toto - 2017-10-30, 17:59
:
MrSpellu napisał/a:
Książek za młodu nie czytałem, bo była wtedy moda na gardzenie potteromanią.
Też nie czytałem Pottera, bo kiedyś widziałem w tv jak zachwalał go jakiś dziwak (teraz myślę, że był to Tytus Hołdys, ale pewności nie mam, bo nazwiska nie pamiętam, typuję na podstawie późniejszej wiedzy) i stwierdziłem, że to dla debili. Później zrobiłem się trochę za stary, przynajmniej w mniemaniu dwudziestoparolatka, na nadrabianie, a teraz jest mi już wszystko jedno, więc może i ja sięgnę po audiobooka. Nawet jakiś czas temu prawie kupiłem w audiotece, ale na razie wygrywają inne tytuły.

e:
Hmm, słuchanie Lindqvista każe mi na nowo spojrzeć też na Wellsa. Może po niektóre jego książki sięgnę w ogóle po raz pierwszy? Muszę powiedzieć, że "Wytępić całe to bydło" bardzo dobrze sprawuje się również jako krytyka literacka. Temat ciężki, ale szczerze polecam.
MrSpellu - 2017-10-30, 20:39
:
Elektra napisał/a:
Za to od piątego tomu wraca Fronczewski i ciągle czyta Syriusz [Blejk] zamiast Syriusz [Blek] i dla mnie było to nie do zniesienia.


Mie to lotto w sumie. A Zborowski też dobra wiadomość //spell

toto napisał/a:
a teraz jest mi już wszystko jedno, więc może i ja sięgnę po audiobooka.


Naprawdę spoko. Przy malowaniu sprawdza się perfekcyjnie.
Carmilla - 2017-11-02, 23:57
:
Elektra napisał/a:
Na początku jest fajnie, potem "Czarę ognia" czyta Wiktor Zborowski

Już nie. Znaczy pewnie można gdzieś nabyć to wydanie ale ostatnio na audiotece seria pojawiła się od początku i wszystkie tomy czyta Fronczewski. Ale jeszcze nie nabyłam tego audiobooka.
Z interpretacji Zborowskiego najbardziej podobał mi się profesor Remus Lipę :mrgreen:
toto - 2017-11-09, 19:50
:
Zacząłem słuchać "Kapuściński non fiction" Domosławskiego. Dobra treść i dobrze przeczytana przez Jerzego Radziwiłowicza.
toto - 2017-11-19, 18:49
:
W Audiotece urodzinowa promocja.
toto - 2017-11-27, 19:15
:
"Duchowe życie zwierząt" Wohllebena. Kto zna "Sekretne życie drzew", ten wie czego się spodziewać. Autor przemyca swoje podejście do natury, uzupełnia to wszystko anegdotami z własnego życia i różnymi przykładami z literatury naukowej. Warto.
toto - 2017-12-12, 19:14
:
Skończyłem Wohllebena, bardzo pozytywna książka. W skrócie - autor dowodzi, że zwierzęta (nawet bardzo proste organizmy) również mają coś, co można zaklasyfikować jako przeżycia duchowe. Oczywiście większość skupia się na zwierzętach domowych, gospodarczych lub tych powszechnie znanych (jelenie, wiewiórki, dziki, nawet muszki owocówki). Najciekawsze (najbardziej wartościowe?) jest jednak to jak pokazuje, że wartościowanie dobre/złe zwierzę jest bardzo dużym uproszczeniem. Wystarczy tylko delikatnie zmienić perspektywę, poszerzyć kontekst i zwierzę powszechnie uznawane za miłe/dobre wypada dużo gorzej, za to zwierzę uznawane za złe już takie złe nie jest. Warto wysłuchać lub przeczytać. Osobiście polecam wysłuchać, bo Stanisław Biczysko jako lektor sprawdza się tu doskonale.

Teraz zacząłem słuchać "Szpital przemienienia" Lema. Powtórka (bo wcześniej czytałem) chyba głównie pod wpływem biografii Lema. Orliński wskazuje tę książkę jako jedną z najważniejszych i chyba najbardziej niedocenionych z dorobku autora "Solaris". Mam nadzieję, że audioteka (lub inny wydawca) będzie regularnie udźwiękowiała kolejne książki Lema, bo są tego warte.
Carmilla - 2017-12-14, 01:42
:
toto napisał/a:
Osobiście polecam wysłuchać, bo Stanisław Biczysko jako lektor sprawdza się tu doskonale.

Za to istnieje wydanie książki z pięknymi ilustracjami. Więc chyba najlepiej mieć i wersję audio i papierową ilustrowaną :mrgreen:
toto napisał/a:
Teraz zacząłem słuchać "Szpital przemienienia" Lema.

W interpretacji...?
MrSpellu - 2017-12-14, 07:08
:
A ja zaczynam Księcia półkrwi. Fronczewski po prostu mistrzem jest. Ale już kiedyś jeden z wykładowców mówił mi, że to jedyny znany mu aktor teatralny, który w jednej sztuce potrafi ogarnąć cztery różne style postaci.
toto - 2017-12-14, 18:14
:
Carmilla napisał/a:
W interpretacji...?
Andrzeja Blumenfelda. Dobrze czyta, ale momentami dźwięk jest jakby minimalnie za cicho. Poza tym nie mam większych zastrzeżeń.

Spellu, kusisz mnie tym Fronczewskim. Zobaczę, może w styczniu w końcu sprawdzę Harry'ego Pottera.
MrSpellu - 2018-01-08, 07:47
:
Skończyłem Pottera. Ostatni tom. Cieszę się, że nie czytałem wcześniej i dane mi było poznać w interpretacji Fronczewskiego. Chyba najlepiej zinterpretowany audiobook, jaki mi dane było przesłuchać :)

Dziś zaczynam Imię Róży czytane przez Gosztyłę.
toto - 2018-01-08, 19:57
:
Tutaj Gosztyłą wypada lepiej niż w "Innych pieśniach, jednak bardziej podobał mi się "Temat na pierwszą stronę". Szkoda że nie ma "Wahadła Foucaulta" w wersji audio.
Carmilla - 2018-01-09, 00:43
:
Mnie czemuś "Temat na pierwszą stronę" nie podszedł, a "Imię róży" to nie tylko dobra interpretacja Gosztyły. Efekty dźwiękowe, choć skromne (a może właśnie dlatego, że skromne) też ułatwiają wczuwanie się w klimat powieści.
Ja sobie posłuchałam "Małego księcia" w interpretacji Sobaczaka. Generalnie lubię jego głos, tylko "Mały książę" jednak nie bardzo nadaje się do słuchania... chyba że przez dzieci jak czyta któreś z rodziców. To książka, w której obrazki odgrywają dużą rolę, więc kiedy ich nie widzimy nie bardzo wiemy o czym autor pisze. Owszem na okładce płyty jest baranek w kilku wersjach i wąż boa otwarty i zamknięty, jednak brak całej reszty.
MrSpellu - 2018-01-11, 11:07
:
Cisnę "Imię róży" i nagle przypomniałem sobie, że mam humanistyczne wykształcenie //spell

___
Resztę "dyskusji" wywalono.
T

toto - 2018-01-29, 11:35
:
"Wyznaję" Cabre'a. Początek ciężki, skakanie między różnymi wątkami (i czasami) bez żadnego przygotowania, ale po jakichś 2 godzinach zaczyna się to jakoś łączyć w całość. Jestem zaintrygowany.
Fidel-F2 - 2018-01-29, 14:11
:
Nie wiem czy to dobry wybór. Wyznaję wymaga jednak skupienia.
Carmilla - 2018-01-29, 20:31
:
A kto toto czyta? Bo dla mnie jeśli mowa o audiobookach to lektor równie ważny jak sama książka. Czasem dobry lektor sprawia, że łatwej mi się skupić niż gdybym sama czytała.
toto - 2018-01-30, 19:07
:
Krzysztof Stelmaszczyk. Moje pierwsze zetknięcie z tym lektorem i jest dobrze. Nie ma rewelacji, ale jest lepiej niż poprawnie, więc jest plus. O ile początkowo wpadam w wir wątków, później niby wszystko się stabilizuje, to po jakimś czasie dostałem nowym obuchem - dochodzą wątki z czasów inkwizycji i II wojny światowej. Pierwsze wrażenie - wtf. Powoli zaczynam się z tym oswajać, sposób prowadzenia narracji przez Cabre'a nie ułatwia połapania się w tym co, gdzie, kiedy, już czuję, że chwytam i pojawia się nowy element, który trzeba jakoś wpasować. Jest intrygująco, może nawet kiedyś zajrzę do wersji pisanej.
Romulus - 2018-02-08, 17:59
:
"Oto jestem" Jonathana Foera. Wróciłem do tej książki z ciekawości, bo podczas lektury nie wiedziałem, dlaczego autor wplótł do współczesnej fabuły opowiadającej o kryzysie pewnego żydowskiego małżeństwa z okolic Waszyngtonu, wątki political fiction dotyczące zagłady Izraela. Mam swoją teorię, trochę naciąganą. Ale chętnie ją zweryfikuję. Zwłaszcza że audiobook trafił się po bardzo okazyjnej cenie. Lektora nie kojarzę, ale dobrze się sprawdza.

Potem, mam nadzieję, powrót do wiedźmińskiego cyklu, bo 14 lutego ma zostać - wreszcie! - wydana słuchowiskowa adaptacja "Chrztu ognia". Nie mogę się doczekać.
Romulus - 2018-02-26, 07:27
:
"Chrzest ognia" nie zawiódł. Nie spodziewałem się zresztą, aby mogło do tego dojść. Niemniej, powrót do wiedźmińskiej sagi w takim wykonaniu to czysta przyjemność. Po przesłuchaniu lepszych i gorszych powieści to słuchowisko jest jak nagroda. :) Może mi się wydaje, a może tło nieco szwankuje i "czuć" w tych odgłosach sztuczność. A może to kwestia zagłuszania go przez silnik samochodu. Narrator i obsada spisują się bez zarzutu. Głosy czarodziejek są młode - wyobrażałem sobie je inaczej, jako bardziej dojrzałe. Tak samo przy Milvie. Niezły jest aktor w roli Regisa.

Mam nadzieję, że "Wieża Jaskółki" wyjdzie pod koniec roku. Początkowo obawiałem się, że Fonopolis nie podoła tej adaptacji, bo problemy z "Chrztem ognia" naprawdę nie nastrajały optymistycznie. Ciągłe przesuwanie premiery, potem jej opóźnienie z powodu adaptacji tych opowiadań konkursowych, których zresztą Fonopolis nie realizuje. ale niedawno wrzucili na Fejsie zdjęcie z nagrania do "Wieży...", więc nadzieja, że w tym roku zostanie wydana jest spora. Bo "Chrzest..." pewnie skończę słuchać w tym tygodniu i przyjdzie wrócić do słuchania zwykłych audiobooków. A może to czas, aby powrócić do Trylogii Husyckiej a potem znowu zacząć słuchanie cyklu wiedźmińskiego.
Carmilla - 2018-02-27, 01:09
:
"Nieodnaleziona" Remigiusza Mroza. Dwugłos - Agnieszka Dygant i Dawid Ogrodnik. Żadnego z dwojga nie słyszałam wcześniej w roli lektora, oboje świetni. Sama książka - przez większą część akcji mocno mi się kojarzyła z twórczością Cobena, na szczęście zakończenie zupełnie niecobenowskie. No i ładnie poruszony problem przemocy wobec kobiet... Ogólnie - jest dobrze, zarówno w wersji fabularnej jak i interpretacyjnej.
MrSpellu - 2018-03-12, 08:56
:
Kończę "Modyfikowany Węgiel". Całkiem spoko cyberpunk. Jedna rzecz mnie tylko razi. Na tyle, że wymyśliłem drinking game. Za każdym razem, gdy Kovacs mówi "jestem emisariuszem, szkolenie emisariusza, warunkowanie emisariusza, emisariusz" pijemy. Impreza szybko się skończy xD
Carmilla - 2018-03-14, 22:24
:
Spellu - kto czyta ten Węgiel? Bom ciekawa książki i nie wiem czy kupić ebooka czy szukać wersji audio.

"Tu byłem. Tony Halik" Mirosław Wlekły, czyta Jerzy Stuhr. Książka niczym powieść przygodowa, a Stuhr senior jako lektor ma tylko jedną wadę - stanowczo zbyt mało audiobooków czytał. Zdecydowanie wolę jego niż juniora.

Wcześniej przesłuchałam "HEX" Thomasa Olde Hueveltaw interpretacji Wojtka Masiaka. Interpretacja - jak zwykle u Wojtka - świetna czego nie da się powiedzieć o książce. Stanowczo nie rozumiem zachwytów nad nią.

"Król Lear" Szekspira. Słuchowisko, z Krzysztofem Gosztyłą w roli tytułowej. Znać, że to znakomity aktor teatralny. Generalnie cała inscenizacja świetna.
Romulus - 2018-03-15, 07:40
:
"MW" czyta Maciej Kowalik. Nie przesadza z interpretacją tekstu, ale dobrze mu to wychodzi.
Fidel-F2 - 2018-03-15, 08:37
:
MW to książka Łysiak. Ładna bardzo.
toto - 2018-03-15, 18:12
:
Skończyłem "Wyznaję" Cabre'a. Długo zeszło, bo słuchałem tylko w samochodzie. Trudne, ale satysfakcjonujące. A teraz "Mechaniczna pomarańcza" Burgessa. Świetna.
Carmilla - 2018-03-16, 00:38
:
Romulus napisał/a:
"MW" czyta Maciej Kowalik. Nie przesadza z interpretacją tekstu, ale dobrze mu to wychodzi.

MW czyli Muzeum Wyobraźni Łysiaka? Ale jak to tak słuchać? Bez obrazów, o których traktuje? Dla mnie to książka typowo do samodzielnego czytania. I kątemplucia, znaczy kontemplacji obrazów.
Romulus - 2018-03-16, 07:27
:
Ha..., ha..., ha...

"Modyfikowany Węgiel".

Chyba sobie kupię abonament w Storytel, bo mają tam "Koło Czasu" Jordana. Coś czuję, że prędzej dosłucham niż doczytam, po ostatnim "zawieszeniu się". Nie wiem, czy ta produkcja jest robiona tylko dla Storytel, ale kończą mi się opcje powieści do słuchania. Dlatego "zaryzykuję". Zwłaszcza że mają opcję słuchania offline.
Trojan - 2018-03-16, 09:24
:
ile słuchanie jest wolniejsze od czytania ? 2x? 3x?4x?
Fidel-F2 - 2018-03-16, 09:27
:
Trojan, :-|
Trojan - 2018-03-16, 09:31
:
no jestem ciekaw -
Jordana na audiobuku - ile to czasu słuchania ? 500 godzin ? więcej ?
Rashmika - 2018-03-16, 10:00
:
Chrzest ognia w trakcie, zdecydowanie castingowo najmniej udana produkcja z dotychczasowo wydanego Wiedźmina. Te młode pańcie-czarodziejki w ogóle nie pasują do ról, Milvie nikt nie powiedział, że ma grać dziewoję z zapadłej wsi i ciśnie jakby była na egzaminie z dykcji w szkole aktorskiej, a driada Eithne to już było maksymalne przegięcie pały, prawiła jak naćpana heroiną nimfomanka, na szczęście ma jedno wystąpienie chyba. Da się oczywiście słuchać, ale jak poprzednie oceniałam 5/5 to teraz za wykonanie 3/5. Męska część obsady zdecydowanie lepsza, krasnoludy, Regis, elfy - dobry wybór aktorów, miałabym tylko lekkie wąty do Percivala, że nie był w ogóle gnomowaty.
Szkoda, to ulubiona dla większości fanów część, a sprawia wrażenie, że zaczynają na niej maksymalnie oszczędzać i wychodzi odczuwalna maniana. Mam nadzieję, że przy następnej części nie zrobią castingu w gimnazjum.
Romulus - 2018-03-16, 15:56
:
Trojan napisał/a:
no jestem ciekaw -
Jordana na audiobuku - ile to czasu słuchania ? 500 godzin ? więcej ?

Pewnie więcej. Ale i tak większa szansa, że przesłucham. :) Bo nie mam czasu, aby zająć się czytaniem. A że założyłem sobie, że przeczytam całą serię po raz kolejny, tyle że tym razem bez kilkuletnich odstępów - tak plan ten upadł. :) Bo nie jestem w stanie się oderwać od bieżących lektur. A życie takie krótkie. :) Więc lepiej posłuchać. Zwłaszcza że da mi to około 110 minut dziennie słuchania w trakcie jazdy samochodem.

Rashmika napisał/a:
Chrzest ognia w trakcie, zdecydowanie castingowo najmniej udana produkcja z dotychczasowo wydanego Wiedźmina. Te młode pańcie-czarodziejki w ogóle nie pasują do ról, Milvie nikt nie powiedział, że ma grać dziewoję z zapadłej wsi i ciśnie jakby była na egzaminie z dykcji w szkole aktorskiej, a driada Eithne to już było maksymalne przegięcie pały, prawiła jak naćpana heroiną nimfomanka, na szczęście ma jedno wystąpienie chyba. Da się oczywiście słuchać, ale jak poprzednie oceniałam 5/5 to teraz za wykonanie 3/5. Męska część obsady zdecydowanie lepsza, krasnoludy, Regis, elfy - dobry wybór aktorów, miałabym tylko lekkie wąty do Percivala, że nie był w ogóle gnomowaty.

Co do głosów czarodziejek się zgodzę. Za młodo brzmiały. Aczkolwiek w sadze też miały młodą powierzchowność. Ale chyba nie aż tak, jak te głosy. :) Męska obsada wypada lepiej. Jak jeszcze raz przeczytam komentarz jakiegoś gracza, że głos wiedźmina to tylko Jacek Rozenek... To żal.pl.
Rashmika - 2018-03-16, 18:46
:
Romulus napisał/a:
Aczkolwiek w sadze też miały młodą powierzchowność


Powierzchowność to insza inszość, to sobie mamy wyobrazić, a te głosy zanadto narzucają wizję nastolatek a nie czarodziejek, fakt, z wyglądu młodych, ale przecież leciwych. Kobietami a nie dziewczynkami miały być. Po drugie brakuje w ogóle jakiejś naturalności, wszystkie sztywno recytują tekst zamiast zwyczajnie grać swoje role.

Romulus napisał/a:
że głos wiedźmina to tylko Jacek Rozenek


Zarówno Rozenek jak i Banaszyk zagrali świetnie.
Trojan - 2018-03-16, 20:49
:
Romulus napisał/a:
Zwłaszcza że da mi to około 110 minut dziennie słuchania w trakcie jazdy samochodem.



Jedziesz godzinę samochodem do pracy? :shock:
Romulus - 2018-03-16, 22:08
:
50-55 minut.
Trojan - 2018-03-16, 22:33
:
No to mówię -godzinę.
To gdzie ty sędziujesz?
utrivv - 2018-03-20, 13:43
:
Romulus napisał/a:
50-55 minut.
Teraz uważaj na słowa, pamiętaj że średnia prędkość nie może być większa niż 40km/h --_-
MrSpellu - 2018-03-21, 09:13
:
Carmilla napisał/a:
Spellu - kto czyta ten Węgiel? Bom ciekawa książki i nie wiem czy kupić ebooka czy szukać wersji audio.


Maciej Kowalik i IMO szło mu nieźle.
You Know My Name - 2018-03-21, 16:19
:
Trojan napisał/a:
ile słuchanie jest wolniejsze od czytania ? 2x? 3x?4x?
Ile razy szybsze winno być. Trudno się czyta pod prysznicem, łądując zmywarkę, wieszając pranie lub prasując koszule, w marszu, itp.
Romulus - 2018-03-21, 18:17
:
Zacząłem słuchać "Oko Świata", czyli pierwszą część monumentalnego "Koła Czasu" Roberta Jordana. Produkcja Storytel, choć to duże słowo. :) Lektor. Sympatyczny, ale głos chyba mu uniemożliwi jakąś mocniejszą interpretację tekstu. Muszę sprawdzić, czy da się jakoś mój telefon podłączyć do głośników samochodowych (chyba nie), bo wprawdzie słuchanie z telefonu w trakcie jazdy nie jest złe, ale wolę czystsze i wyraźniejsze "dudnienie" głośników w aucie.

Zobaczymy, czy uda się przesłuchać całość. Storytel niedługo wypuści trzecią część, w planach są kolejne, więc spokojna głowa o dostęp do całości. Pierwsza część to ok. 36 godzin słuchania. Zatem zapowiada się dłuższa przygoda z tym "dostawcą". Jeśli wytrwam.
toto - 2018-03-21, 18:48
:
Jak nie masz bluetooth, to polecam transmiter fm (np. taki, ale taniej kupić bezpośrednio z Chin). Łatwe w obsłudze, działa.
toto - 2018-04-12, 21:16
:
Przesłuchałem "Czarnoksiężnika z Archipelagu" i podobał mi się bardziej niż przez oczy. Od razu włączyłem "Grobowce Atuanu". Szkoda, że nie ma audiobooków Ekumeny.
toto - 2018-05-01, 16:22
:
Jestem już na "Tehanu". Jejku, jakie to jest dobre. Aż mi szkoda, że nie mam czasu na powrót do tradycyjnych książek. Le Guin wielką pisarką była, Andrzej Ferenc wielkim lektorem jest.

"Homo deus" Harariego będzie jako audiobook w czerwcu. Czekam.
MrSpellu - 2018-05-03, 21:25
:
A ja kończę trzeci tom Millennium Larssona w interpretacji Gosztyły. Świetne!
Trojan - 2018-05-06, 21:13
:
Bez żartów. Świetny był 1 tom.
MrSpellu - 2018-05-10, 21:48
:
toto napisał/a:
Przesłuchałem "Czarnoksiężnika z Archipelagu" i podobał mi się bardziej niż przez oczy.


Przekonałeś mnie //spell
toto - 2018-05-12, 20:19
:
A ja jestem w ciągu i lecę już z "Opowieściami z Ziemiomorza". Naprawdę wielka szkoda, że nie ma "Ekumeny" w wersji do słuchania. Świetny sposób na odświeżenie cyklu.
Carmilla - 2018-05-14, 01:44
:
Ja zaczęłam inny cykl sobie odświeżać. Kroniki Amberu w interpretacji Rocha Siemianowskiego. Siemianowskiego uwielbiam w każdym wcieleniu, Kroniki pamiętam sprzed nastu lat i nie wiem jakie wrażenie zrobią teraz na mnie. Na razie jest dobrze, ale to raptem minęło 2,5 godziny pierwszego tomu.
Trojan - 2018-05-14, 09:24
:
hm
ale wy te audiobuki słuchacie w samochodzie ? w podróży? czy jak ?

[tak, wiem że Romek w samochodzie]
MrSpellu - 2018-05-14, 09:45
:
Ja jak maluję figurki. Tylko wtedy mam czas.
Trojan - 2018-05-14, 09:47
:
ja chyba nie potrafię się rozskupić na dwóch rzeczach naraz
MrSpellu - 2018-05-14, 09:51
:
Ale to spowalnia moją pracę. Bo jak jest jakiś mega ciekawy fragment, to zamieram i słucham uważniej //spell
toto - 2018-05-14, 10:59
:
Głównie w samochodzie, czasami też przy prostych domowych pracach. Wcześniej też podczas biegania, ale ostatnio biegam słuchając lasu.
Romulus - 2018-05-14, 17:42
:
MrSpellu napisał/a:
Ale to spowalnia moją pracę. Bo jak jest jakiś mega ciekawy fragment, to zamieram i słucham uważniej //spell

Słucham teraz "Koła Czasu" Jordana. Jestem na trzeci tomie ("Smok Odrodzony"). Próbowałem słuchać w pracy, ale też tak miałem: przestawałem się skupiać na robocie. Zatem wróciłem do słuchania wyłącznie w samochodzie. O dziwo, nie przeszkadza mi to w skupianiu się na jeździe. :)
toto - 2018-05-14, 20:56
:
Carmilla napisał/a:
Kroniki Amberu w interpretacji Rocha Siemianowskiego.
Czy to jest do dostania gdzieś poza Storytelem? Przyznam szczerze, że przy moim "zużyciu" audioteka bardziej mi się opłaca, a obie usługi już nie mają sensu. Teoretycznie jakbym dodał słuchanie podczas biegania, to może i by się to jakoś zbilansowało, ale problemem jest to, że storytel jest streamowany, a nie chce mi się biegać z komórką. Plus dość często biegam tam, gdzie nie ma zasięgu lte, ani nawet 3g, więc ze streamingu nici.
Carmilla - 2018-05-14, 22:55
:
Ja słucham podczas wykonywania rozmaitych prac domowych. Inaczej nie dałabym rady np. prasować, bo chyba bym zasnęła.
Nie wiem czy Kroniki Amberu są gdzieś poza storytelem. Mnie się storytel opłaca, bo nigdzie indziej abonamentu nie płacę czyli jak bardzo, bardzo chcę jakiegoś audiobooka, którego nie ma na storytel, to go kupuję... tam gdzie najtaniej mogę.
toto - 2018-05-18, 19:56
:
Skończyła mi się Le Guin. :( Teraz "Paragraf 22" Hellera. Czyta Globisz - przesadnie "gra", brakuje mu trochę wyczucia. No i realizacyjnie jest dość słabo - dźwięk jest dość słaby, taki trochę "głuchy", nie wiem jak to inaczej nazwać. Jak zacząłem słuchać to myślałem, że coś mi się stało z uszami. Jednak po godzinie już się przyzwyczaiłem do tych mankamentów i jakoś to leci.

Pojawił się audiobook "451 stopni Fahrenheita", fragment nie brzmi super zachęcająco, ale się zastanowię.
Carmilla - 2018-05-19, 02:08
:
Ja się nie zastanowię, ja to kupię. Nieważne, że jeden audiobook droższy niż miesięczny abonament Storytel, chcę tego posłuchać. No i Ferency jako narrator - w końcu jakaś odmiana po Gosztyle. Nie, żebym tego drugiego nie lubiła, ale jak dotąd to on był narratorem we wszystkich superprodukcjach jakich słuchałam.
Tymczasem słucham Karabinów Avalonu... i chyba zamierzam przesłuchać całą serię. I to jest nagranie storyside dla storytel, więc raczej gdzie indziej się tego nie da uświadczyć.
toto - 2018-05-19, 19:33
:
Nie rozumiem tych wszystkich zachwytów Gosztyłą. Moim zdaniem wielu polskich aktorów czytających książki ma dziwną manierę przesadnego wyrażania emocji - tak odbieram Gosztyłę, teraz Globisza, Więckiewicz też tak miewał, podobnie Ostaszewska czytająca Hannę Krall. Tutaj wystarczy subtelna zmiana tonu głosu, tempa wypowiadania słów, lekko ciszej lub głośniej i budujesz klimat. W prostocie siła. Niektórzy boją się chyba być posądzeni o bycie syntezatorem mowy i wszystkie emocje wyrażają przesadnie. Chyba że to jest polska szkoła aktorstwa teatralnego? A przecież nie mówimy o złych aktorach. Czy to aktorzy sami wybierają ścieżkę interpretacji? Czy narzuca ją reżyser lub producent?

W audiotece to mi się podoba, że za 20 zł miesięcznie mam 1 dowolną książkę. Na moje potrzeby starcza, a dzięki temu mogę łapać nowości w akceptowalnej cenie. I zazwyczaj 2 razy do roku mają niezłe promocje, w których można kupić większość tytułów za 20 zł lub mniej. Oczywiście jak gdzieś indziej trafi się promocja z lepszą ofertą, to skorzystam - ostatnio tak miałem z kompletem książek Le Guin - za całość wyszło mi coś ok. 80 zł. Niech Prószek produkuje Ekumenę w ten sam sposób. --_-
Carmilla - 2018-05-31, 00:31
:
Gosztyła jest aktorem przede wszystkim teatralnym, stąd u niego to przesadne odkreślanie emocji. Za Globiszem jako lektorem nie przepadam, z Więckiewiczem prawie nie miałam do czynienia, więc trudno mi się wypowiadać. Wydaje mi się, że aktorzy sami wybierają ścieżkę, producent dobiera lektora pod kątem jaki tym interpretacji mu pasuje. No, i czasem dlatego, że dany lektor dobrze się sprzedaje. To drugie dotyczy m.in. Gosztyły, choć ostatnio też Wojtka Masiaka, który wprawdzie aktorem nie jest ale zanim zaczął nagrywać profesjonalnie już zyskał sobie sporą grupę fanów.
Dla mnie jeden audiobook miesięcznie to stanowczo za mało, stąd wolę 30 zł/mies. za storytela + dowolnie wybraną kwotę w innych sklepach, za audiobook, który mnie szczególnie interesuje a na storytel go nie ma.
451 Fahrenheita wysłuchane w 1 dzień... i właściwie nie mam się do czego przyczepić. Ani obsady ani muzyki. O fabule nie ma co wspominać, bo to moja prawie (za Rokiem 1984) dystopia. Tylko w trakcie słuchania zastanawiałam się dlaczego po raz pierwszy słyszę słowo: ścianowizor, skoro powieść kiedyś czytałam. Okazało się, że czytałam w innym tłumaczeniu i tam jest to po prostu ekran.
MrSpellu - 2018-06-18, 09:01
:
Ostatnio skończyłem Upadłe Anioły Morgana, w interpretacji Macieja Kowalika. Intryga może nie tak ciekawa jak w Modyfikowanym Węglu, ale lore zdecydowanie na plus. No i mniej "jestem emisariuszem, emisariuszem jestem, kurwa, kurwa, emisariuszem kurwa uszem jestem". Trochę mniej.

Teraz Czarna Kompania, czyta Robert Jarociński. Dopiero zaczynam (zdążyłem przesłuchać z godzinę) i stwierdzam, że lektor ma przyjemnie mrocznawy głos. Pasuje tu.
Carmilla - 2018-06-19, 21:07
:
Skoro już wykupiłam sobie storytela to sobie Harry'ego w oryginale słucham. Interpretacja dużo lepsza niż Fronczewski czy Zborowski... A zasadniczo do interpretacji obu naszych aktorów większych zastrzeżeń nie miałam. Jednak Stephen Fry bije ich na głowę.
MrSpellu - 2018-06-20, 10:09
:
Nie no, nie ta liga. Nie umniejszając naszym aktorom.
MrSpellu - 2018-07-10, 14:24
:
Słucham sobie przy figurkach "Zbudzone Furie" Morgana, ostatni tom trylogii. Tak sobie widzę, że w serialu wątek Quelle zaciągnęli trochę z tej części. Tak czy inaczej dobrze się słucha, fajne to.
toto - 2018-07-10, 20:36
:
Słucham "Depeszy" Michaela Herra, czyli o wojnie w Wietnamie. Dobre. Lektor też dobry. Warto.
toto - 2018-08-19, 12:47
:
"Depesze" są świetne, więc jak ktoś niezdecydowany, niech bierze.

Za mną "Wywiad z władzą" Fallaci. Interesujące. Sama Fallaci dość zarozumiała, ale to ciekawe doświadczenie posłuchać wywiadów z Chomeinim, Kaddafim, Deng Xiaopingiem, palestyńską terrorystką, Arielem Sharonem (jeszcze przed pełnieniem funkcji premiera).
Jednak z mojego punktu widzenia najciekawsza była seria wywiadów z włoskimi politykami z różnych opcji politycznych (raczej z lewej strony) i ten z Dalaj Lamą.

Teraz słucham "Zaginione miasto Boga Małp" Douglasa Prestona - można mieć zastrzeżenia do sensacyjnego tytułu, ale warto posłuchać/przeczytać.


Znowu szukałem "Wahadła Foucaulta". Na youtube jest jakaś stara wersja (w odróżnieniu do nowszej wersji ma być bez skrótów) angielskiego tłumaczenia i chyba to będzie mój następny wybór. Jakość dźwięku średnia, ale po prostu chcę tego posłuchać.
Romulus - 2018-08-24, 17:53
:
Skończyłem 4 część "Koła Czasu" Jordana - "Wschodzący Cień". Naprawdę dobrze mi się tych powieści słucha, mimo że je przeczytałem. Dynamiczne, dużo się dzieje, wiele wątków. Potem, za kilka tomów, będzie gorzej, ale na razie tylko trzymać kciuki, aby udało się z tego cyklu zrobić serial. Ma potencjał na dobrą produkcję telewizyjną, mimo dużej porcji magii i potworów.

Teraz, w oczekiwaniu na kolejny tom, którego premiera za miesiąc, "Hyperion". W nowym tłumaczeniu, zatem nie ma już Chyżwara (tak lubiłem to słowo), jest Dzierzba. Mam nadzieję, że pociągną z kolejnymi tomami "Hyperion Cantos". To cykl, który czeka u mnie na kolejne czytanie. I gdyby były następne części w wersji audio, to dałbym sobie z tym spokój i posłuchał. Lektor daje radę, ale jestem dopiero na początku, więc nie zdążył się jeszcze "rozgrzać" na dobre.

Potem zapewne kolejny Jordan, następnie Marlon James, Rafał Kosik i powrót do Meekhanu - przesłuchałem dopiero pierwszy tom opowiadań, który jeszcze pamietałem. Drugiego nie pamiętam w ogóle, a przecież czytałem też pierwszą powieść w tym cyklu. No nic, będzie czas, aby odświeżyć. Czyta Filip Kosior, którego głos lubię, więc nie powinienem się nudzić.

W kolejce czeka Jane Austen (po angielsku), "Rise and Fall of D.O.D.O" - też po angielsku, chyba że wcześniej zdążę przeczytać polskie wydanie, jeśli dojdzie do skutku.
Trojan - 2018-08-26, 10:37
:
Chyżwar to Nobel w dziedzinie tłumaczenia.

Dzierzba to zdaje się postać z Wiedźmina.
Stary Ork - 2018-08-26, 13:46
:
Dzierzby to ptaki które zdobycz nadziewają na ciernie - w oryginale typ z Hyperiona nazywał się Shrike, czyli Dzierzba właśnie. Skąd się wziął ten Chyżwar, ni cholery nie nie wiem, kiedyś czytałem jakieś pokrętne tłumacze tłumaczenia, ale zgubiłem się w połowie toku myślowego i dałem spokój.
Trojan - 2018-08-26, 16:56
:
Wiem.
Carmilla - 2018-08-30, 02:08
:
Skończyłam "Harry'ego Pottera" w oryginale. W końcu Snape brzmiał tak, jak sobie wyobrażałam, kiedy czytałam to po polsku. Zarówno Rickman ani dubbingujący go (chyba) Benoit, ani Fronczewski czy Zborowski dalecy byli od mojego wyobrażenia tej postaci, Fray to dokładnie ten Snape z mojej wyobraźni. No i w przeciwieństwie do polskich lektorów i aktorów filmowych, Fray nie przerysował Dursleyów. W filmie zagrali ich aktorzy komediowi (o ile się nie mylę), u Fraya byli po prostu kołtunami ale jakby mniej śmiesznymi. No i w oryginale nie ma problemów z wymową nazw własnych. Lupin to Lupin a nie Lapin czy Lipę. Generalnie jestem pod wrażeniem interpretacji.
"Krasny to kolor krwi" Kuby Ćwieka w interpretacji Jacka Rozenka. W sumie przyjemniej się słucha niż czyta.
Tymczasem zaś ostrzę sobie zęby na "Ślepowidzenie" w interpretacji Lesława Żurka. Nie kojarzę, żebym słuchała czegoś w jego interpretacji, ale do "Ślepowiedzenia" i mam nadzieję "Echopraksji" chętnie wrócę.
toto - 2018-09-13, 18:36
:
"Wahadło Foucaulta" - momentami słucha się ciężko - jakość słaba (przegrana z jakichś kaset), co kilkadziesiąt minut zmienia się poziom głośności, nawet barwa głosu lektora. Ale powieść wszystko wynagradza. Zostało mi jeszcze ok. 5 godzin (z 21) i jestem zachwycony.

Audioteka wysłała powiadomienie, że jest już "Ślepowidzenie". Kusi.
Romulus - 2018-09-13, 19:21
:
Kolejne części "Koła Czasu" rozpisane są w Storytel aż do początku 2020 r. Cholerka, przyjdzie poczekać. Ale póki co słucham "Nieba ze stali" Wegnera. Znowu: kiedyś to czytałem, a niewiele pamiętam. Na plus: nie jest to przegadane, na razie, jak opowiadania. Więc nieźle "wchodzi". Potem chyba pójdzie kolejna część, ponieważ jest już do słuchania w Storytel.
Trojan - 2018-09-14, 09:11
:
mam problem z Wegnerem - bo zaczął z wysokiego C
opowiadania z Północ-Południe to był najlepszy kawałek rodzimego fantasy od czasu Smokobójcy.
Jeszcze W-Z był smakowity, ale przy Niebie troszkę się załamałem
MrSpellu - 2018-09-14, 10:02
:
Jak wyżej.
Trojan - 2018-09-14, 10:04
:
do tego w Niebie można powiedzieć że splagiatował (chyba on a nie jego) tego czeskiego producenta fantasy od Koniasza.
Fidel-F2 - 2018-09-14, 10:56
:
każdy kolejny tom to przystanek na równi pochyłej
Romulus - 2018-09-14, 16:31
:
Całkiem możliwe, bo przestałem go czytać. Ale w wersji audio wchodzi dobrze.
Carmilla - 2018-09-14, 21:56
:
"Europa jesienią". Długo przypominało mi to "Człowieka, który był Czwartkiem" czyli jestem tak tajnym agentem, że nie mam pojęcia co robię, po co i dla kogo. Później już było ciekawiej... na tyle, że jeszcze w trakcie słuchania zakupiłam ibuka "Europy o północy". Ibuka, bo wyglądało na to, że wersji audio nie ma.
Tak swoją drogą, Polaków jako turystów opisano tak, jak piszą o nich nawet nasze gazety czy inni Polacy narzekający na wakacje z rodakami. Czemuś wydaje mi się, że inne nacje zostały równie wiernie sportretowane :mrgreen:
Romulus - 2018-10-01, 17:42
:
Zacząłem słuchać "Kronik Amberu". Czyta Roch Siemianowski. Niezłe. Słucham trzeciej części. Potem przerwa na trzecią część "Ekspansji", "Upadek Hyperiona", kolejną część "Koła Czasu". Może gdzieś wepchnę kolejne "Ambery". Albo wrócę do nich po "Ekspansji", bo to tytuł do recenzji. Trochę mi się "wysypało" z książkami na Storytel. Do wiosny mam czego słuchać. :) Albo i dłużej.
toto - 2018-10-08, 18:16
:
W audiotece urodzinowa promocja. Tysiące tytułów 50% taniej. Zdaje się, że trwa do piątku.
toto - 2018-10-15, 18:51
:
Słucham "Punktów zapalnych" Jerzego Borowczyka i Michała Larka - rozmowy z dziennikarzami, reporterami i politykami o tytułowych punktach zapalnych świata, trochę o sytuacji międzynarodowej Polski po wyborach (większość rozmów przeprowadzona w końcówce 2015 roku, zdaje się jedna kończona na początku 2016 roku). Zdarza się trochę "kreacji" własnej osoby przez niektórych wywiadowanych (głównie chodzi mi o Severskiego, ale i tak ciekawie mówi, więc mu wybaczam), ale ich opinie są wartościowe i z perspektywy czasu (trzy lata później) okazują się zadziwiająco trafne. Okazuje się, że jest w Polsce trochę przenikliwych osób.
Romulus - 2018-10-22, 18:30
:
U mnie "Upadek Hyperiona". Pod koniec miesiąca będzie "Endymion". Pod niektórymi względami "Upadek Hyperiona" okazuje się bardzo współczesny - ludzkość uzależniona od komlogów i implantów, całkowicie pozbawiona prywatności. Wydaje się to bardziej aktualne dziś niż lata temu, kiedy czytałem po raz pierwszy.

Potem może "Endymion" albo jako przerywnik, szósta część "Kronik Amberu". Lista lektur do słuchania wciąż mi się wydłuża.
MrSpellu - 2018-10-25, 21:22
:
Skończyłem Archiwum Burzowego Światła i bardzo mi się.
Teraz Ślepowidzenie.
toto - 2018-10-29, 20:19
:
Przesłuchałem Xavrasa Wyżryna. Jej, to wciąż jest bardzo dobre, nawet się za mocno nie zestarzało, chociaż powstawało w zupełnie innej sytuacji geopolitycznej. Teraz "Lord Jim" Conrada.
toto - 2018-11-10, 08:57
:
"Lord Jim" to arcydzieło. Czytać, słuchać, wciągać, wąchać. Jak kto woli.
MrSpellu - 2018-11-26, 14:01
:
Jakiś czas temu przesłuchałem Poklatkową rewolucję w interpretacji Pauliny Holtz. Początkowo odczucie miałem dość nieprzyjemne (ogólnie jakoś tak nie przepadam za lektorkami), ale w miarę szybko się przyzwyczaiłem. A nawet polubiłem ten głos. Plus bardzo fajny pomysł na książkę. Fajne, polecam. Ale dość lekkie jak na Wattsa.

Teraz cisnę drugi tom Z mgły zrodzonego Sandersona, w wykonaniu Popczyńskiego. Niezłe, nie tak fajne jak Archiwum..., ale i tak wciąga. Niestety lektor ma kilka denerwujących manier. Na przykład główną bohaterkę odgrywa tak, jakby jakby miała jakąś astmę czy inne problemy z oddychaniem. A inny z bohaterów denerwująco kładzie akcent na ostatnią sylabę w zdaniu, mocno ją dodatkowo przeciągając - "Co o tym sądzisz, Kheeeeeeeeeeel? Nosz kurwełe... :/
Romulus - 2018-11-26, 18:55
:
Po "Endymionie" czekam na "Triumf Endymiona" (jakoś w czwartek ma być dostępny), zatem wróciłem do "Kronik Amberu". Te drugie mnie mocno nużą. Dziewiąty tom ciągnę już z rozpędu. Został mi jeszcze 10 i koniec, ale cieszę się, że "odetchnę" jakiś czas przy Simmonsie. A potem może prędkość czytania zwiększę, aby dać radę w trzy godziny.
Trojan - 2018-11-26, 19:35
:
Drugie Kroniki uznaje konstrukcyjnie za znacznie ciekawsze, skomplikowane, złożone
przygody Corwina
były jak budowa cepa
Romulus - 2018-11-26, 19:42
:
Merlina są bardziej złożone, ale i męczące.
Trojan - 2018-11-26, 19:49
:
Tu się zgodzę :)
toto - 2018-11-27, 20:35
:
"Wroniec" wpadł mimochodem. Można przesłuchać, choć wersja z obrazkami na pewno lepsza. Teraz "Atlas chmur" Mitchella. Jestem mniej więcej w połowie i wydaje mi się, że wielu lektorów się tu jednak nie sprawdza. Niby różne historie, ale jednak coś mi nie gra. A może to po prostu niektórzy lektorzy nie pasują do mojego wyobrażenia pewnych postaci? Jednak Mitchella warto sobie odświeżyć także w innej formie. To ciekawe, że jak słyszę niektóre fragmenty, to przypomina mi się też film i niektóre sceny niemal widzę przed oczami.
toto - 2018-12-06, 19:46
:
Zacząłem "Ślepowidzenie" w interpretacji Lesława Żurka. Wersja do słuchania też ma to samo pierdolnięcie, co papier 10 lat temu. Pierwsza od dłuższego czasu książka, której nie popędzam przyspieszonym odtwarzaniem, bo lektor się nie guzdrze i nie robi między słowami głucho brzmiących pauz. Zaletą jest też głos, pasuje do klaustrofobicznej przestrzeni Tezeusza.
Fidel-F2 - 2018-12-17, 14:12
:
Żona korzysta ze Storytela, pomyślałem, że i ja spróbuję. Na pierwszy ogień poszedł

Berserk - Paweł Majka

Wariacja na temat zombie, gdzie tego zombie szczęśliwie wiele nie ma, a autor skupia się na etapie post-zombie, czyli post-apokaliptycznej odbudowie świata w którym przetrwało kilka może kilkanaście procent ludzkości. Przy czym dobra materialne, zasadniczo, przetrwały niezniszczone.

Ogólna koncepcja świata jakoś się tam logicznie zapina, jeśli uznamy poszczególnej jej elementy. Problem w tym, że nie wszystkie te elementy są logiczne. Autor wprowadza magię i próbuje ją jakoś uzasadnić naukowo, niespecjalnie mu to wychodzi. Można na to przymknąć oko. Konstrukcja fabularna moim zdaniem również nie jest zbyt udana. Brak tu wyraźnego wątku głównego. W zamian mamy kilka wątków, które gdzie tam się zazębiają, splatają i niewiele z tego wynika. Odnosimy wrażenie, że powieść jest tak naprawdę długim prologiem do jakiejś rozbudowanej trylogii. Więcej tu przedstawiania świata, prezentowania formujących się odmiennych mini społeczności, przywódców i bohaterów, wyjaśniania magii niż opowiedzianej historii. Zakończenie powieści zostawia wiele wątków niewykorzystanych. Skonstruowane jest w sposób pozwalający na łatwą kontynuację.

Postacie wymyślone są dość zgrabnie, acz bez specjalnego pietyzmu i ze sporą odrobiną schematyzmu, podobnie jest ze światem przedstawionym. Autor pozbierał znane klocki, coś tam zbudował, odrobinę ozdobił po swojemu i wysłał do wydawnictwa. Całość niestety sprawia wrażenie rzeczy pisanej w pośpiechu, nie do końca dopracowanej. Nad utworem krąży widmo nadciągającego terminu spłaty kolejnej raty kredytu.

Jeśli byśmy się upierali wywieść stąd jakieś przesłanie, to odnajdziemy krytykę kierunku w jakim zmierza cywilizacja. Oddalenie się od natury, kreacja sztucznych potrzeb i takie tam. Ale tak naprawdę to przygodowe czytadło bez większej głębi.

Powieść czytał Wojciech Masiak i nie robił tego najgorzej, jednak przeszkadzało mi nie zawsze trafione i zazwyczaj przerysowane akcentowanie emocjonalne. Zbyt często brzmiało sztucznie, wprowadzając niepotrzebnie atmosferę teatralności rodem z głębokiej prowincji.

Powieść 5/10, lektor 5/10.


Kolejny był

Rój - B.V. Larson

Posłuchałem coś koło godziny, czyli cztery rozdziały, i uznałem, że szkoda życia na tak koszmarną amatorkę. Głupie to niemożebnie i napisane może nie tragicznie ale naprawdę słabo. Czytał Roch Siemianowski którego maniera podobna jest do maniery pana Masiaka i nie do końca mi odpowiada.

2/10


Teraz zacząłem Ostatnie królestwo - Bernarda Cornwella czytane przez Filipa Kosiora. Po trzech godzinach mogę powiedzieć, że to naprawę niezła powieść historyczna czytana przez naprawdę świetnego lektora.
Romulus - 2018-12-17, 18:16
:
Fidel-F2 napisał/a:
Teraz zacząłem Ostatnie królestwo - Bernarda Cornwella czytane przez Filipa Kosiora. Po trzech godzinach mogę powiedzieć, że to naprawę niezła powieść historyczna czytana przez naprawdę świetnego lektora.

Filip Kosior jest niezły. Daje sobie radę z trudniejszymi tekstami, choć mnie najbardziej kojarzy się z czytaniem Cherezińskiej. Interpretował tekst i nie wychodziło mu to manierycznie.


Pewnie w tym tygodniu skończę słuchać "Triumf Endymiona" i trochę jestem już tą powieścią zmęczony. Zbyt długa, za dużo warstwy przygodowej, Endymion mnie drażni. Boję się, że gdybym wrócił do lektury tej powieści, to nie dałbym rady. Może poddałbym się już na "Endymionie". W trakcie pierwszej lektury podobała mi się bardziej.

Przesłuchałbym teraz "Illion" i "Olimp" Simmonsa, ale nie ma nigdzie. Kto wie, może na Storytelu się pojawi.

A po "Triumfie Endymiona" czekają mnie długie miesiące z "Kołem Czasu". Najpierw "Ognie Niebios" a potem "Triumf Chaosu". Do wiosny chyba przesłucham.
Trojan - 2018-12-18, 11:56
:
na "3" lecą od jakiegoś czasu fragmenty Solaris, słuchowisko z gł. czytaczem Jakubikiem. Perfekcyjne, Jakubik świetny. Co jednak przekonuje mnie że to nie dla mnie. Nie lubię słuchać książek.
m_m - 2018-12-18, 12:17
:
Nie jesteś jedyny.
ASX76 - 2018-12-18, 12:18
:
Nie jesteście jedyni ;)
Romulus - 2018-12-18, 14:28
:
Ja sobie jazdy samochodem nie wyobrażam bez słuchania książek. Stacje radiowe już skreśliłem, może poza RMF Classic. Ale i tak, mają dla mnie drugorzedne znaczenie. A po zmianie samochodu na nowszy/lepszy komfort słuchania mi się poprawił. Łączę się z bluetoothem w samochodzie i na samochodowych głośnikach słucham książek ze Storytel. Wcześniej słuchałem z telefonu a komfort był gorszy, chyba że miałem .mp3, to podłączałem do samochodu i dawało radę. Ale od kiedy przeszedłem na Storytel to w zasadzie bez bluetootha w aucie byłoby słabo.
Fidel-F2 - 2018-12-18, 14:40
:
no, ja słucham tylko w samochodzie, przy dłuższych trasach
Trojan - 2018-12-18, 15:41
:
może faktycznie - przy trasach to lepsze od radia
może teraz na świata jak będziemy jechać to namówię M. do tego żeby puścić książkę

tylko jaką ...
Solaris jest jednak trochę przyciężkawy jak na wigilijną podróż 1,5-2h
Beata - 2018-12-18, 16:58
:
Jak znam siebie, usłyszałabym ze dwa pierwsze zdania. No, może trzy. A potem potraktowałabym jak szum tła, bo jednakowoż koncentrowałabym się na prowadzeniu. No tak mam, nic nie poradzę.
Stary Ork - 2018-12-18, 17:39
:
Mam to samo, słucham Solaris w pracy i pierwsze trzy zdania jeszcze kojarzę a potem szur-szur-szur - chyba że zrobię sobie przerwę na aktywne słuchanie. Niestety ostatnio codziennie wypada Międzynarodowy Dzień Zawracania Orkowi Dupy, a ja od miesiąca jestem sygnatariuszem konwencji o niestosowaniu siekiery wobec współpracowników --_- . Ale Jakubik pr0 i wogle.
Trojan - 2018-12-18, 17:58
:
Właśnie Orku mam ten sam problem, jeżeli zajmę się słuchaniem to jest spoko - ale praca temu nie sprzyja, mimo że zasiadana. I mało kto mi się naprzykrza.
toto - 2018-12-18, 20:10
:
Nie wyobrażam sobie pracy umysłowej i słuchania książki (słuchania, nie puszczania przez uszy). Za to niewymagająca praca fizyczna, prosta manualna (prosta, bardzo mechaniczna) robota, zajęcie, które przy braku skupienia nie skończy się utratą kilku palców nadają się do słuchania książki idealnie. Ja słucham najczęściej w samochodzie, chociaż niektóre kawałki muszę słuchać ponownie, bo w pewnych sytuacjach "wyłączam" aktywne słuchanie i lektor jest tylko szumem. Na jednorazowy strzał polecam "Dzienniki gwiazdowe" lub Szwejka. Jeśli lubisz/lubicie tematy przyrodnicze to książki Wohllebena, jeśli kojarzysz i lubisz Szczerka, to jego twórczość idealnie nadaje się do samochodu (czyta autor!).

e:
U mnie na tapecie "Epoka diamentu". Jakoś lektor mi nie leży, jakby czytał w złym rytmie (nie wiem jak to inaczej powiedzieć). Po prostu jakiś element nie zaskakuje.
Romulus - 2018-12-19, 18:24
:
Mam podobnie, próbowałem słuchać w pracy, ale szybko się "odcinałem". Ale w samochodzie, żaden problem skupiać się na jeździe i słuchać.
toto - 2018-12-19, 19:27
:
Gdzieś mignęła mi plotka, że robi się audiobook "Siwego dymu" Szczerka. Liczę, że jest w niej dużo prawdy i efekty usłyszę niedługo.
Trojan - 2018-12-21, 12:07
:
dobra
taki temat
audiobook do posłuchania na czas podróży do teściów i nazad (razem ok 3h-3h20m + zdarzenia drogowe/pogoda) dla dwóch osób. (M. lubi/woli fantasy)

jakbyście mogli coś zaproponować :)


btw. co do Solarisu - jednak wykon tej kobity mi trochę zgrzyta


ps. coś tam słyszałem że w ramach zmian w VATcie, audiobooku mają od 2019 mieć 5% ;)
Fidel-F2 - 2018-12-21, 12:38
:
Cornwell - Ostatnie królestwo. Słucham teraz ii jest naprawdę fajnie.
toto - 2018-12-21, 19:47
:
"Czarnoksiężnik z Archipelagu" Le Guin.
Fidel-F2 - 2018-12-25, 15:57
:
Ostatnie Królestwo - Bernard Cornwell

Pierwszy tom Wojen wikingów. Opowieść z czasów duńskiego podboju wysp brytyjskich. Autor stara się być w zgodzie z prawdą historyczną na tyle, na ile pozwala mu stan współczesnej wiedzy o tym okresie. Chociaż głównym bohaterem i narratorem jest postać fikcyjna, spotkamy na kartach powieści wiele postaci historycznych. Również realia ówczesnego życia oddane są bardzo wiarygodnie. Od tej strony nie można książce niczego zarzucić.

Pod względem fabularnym jest to typowa powieść przygodowa. Akcja jest wartka, niespodzianek w bród, liczne bitwy, herosi (trzeba jednak przyznać, że bardzo realistycznie wykoncypowani), przyjaźnie i antypatie. Bohater przemierza świat wszerz i wzdłuż, na lądzie i na morzu, jest jeńcem i wodzem, zwycięża i przegrywa. Raz na wozie, raz pod wozem ale zawsze spada na cztery łapy. Ponieważ narracja prowadzona jest w formie retrospektywy, jest opowieścią człowieka u kresu życia, wspominającego lata młodości, od początku do końca wiemy, że mimo najcięższych terminów, z pewnością przeżyje. Oczywiście nie dotyczy to nikogo innego. A że czasy były jakie były, wokół szalała wojna, rzeczywistość była bardzo brutalna, czterdziestolatek uważany był za człowieka w podeszłym wieku a niezamężna siedemnastolatka była starą panną, to trup ściele się tu gęsto. Pomiędzy wydarzeniami natury sensacyjnej, mamy bardzo udanie przedstawiony świat, stosunki społeczne, aspekt religii i wiary, funkcjonowanie rzemiosł, itp.

Cornwell ma lekkie pióro, opowiada zręcznie i zajmująco. I chociaż pod koniec, te ciągłe bitwy i potyczki, ucieczki i pogonie odrobinę zaczęły mnie nużyć, to nie robiłbym z tego wielkiego zarzutu. W końcu to historia wojownika w świecie twardych praw i ciągłej zawieruchy.

Ostatnie Królestwo to całkiem niegłupie, rzetelnie napisane ale jednak przygodowe czytadło. W swojej kategorii to rzecz bardzo dobra.

Odsłuchałem w interpretacji Filipa Kosiora. Bardzo dobra robota.

8/10
Fidel-F2 - 2018-12-31, 12:28
:
Zwiastun burzy - Bernard Cornwell

Tom drugi Wojen wikingów. Tom pierwszy spodobał mi się, więc poszedłem za ciosem i po jego zakończeniu sięgnąłem od razu po kolejny. I to był chyba błąd. Zwiastun burzy już mnie tak nie wciągnął, częściej się nudziłem, miałem ochotę przeskakiwać niektóre fragmenty. Fabuła rzetelnie oparta na przekazach historycznych, z wkomponowanymi legendami i mitami, jednak często meandruje mieliznami. Niektóre koncepcje wydały mi się doszyte nazbyt grubym ściegiem, niektóre reakcje ludzi zbyt nienaturalne. Wydaje się jakby autor miał chwilami problem z logicznym poukładaniem danych historycznych i własnych pomysłów. Wyraźnie irytująca stał się maniera powtarzania przez autora wybranych informacji. Np. o tym, że w armii duńskiej każdy człowiek to wojownik, a u Anglosasów co najwyżej co czwarty, a reszta to rolnicy z sierpami, kosami, itp, słyszymy co najmniej kilkanaście razy jeśli nie więcej. Podobnie charakterystyka Alfreda Wielkiego, jako naiwnie zaślepionego, fanatycznego chrześcijanina, powtarzana jest nieustannie. Jeśli weźmiemy na warsztat, tak jak ja to zrobiłem, dwa tomy jeden po drugim, to zaczynamy zbliżać się do przekroczenia masy krytycznej w tym względzie. O ile można wybaczyć przypomnienie kilku istotnych wydarzeń z wcześniejszego tomu, mimo iż jednak trochę razi to sztucznością, to nieustanne traktowania czytelnika jakby miał pamięć rozwielitki, już nie. Pomijając te uchybienia, dalej mamy tu, podobnie jak w pierwszej części, przyzwoicie oddane realia ówczesnego świata, choć jest tego wyraźne mniej. Autor skupił się głownie na militarnej stronie - bitwy, potyczki, podchody. Finałowa bitwa, w której, jak podają źródła, Alfred pokonał znacznie silniejszą armię duńską i w zasadzie nic więcej o niej nie wiemy, odrobinę przerosła autora. Momentami, jej wymyślony przebieg jest mocno niewiarygodny. Jednakowoż, nie ma tu tragedii.

Katastrofą natomiast, jest tłumaczenie tytułu - The Pale Horseman na Zwiastun burzy. Raz, że postać jasnego/białego jeźdźca/konia jest istotna w powieści, a dwa, że polski tytuł nie jest w żaden specjalny sposób uzasadniony rozwiązaniami fabularnymi czy koncepcyjnymi.

Odrobinę zaskakującym jest lekki zwrot w stronę fantasy. Mamy tu delikatną, ale jednak wyraźnie działającą magię.

Wraz z upływającym czasem wydaje mi się, że ocena 8/10 dla pierwszego tomu jest odrobinę za wysoka, ale niech będzie. Niestety tom drugi zasługuje w mojej opinii najwyżej na 6/10. Ale mimo wszystko, jest to ciągle zupełnie przyzwoite, historyczne czytadło.

Odsłuchałem w interpretacji Filipa Kosiora. Bardzo dobra robota.
Fidel-F2 - 2019-01-02, 16:29
:
Dziewięciu książąt Amberu - Roger Zelazny

Dawno nie obcowałem z czymś stworzonym tak nieudolnie. W tej książce można wskazać tylko jeden pozytywny element. Pomysł na rzeczywistość cieni - wieloświatowość równoległa, która nawet w latach siedemdziesiątych nie była już niczym oryginalny - wydaje się tu nieźle wykombinowany. Ale to wszystko. Cała reszta, realizacja tego pomysłu, to dramat.

Całość, z grubsza, odpowiada wizji świata dziesięciolatka. Ćwierćmilionową armię, tudzież setki (a może tysiące? już nie pamiętam) okrętów gromadzi się kiwnąwszy palcem. Oczywiście jakieś zaopatrzenie, logistyka, itp nie istnieją. Te kilkusettysięczne armie po prostu się ścierają na jakimś polu, pewnie za szkołą na boisku, i w ciągu jednego dnia sprawa się wyjaśnia. Żeby żołnierze nie marzli w mroźnych warunkach, dowództwo każe im po prostu szybciej maszerować. Tego typu pomysłów jest na pęczki. Fabuła jest prymitywna a właściwie krańcowo prostacka, na dodatek nie istnieje w niej jakikolwiek logiczny flow, zdarzenia zdarzają się bo się zdarzają.

Bohaterowie tego badziewia to osobny temat. To jakieś koszmarne ćwierćmózgie retardy myślące z wyprzedzeniem góra sześciosekundowym. Ich przemyślenia, reakcje, działania, są bez wyjątku absurdalnie durne albo pozbawione sensu albo nadęte jak samoocena polityków albo wszystko razem i jeszcze więcej. Postacie z Chłopców z placu broni biją ich dojrzałością, roztropnością, zdroworozsądkowością o dwadzieścia siedem leveli. Chyba nigdy nie spotkałem w literaturze tak skrajnie zidiociałych postaci. W realnym życiu może raptem kilka razy.

Szczytem szczytów są dialogi. Wszystkie, bez żadnego wyjątku, wyjęte z walk o władzę w przedszkolu. Myślę, że z grupy pięciolatków. Sześciolatki wyrażają się chyba odrobinę zgrabniej. Przykładowym i bardzo reprezentatywnym dialogiem jest poniższy cytat:

"- Drżyj Eryku, bo wkrótce przybędę i cię zabiję.
- Ha, ha, ha, ale ja zabiję ciebie wcześniej, będziesz błagał o litość.
- O nie, to ty będziesz błagał o litość wcześniej, bo ja cię zabiję jeszcze wcześniej.
- Ha, ha, ha, ale ja cię zabiję jeszcze wcześniej głupku
- Pszepani, a Eryk się przezywa."

Serio mówiąc, dialogi w tej książce, to najsłabsze dialogi z jakimi się spotkałem w całym moim życiu czytelniczym.

Kiepskie jest tłumaczenie. Powszechne są cudeńka w rodzaju "wypatroszył psa na śmierć", "jeźdźcy jechali na koniach", itp. Czasem trafiają się kalki językowe, grudą przechodzące przez nasze uszy. Nie jest to może przekład najgorszy na świecie ale po prostu słaby.

Przy takich książkach, żałuję, że te wszystkie liczniki internetowych ocen nie pozwalają na przyznawanie zera bo ocena 1/10, najniższa możliwa, jest horrendalnie zawyżona.

Jedna z najgłupszych i najgorzej napisanych książek, z jakimi kiedykolwiek miałem przyjemność, w tym wypadku wątpliwą, się zapoznać.

Odsłuchałem w interpretacji Rocha Siemianowskiego. Jego styl, jak dla mnie, odrobinę zbyt teatralny, zbyt emocjonalny, często nietrafnie.

0/10
Romulus - 2019-01-02, 18:53
:
Ja przebrnąłem jeszcze przez pierwsze kroniki. Potem już szło mi gorzej i zwiększyłem tempo odtwarzania, a od siódmego tomu po prostu przesuwałem co jakiś czas do przodu. Ale nie z sympatii dla cyklu, tylko ze zwykłego "natręctwa" - jak coś zacznę, to muszę skończyć, nie mogę odpuścić. Ale zacząłem się "uczyć" na audiobukach, że można przesunąć do przodu. Niedługo zacznę tak książki czytać zamiast odkładać. :(
Fidel-F2 - 2019-01-10, 13:25
:
Polska Piastów - Paweł Jasienica

Wrzuciłem na storytelu trochę z braku laku. Dotarłem do połowy i dałem spokój. Nie żeby było jakoś bardzo złe ale złożyło się kilka elementów a głównie fakt, że się znudziłem. Bo tak naprawdę ja to wszystko wiem, zabrałem się za lekturę 25 lat za późno. Druga rzecz to wiek dzieła. Jednak odrobinę się pozmieniało. A trzeci powód to zbytna nonszalancja Jasienicy przy interpretowaniu faktów. Nie zawsze zgadzam się z przedstawionymi koncepcjami. Ot i tyle.

Potem zacząłem słuchać najnowszego Wegnera - Każde martwe marzenie. Porzuciłem po niecałej godzinie. Nie byłem w stanie skupić uwagi, kompletnie mnie ta opowieść nie interesowała. Może za mało cierpliwy jestem, może stary.
Romulus - 2019-01-16, 18:22
:
W przerwie między kolejnymi częściami Koła Czasu "wciągnąłem" sobie "Gorączkę Ciboli". Zaskakująco szybko mi poszło, ale trochę też dosłuchiwałem w domu, bo nie chciałem czekać następnej podróży autem. :) Świetna część, aczkolwiek czuję trochę przesyt schematem fabularnym powielanym w każdym tomie. Nadal jest to atrakcyjne, ciekawe. Ale mimo wszystko, przydałby się jakiś kop w ten schemat.

Maciej Kowalik, który w dalszym ciągu czyta, nie obniża poprzeczki. Wciąga w fabułę, delikatnie ją interpretując. Nieźle.

Powieściowa "Ekspansja" już tak odjechała od serialu, że nie warto w ogóle porównywać. Z perspektywy polskiego czytelnika. W USA na rynku jest już przecież siedem części, u nas zaledwie cztery. W 2019 część ósma, a pewnie w 2020-21 dziewiąta, finałowa.

Teraz znowu Jordan.
Fidel-F2 - 2019-01-24, 06:09
:
Samotność Anioła Zagłady. Adam - Robert J. Szmidt

Zagłada ludzkości w wojnie atomowej. Noo, takiej trochę fikuśnej, bo zasadniczo zniszczone są tylko organizmy żywe. Ludzi nie ma, jest tylko przyroda nieożywiona i pozostałości po cywilizacji, bo rodzaj broni, której użyto podczas wojny, prawie wcale nie spowodował zniszczenia materialnego dorobku ludzkości. Wybrańcy, w ramach programu Arka, mają komory kriogeniczne pomagające przetrwać najgorsze. Jeden kolo zalicza jednak awarię owej komory i żeby przeżyć, musi dostać się do centrum programu, jakiś zyliard mil stąd. Siada więc na motocykl i jedzie przez Amerykę. Jako, że ludzi nie ma, a w powieści musi się coś dziać, to dzieje się wszystko co się da, lawiny, ulewy, powodzie, trzęsienia ziemi, tornada, pożary, itp. Jak się łatwo domyślić, wszystkie próby bohater przechodzi zwycięsko, a pomiędzy tymi przygodami chla whiski, pali krzesła i stoły i bierze kąpiele transportując ręcznie tony wody na któreś tam piętra, bo tam są przecież największe wanny i najlepsze apartamenty w luksusowych hotelach. A do nieluksusowych lokum kolo ma mocną awersję. Summa summarum to taka kopia Alei Potępienia Zelaznego w wersji bravo-girl-light. Fascynujące jak kolejny odcinek Klanu, klasa powieści jest gdzieś z tych poziomów. Tak naprawdę to jest quasi-powieść, opowiadanie rozdmuchane do gargantuicznych rozmiarów. Sama intryga zajmuje kilka procent całości i jest tania jak wszystko w tym dziełku. Nie pomijając zakończenia, które ostatnią sceną wzbudza w czytelniku uczucie politowania krańcową tandetą. Poza tym, mamy w tym cieście sporo rodzynków nawiązujących do popkultury, tak samo disco-polowych jak cała reszta. Najzabawniejszy był, dostępny w każdym kiosku od San Francisco do Filadelfii, zestaw dzieł bardzo poczytnego pisarza Ziemiańskiego, podbijający jakąś tam trylogią, listy przebojów. Oczywiście bzdur logicznych mamy stosowną dawkę. Byłbym rozczarowany gdyby było inaczej.
Gdyby nie to, że Szmidt ma pióro gładkie i naoliwione, nie szło by przez tę papkę przebrnąć. Być może fakt, że zapoznałem się z tytułem w wersji audio, ułatwił odrobinę sprawę. Sam chyba bym nie dał rady.
Odradzam jeśli skończyłeś czternaście lat, w przeciwnym przypadku może ci się spodobać.
3/10
Fidel-F2 - 2019-02-01, 16:49
:
Zacząłem słuchać Ziarna ziemi Cobleya. Na początku jest scena militarno-bitewna, potyczka niewielkich oddziałów. Zirytowałem się. Sierżant kreowany na starego, łebskiego wirusa, prowadzi starcie jak kompletny debil. Przełamałem w się ale byłem blisko rezygnacji. Może będzie lepiej.
Romulus - 2019-02-01, 19:33
:
Nie chcę cię zachęcać, naprawdę. Nie będzie. Stężenie idiotycznych pomysłów narasta, nie pamiętam czy w tym tomie, ale kolejne są głupsze.
Fidel-F2 - 2019-02-01, 19:56
:
To rzucam w diabły. Szkoda czasu. Patrole Łukjanienki będą lepsze?
Romulus - 2019-02-13, 18:07
:
ASX76 czytał, ja nie. I nie słuchałem.

"Różaniec" Rafała Kosika. Przesłuchałem na razie trochę ponad godzinkę. I nie wyłączyłem, ale chyba nie spodziewałem się, że wyłączę, ponieważ ksiązki (dla dorosłych) tego autora akurat lubię. Do tego Andrzej Ferenc świetnie czyta i jest na razie ta powieść miłą odmianą i przerywnikiem między kolejnymi "Jordanami". Z którymi chyba sobie zrobię przerwę do lata.

W międzyczasie przesłuchałem też dwie książki Blanki Lipińskiej. "365 dni" i "Ten dzień".

To przeokrutna grafomania. Ta pani od "Greya" pisała lepiej! Ale z pewnością bije "Greya" jeśli chodzi o sceny seksu. Te "powieści" ociekają wręcz pornografią. Fabuła jest głupia i nie robi się nawet na chwilę mądrzejsza. Główna bohaterka to zidiociała pinda, którą autorka kreuje na nie wiadomo jakąś mundralińską i niezależną panią. Moje koleżanki, które to coś czytały określiły ją mianem "kurwiszona". I zgadzam się z nimi. Sam ją tak nazwałem po cichu.

Fabuła przedstawia się tak. Mamy przystojnego i buchającego testosteronem, dobrym smakiem, przemocą i kurtuazją mafioza z Sycylii. W miarę młodego. Pewnego dnia na lotnisku dostrzega kobietę i postanawia ją porwać. Nie dla kaprysu. Otóż kiedyś umierał i miał wizję, w której ją zobaczył. I się zakochał, dom poobwieszał jej portretami i miał bzika. A kiedy okazała się być realnie istniejącą osobą - od razu ją porwał.

Bohaterka jest Polką, znudzoną swoim zaniedbującym ją partnerem, który nie ma takich dużych potrzeb seksualnych jak ona. Ale przecież nie jest pierwszą lepszą! Mafiozo, Massimo porywa ją i daje ultimatum. Może przez rok żyć jak królowa i mieć świat u swoich stóp. Po to, aby go pokochać. A jeśli się nie zgodzi - zabije jej rodzinę.

Nie miną nawet trzy miesiące a ta będzie z nim robić takie akrobacje, że Rocco Sifredi wymięka. :mrgreen: Oczywiście, wszystko potoczy się dobrze. Trochę zamieszania będzie w drugiej części. Z winy bohaterki, gdyż - jak wspomniałem - jej iloraz inteligencji jest odwrotnie proporcjonalny do prób autorki zrobienia z niej mundralińskiej.

Wspominam o tych powieściach (niedługo trzecia część!), ponieważ to niesamowite (podobno) bestsellery. A kobiety niemal nałogowo czytają te wypociny. Moja koleżanka przeczytała, poleciła kolejnej i tak to doszło do mnie. Czytać nie zamierzałem, ale znalazłem w Storytel to zapuściłem w samochodzie.

No jakbym poronosa oglądał momentami i to częstymi. Fabuła kretyńska, bohaterka jest patentowaną idiotką, która śmieszy. Mafiozo też jest śmieszny - że go do tej pory nie zabili to dziwne.

Można posłuchać dla beki. Nie są to długie seanse. :)
Rashmika - 2019-02-13, 18:18
:
Romulus, ale ty masz tolerancję na debilizmy... Blankę L. sobie ściągnęłam jako demo na czytnik i po dosłownie po 5 zdaniach wyleciało jako kompletnie meganieczytliwe gówno, a tyś przesłuchał 2 części????
Trojan - 2019-02-13, 18:32
:
Ja nie ściągnąłem, nie czytałem a widziałem ową Blankę w TV. I mnie starczyło, i dlatego m.in. uważam że nasza cywilizacja musi upaść.
Fidel-F2 - 2019-02-13, 18:38
:
Rashmika, nie ma co się dziwić. Im większy szmelc, Romulus wraca częściej, czasem ze cztery razy.
Romulus - 2019-02-13, 18:51
:
Fidel-F2 napisał/a:
Rashmika, nie ma co się dziwić. Im większy szmelc, Romulus wraca częściej, czasem ze cztery razy.

Hehe, lepsze to niż jakieś przeintelektualizowane pierdziochy dla inteligencików. :mrgreen:

A co do Blanki i jej "powieści" to chciałem się przekonać, czym się tak podnieca żeńska część populacji w Polsce.

I polubiłem autorkę po tym wywiadzie: https://www.newsweek.pl/k...wniczym/29xpjk9 Ale to było już po słuchaniu.
Nie ubrała się w szatki literackie, nie ma złudzeń odnośnie tego, co pisze i jak pisze. Też bym tak chciał. Przemóc się, tworzyć grafomanię dla mas, zarabiać na niej kupę piniendzy i pluć na szyderców szampanem pokazując im faka. :badgrin:
toto - 2019-02-13, 19:03
:
Wydaje mi się, że Romek musi odreagować pracę. Inaczej nie potrafię zrozumieć jego zamiłowania do szmiry.

U mnie teraz "Wywiad z historią" Fallaci. Właściwie to chętnie posłuchałbym Szczerka czy Springera, ale ich wszystkie audiobooki już za mną (no dobra, "Siwy dym" podobno się produkuje, więc pewnie będzie powtórka przez uszy). Wywiady są dobre, ale mają o tyle wadę, że są z przeszłości. Z drugiej strony, niektórzy wywiadowani potrafili dość dobrze przewidzieć tendencje następnych lat. I jak porównamy to do "rozmów" z polskęzbawem to się po prostu płakać chce.
Rashmika - 2019-02-13, 20:34
:
Romulus napisał/a:
co do Blanki i jej "powieści" to chciałem się przekonać, czym się tak podnieca żeńska część populacji w Polsce.



Sądząc po ilości płodzonego przez baby i dla bab łajna, będziesz miał szpasu na całe dekady...


Romulus napisał/a:
Też bym tak chciał. Przemóc się, tworzyć grafomanię dla mas, zarabiać na niej kupę piniendzy i pluć na szyderców szampanem pokazując im faka. :badgrin:


Remigiusz Mróz był pierwszy.
Trojan - 2019-02-13, 21:40
:
Nieprawda.
Pierwsza była Katarzyna Michalak.
MrSpellu - 2019-02-13, 21:42
:
Jest takie określenie specyficznego odbiorcy tekstów kultury - "koneser chujni".
Myślę, że Romulus ma niezłe zadatki :-P
Trojan - 2019-02-13, 21:52
:
Kiedyś... za koneserów uważało się czytelników Guya N. Smitha, Harrego Adama Knighta czy Grahama Mastertona. Dzisiaj ich twórczość, sprawność pióra bije na glowe takie wynzazki jak Prosta Bianka, Mróz czy Michalak

Osobną kategorią są książki spod znaku rpg
Romulus - 2019-02-14, 07:20
:
MrSpellu napisał/a:
Jest takie określenie specyficznego odbiorcy tekstów kultury - "koneser chujni".
Myślę, że Romulus ma niezłe zadatki :-P

Ooooo, coś w ten deseń.
Ile można Pynchona czytać? :mrgreen: Albo Virginię Woolf?
Fidel-F2 - 2019-02-14, 07:31
:
Pynchon to chujnia.
fdv - 2019-02-14, 09:25
:
Trojan napisał/a:

Osobną kategorią są książki spod znaku rpg


Ale to nie są książki tylko merchandise w obrębie konkretnego IP.
Trojan - 2019-02-14, 09:51
:
fdv napisał/a:
Trojan napisał/a:

Osobną kategorią są książki spod znaku rpg


Ale to nie są książki tylko merchandise w obrębie konkretnego IP.


w sumie racja, aczkolwiek są pozycje które mogą jak najbardziej aspirować do miana książki.
Romulus - 2019-02-14, 15:22
:
Czy ktoś czytał "Różaniec" Kosika? Ponieważ słuchanie go zaczęło mnie nieco denerwować. Czy to błąd w redkacji, czy zamiar autora, że o tej sztucznej inteligencji mówią Gaj, Gaja, czy też Guy? Bo co druga wzmianka z tą nazwą, to inna odmiana. Gaj, Gaja, męczy mnie to. Chyba że to zamierzone.
Fidel-F2 - 2019-02-14, 15:34
:
g. A. I. a - skąd dokładnie taki skrót, nie wie, jeszcze nie czytałem, wszędzie występuje w takiej formie, chyba, po przekartkowaniu kilkudziesięciu stron nie zauważyłem żadnej innej
Romulus - 2019-02-14, 15:36
:
Takie buty, dzięki. Ale nadal ta odmiana mnie denerwuje.
Trojan - 2019-02-14, 15:42
:
Dobrze że nie zaciagaja z e
Romulus - 2019-02-21, 18:37
:
Przesłuchałem "Różaniec" Rafała Kosika. Nawet mi się podobało. Choć nie bez zastrzeżeń. Na Goodreads oceniłem 3/5, ale trzecia gwiazdka za zakończenie. Powieść podzielona jest zasadniczo na dwie części. W trakcie czytania pierwszej miałem różne skojarzenia, w którą stronę fabuła się rozwinie. Związane głównie z "zarządzającą" światem sztuczną inteligencją. Autor mnie pozytywnie zaskoczył nie dając żadnej oczywistej odpowiedzi. W drugiej części obawiałem się, że skończyć się może jak w "Seksmisji" :) ale tu również autor trochę pozwodził. Czekałem zatem na odpowiedzi. Okazały się proste i eleganckie. A zakończenie przyniosło satysfakcjonującą konkluzję. W gruncie rzeczy jest to niezła powieść. Do tego dobry lektor, ale słuchałem też lepszych.

Teraz "The Lost Girl" Gillian Flynn. Znam fabułę z filmu, ale postanowiłem dać autorce szansę, ponieważ podobały mi się ogromnie "Ostre przedmioty". Gęsty, duszny, niepojący nastrój tamtej powieści wyróżniał je na tle innych. W "Zaginionej dziewczynie" autorka również stara się wyjść poza banał i sieczkę dorzucając bystrą obserwację dotyczącą małżeństwa, związków, budując postacie, aby nie były tylko papierowymi "zjawami". Zatem nie przeszkadza mi znajomość filmu. Lubię (filmową) Amy, wręcz uwielbiam. Ciekawe, czy ta książkowa też mi przypadnie do gustu.
Trojan - 2019-02-21, 23:33
:
Książkowa jest o 300% lepsza ;)
m_m - 2019-02-21, 23:40
:
Nieprawda, tylko 1% lepsza.
toto - 2019-02-22, 16:59
:
Skończyłem "Wywiad z historią" Fallaci. Mocna rzecz. Rozmowy ze zbrodniarzami, przywódcami światowymi, bojownikami (nie zawsze kryształowo czystymi) o wolność. Na koniec najmocniejszy akord, czyli wywiad z Alekosem Panagoulisem, późniejszym partnerem Fallaci. Były momenty, że chciało się płakać przy opisie tortur, jakim był poddawany. Technicznie nagraniu też nie ma czego zarzucić, jakość dźwięku dobra, szumów czy innych szelestów w tle nie słychać, rozbicie rozmów na dwa głosy też zdało rolę. Słuchać.

"Cmentarz w Pradze" Eco. Nietypowo, jak na moje spotkanie z Eco - słucham bez wcześniejszej znajomości treści książki. Zobaczymy, co z tego wyniknie.
Romulus - 2019-02-27, 18:20
:
m_m napisał/a:
Nieprawda, tylko 1% lepsza.

Rzeczywiście, jeszcze odrobinkę zyskała w książce w stosunku do filmu. :)

Teraz słucham "Zapomniany legion" Bena Kane. Półtorej godziny za mną i sam nie wiem. Fabuła się dopiero rozkręca zatem nie przekreślam. Pierwsza część trylogii. Jeśli "zaskoczy" to kolejne dwie przede mną.

A po "Zapomnianym legionie" mam w planach "Wojny przestrzeni" Pawła Majki. Warto? Wrzuciłem na "półkę", ale nie jestem przekonany.
Fidel-F2 - 2019-02-27, 19:27
:
Czytałem dwa tomy tego Legionu. Balansuje. Cały czas nie schodzi poniżej poziomu kiedy trzeba by skreślić ale też nie przeradza się w coś co warto by rzeczywiście czytać. Psychologia XXI-wieczna, autor czasem robi śmieszne błędy odnośnie realiów starożytnego świata. Taka middle middle przygodówka dla licealistów.
Trojan - 2019-02-27, 20:00
:
Zapomniany legion na podstawie Zaginionego legionu?
m_m - 2019-02-27, 20:01
:
Wojny przestrzeni.....cóż.....no.......hm.
Przeczytałem oba tomy, drugi gorszy od pierwszego chociaż tamten wybitny nie był.
Daruj sobie chyba raczej.
Romulus - 2019-02-28, 07:24
:
Fidel-F2 napisał/a:
Czytałem dwa tomy tego Legionu. Balansuje. Cały czas nie schodzi poniżej poziomu kiedy trzeba by skreślić ale też nie przeradza się w coś co warto by rzeczywiście czytać. Psychologia XXI-wieczna, autor czasem robi śmieszne błędy odnośnie realiów starożytnego świata. Taka middle middle przygodówka dla licealistów.

No to dam jeszcze szansę przez godzinkę, góra dwie. Bo ja też balansuję. :) Gdybym czytał, to pewnie już bym się niecierpliwił i zmierzał mentalnie do porzucenia.

m_m napisał/a:
Wojny przestrzeni.....cóż.....no.......hm.
Przeczytałem oba tomy, drugi gorszy od pierwszego chociaż tamten wybitny nie był.
Daruj sobie chyba raczej.

Chyba potrzebowałem zniechęcenia. :-P
Trojan - 2019-02-28, 10:05
:
pierwszy tom był fajny
Romulus - 2019-03-12, 17:12
:
"Zapomniany legion" jakoś mi "wszedł", ale już w "Srebrne orły" już mnie irytowały. Głównie warstwą przygodową, męczyła mnie toporność fabuły i coraz bardziej irytujące dramatyczne zawieszenia akcji co rozdział. "Drogę do Rzymu" dałem radę przez półtorej godziny. A potem przesunąłem na koniec, aby przekonać się jak to się kończy.

Chyba wyrosłem z takich przygodówek.
toto - 2019-03-12, 19:38
:
U mnie "Królowe Mogadiszu" Smoleńskiego. Temat ciekawy, ale czegoś mi brakuje w tej książce.


"Cmentarz w Pradze" to kolejne, po "Wahadle Foucaulta" i "Temacie na pierwszą stronę" spotkanie Eco z tematem spisków. Wciąż dobre, ale jednak nie wytrzymuje porównania z wcześniejszymi pozycjami. Gdyby kolejność zapoznawania się z nimi była odwrotna pewnie byłbym zachwycony, a tak jest lekkie rozczarowanie. I tak warto, bo Eco.
toto - 2019-03-17, 18:01
:
"Rok 1984". Po prostu klasyka.
Fidel-F2 - 2019-03-18, 07:05
:
Silver Stag. Tom 1. Republika piratów - A. M. Rosner

Wbrew pierwszemu wrażeniu, rzecz napisała polska autorka, a tytuł sprawia wrażenie self-pubu (nie wiem czy tak w rzeczywistości jest). Historia piracka z Karaibów początku osiemnastego wieku. Wrzuciłem do słuchania w samochodzie bo chciałem mieć coś niewymagającego, jakąś awanturniczą przygodę, która jednym uchem wpada a drugim wypada. I w sumie sprawdziło się.

Ogólny zamysł fabularny jest fajny (poza pierwotnym poruszeniem, które jest całkiem od czapy) i nie byłoby źle gdyby nie słabe wykonanie.

Zaczynając od dość pretensjonalnego tytułu, Silver Stag to oczywista kalka z Golden Hind, wszystko ma stempelek amatorszczyzny.
Najmocniejszą stroną książki są postacie, które przyzwoicie zindywidualizowane, w innych aspektach okazują jednak słabość. Przede wszystkim przez wszystkie przemawia światopogląd człowieka dwudziestopierwszowiecznego. I choć anturaż pozwalałby na poczucie klimatu z epoki, to postacie niszczą to wrażenie swoją nieprzystawalnością. Drażni również wyraźna koturnowość.
Język powieści też jakoś daje radę. Bo choć to nic wybitnego, i trąci odrobinę afektacją szkolnego wypracowania, to jest poprawny, dość płynny i zasadniczo, pod tym względem, lektura nie boli.
Gorzej z fabułą. Jako ogólna koncepcja jest w porządku ale już poszczególne rozwiązania wypadają nie najlepiej. Część zwrotów akcji jest wzięta z półki dla ośmiolatków. Mało wiarygodne, naiwne, silnie naciągane pod zamiary autorki, za to słabo (albo wcale) wynikające z logiki rozwoju akcji.
Marnie też jest z przedstawieniem realiów początku osiemnastego wieku. Choć widać podręcznikową wiedzę, to nieumiejętność jej zastosowania, wynikającą chyba w dużej mierze z faktu, że autorka nie potrafi wyjść z głowy człowieka nam współczesnego, doprowadza czasem do śmieszności. Słabowicie bywa również z prawami fizyki.

I sedno takich powieści, czyli bitwy, abordaże i takie tam, niestety wypadają bardzo mizernie.

Gdyby to była książka przeznaczona dla plus-minus czternastolatków, można by przyznać jej w miarę wysoką ocenę. Niestety pewne aspekty mocno sugerują, że autorka celowała w czytelnika dorosłego. I jak przez początkowe rozdziały słuchałem z zainteresowaniem, tak im dalej w las tym trudniejsze stawało się wytrwanie do końca. Rzecz ma jeszcze tom drugi, który obiecywałem sobie również przesłuchać, jednak w tej chwili całkowicie zrezygnowałem z tego pomysłu. Końcówkę pierwszego dosłuchałem z trudem, niejako z obowiązku.

5/10
toto - 2019-03-18, 18:05
:
"Wilki" Adama Wajraka. Przyjemne gawędzenie, ale z gawęd o przyrodzie lepiej wypada Wohlleben. Niestety całkiem spora część to opis bezmyślnego okrucieństwa jakiego świadkiem był autor.
Romulus - 2019-03-18, 18:59
:
Ja sobie "wciągnąłem" przez uszy "Nieautoryzowaną autobiografię" Kuby Wojewódzkiego. Czyta autor. Kiedyś lubiłem Wojewódzkiego, do czasu kiedy zaczął prowadzić swój talk show. Miewał w nim wzloty. Ale głównie schlebiał prostym gustom. Trochę przykro się to oglądało zatem przestałem.

Wojewódzki ma to nieszczęście, że jest piekielnie inteligentnym facetem, który musi udawać głupszego niż jest, aby go ludzie oglądali. Coś tam mu się czasami wymsknie. Zatem od lat nie śledzę jego kariery. Ale książkę przesłuchałem. W zasadzie napisana jest jego trudnym do podrobienia stylem. I słucha się nieźle. O ile komuś nie przeszkadza, że autor patrzy z góry na wszystko i wszystkich i wciąga czytelnika w tę perspektywę dając mu poczucie udziału i fajności. Ale jeśli się ten dystans pokona, to niezła z tego rzecz - głównie jako zbiór lepszych i bardzo dobrych opowieści, dużej ilości dystansu autora do siebie, jeszcze większego dystansu do ludzi. Spis wszystkich kochanek, aut, co ciekawszych ludzi i gości.

Łukasz Najder w marcowym "Piśmie" przeprowadził coś w rodzaju "studium przypadku" w odniesieniu do Wojewódzkiego. I tym zaostrzył moją ciekawość. A że w mojej bańce informacyjnej lubienie Wojewódzkiego to fo-pa i passe, to tym bardziej posłuchałem. A że lubiłem kiedyś to i polubiłem ponownie. Nie na tyle, aby oglądać. Ale zawsze.

A teraz "Prestiż" Christophera Priesta. Dobre, póki co.
toto - 2019-03-24, 15:19
:
"Wywiad z wampirem" Anne Rice. Czytałem dawno temu, miałem jakieś dość pozytywne wspomnienia, ale z przeświadczeniem, że bez rewelacji. I w wersji do słuchania jest tak samo. Wchodzi bezboleśnie (lektor czyta bardzo dobrze), ale nie ma efektu wow. Sam wampiryzm jest bo jest, Słońce szkodzi, bo szkodzi, i już. Wampirem się stajesz po wypiciu krwi wampira i już. Przemiana jest właściwie natychmiastowa. Proces starzenia zatrzymany i koniec. Dlaczego? Są jakieś nadludzkie zdolności (większa szybkość, lepsze zmysły), ale jakim cudem? Jak ludzkie (wciąż) oko może nagle lepiej widzieć w ciemności? Bo tak chce autorka? I właściwie jak to możliwe, że trzy wampiry zabijały właściwie codziennie po 3 ofiary, przez kilkadziesiąt lat w jednym miejscu (Nowy Orlean) i nic? To jest 1000 trupów rocznie. Rozumiem, że Nowy Orlean się dynamicznie rozwijał w XIX wieku, ale w roku 1797 ludność miasta stanowiło 8 tysięcy ludzi, 13 lat później było to 17 tysięcy ludzie. Przecież 1000 trupów to ~5-10% populacji miasta - niemożliwe, żeby coś takiego zostało niezauważone. Nawet zakładając, że do mieszkańców zaliczani byli tylko biali, bogaci, to wciąż te liczby nie trzymają się kupy.
Trojan - 2019-03-24, 17:33
:
1. Czepiasz sie. Wampiry mimo wszystko mają wincej sensu jak zombiaki.
2. Może zabijał murzynów? ;) (ale racja - mała populacja nie utrzyma wampira ). Niestety brak znajomości realiów historycznych to bardzo częsty fakap, poza tem, książka ma już 40 lat+ wtedy można było więcej.
Poza tym A.Rice i M.Rein-Hagenowi "zawdzięczamy" całe uniwersum wampirzo-wilkołaczo-czardzodziejsko-feriowe które TV tłucze ponad miarę.
Romulus - 2019-03-24, 18:55
:
W kolejnych częściach Rice rozwinęła mitologię wampirzą. "Wampir Lestat" i "Królowa Potępionych" chyba nawet przynoszą odpowiedzi związane z cechami charakterystycznymi wampirów. Nie pamiętam już dokładnie, ale wymiar epicki godny szacunku. Czy byłby strawny dla mnie za drugim razem... Pewnie sam "Wywiad..." już nie, ale te dwie kolejne - może warto się przekonać, kiedyś.
Trojan - 2019-03-24, 20:04
:
Hmm.
Wywiad przeczytałem nawet dwa razy
Lestata raz i to ledwo.
Romulus - 2019-03-25, 18:46
:
Trudno te historie uznać za porywające. Aczkolwiek podobała mi się stworzona mitologia. A potem jeszcze w "Wampirze Lestacie" pojawiły się inne, starsze wampiry. Potem autorka skrzyżowała swoje serie, doszły do tego czarownice i Talamasca. No było nieźle. Do czasu. Wydaje mi się, że w "Królowej Potępionych" Rice osiągnęła swój imaginacyjny szczyt. Kolejne powieści były już wtórne, nawet te poświęcone Mariuszowi, Pandorze, czy Armandowi. A, zdaje się, Lestat powrócił potem jeszcze kilka(?) razy. Ale już tego nie doczytałem. Bo wymiękłem.

"Chłopcy" Andrzeja Saramonowicza. Współczesna polska powieść nie będąca jakimś intelektualnym zwarciem odbytu autora, posiadająca dystans do bohaterów, ironię, humor, prostą, ale ciekawą fabułę. Idealny pomysł na dobrą literaturę "środka", czy po prostu literaturę popularną. Słucham w interpretacji Krzysztofa Gosztyły i bardzo mi się podoba. Szkoda, że jutro skończę. Ostatecznie, nie jest to długa fabuła, na dodatek słucham na Storytelu w trochę szybszym "tempie". Taka powieść do posłuchania i zapomnienia, ale bez banałów. Dobry materiał na film lub serialik. Biorąc pod uwagę nazwisko i renomę autora - naprawdę jestem zdziwiony, że jeszcze na ekran tego nie przeniesiono. Jest też na Audiotece.
Więcej o fabule i autorze:
Cytat:
wóch chłopców. Mateusz i Jakub Solańscy. Jedenastolatek i… czterdziestolatek. Syn i ojciec. Pierwszy ma kłopoty w szkole, przyjaciela na całe życie i prawdziwą narzeczoną. Drugi ma talent do ładowania się w kłopoty. Wzięty neurochirurg w pracy precyzyjnie posługujący się skalpelem, w życiu prywatnym nie potrafi dokonać koniecznych cięć. Ulubieniec kobiet świeżo po rozwodzie, wciąż czuje miętę do swojej byłej żony, a jednocześnie nie może opędzić się od ponętnej Niny, zawsze chętnej Hani i opiekuńczej Poli z obsesją na punkcie zdrowego żywienia.

Gdy wszystko zacznie się sypać, Jakub będzie miał okazję odkryć, że prawdziwe życie jak zwykle jest gdzie indziej. W miłości rozumianej jako odpowiedzialność i poświęcenie, a nie łapczywie wprowadzany do serc i podbrzuszy narkotyk. Czy będzie umiał pożegnać w sobie Piotrusia Pana i opuścić Nibylandię, którą umościł sobie między udami kolejnych kochanek?

"Chłopcy" to pikantna komedia obyczajowa, pełna sarkazmu, ciętych ripost i celnych obserwacji społecznych. Wyraziste pióro „Saramonowicza Codziennego” sprawia, że Chłopcy są nie tylko inteligentną rozrywką, którą czyta się jednym tchem, a kolejne zdania chce się głośno cytować. W lekkiej formie Saramonowicz przemyca bowiem treści zupełnie niebłahe. Pokazuje do czego prowadzi pogoń za sytym życiem, pełnym sukcesów zawodowych, w którym dorosłość to wiecznie odnawialna nisko oprocentowana karta kredytowa.

Andrzej Saramonowicz - (ur. 1965 w Warszawie). Reżyser, scenarzysta, dramaturg, pisarz. Autor wielkich filmowych polskich hitów komediowych (m.in. "Ciało", "Testosteron" i "Lejdis"). "Testosteron" - stale obecny w teatrach w kilkunastu krajach - jest jedną z najpopularniejszych obecnie polskich sztuk teatralnych w świecie. Jako pisarz debiutował w 1990 w piśmie literackim "Brulion".

Fidel-F2 - 2019-03-25, 19:17
:
Miałem kiedyś parcie na pierwszy tom ale jakoś się nie złożyło. I dziś mnie to cieszy.
Trojan - 2019-03-25, 19:34
:
Fidel-F2 napisał/a:
Miałem kiedyś parcie na pierwszy tom ale jakoś się nie złożyło. I dziś mnie to cieszy.



Mówisz o Wampirach A.Rice?
Mimo wszystko stworzyła/położyła kamień węgielny pod ciekawe uniwersum/nowe świeże spojrzenie na wampiury.
Fidel-F2 - 2019-03-25, 19:45
:
Trojan napisał/a:
Mówisz o Wampirach A.Rice?
tak
Trojan napisał/a:
Mimo wszystko stworzyła/położyła kamień węgielny pod ciekawe uniwersum/nowe świeże spojrzenie na wampiury.
zwisa mi to kompletnie

I czy to Dracula, Lestat czy ten ładny ze Zmierzchu są mi po równo obojętni. Badass z Twierdzy Wilsona jakoś mnie tam rusza. Ale nie pamiętam czy to był wampir.
Beata - 2019-03-25, 19:49
:
Fidel-F2 napisał/a:
Badass z Twierdzy Wilsona jakoś mnie tam rusza.

Cholera, nie czytałam. :evil:
toto - 2019-03-25, 19:51
:
Beata napisał/a:
Cholera, nie czytałam.
Godzinę później - nieaktualne
Beata - 2019-03-25, 19:58
:
:P

No dobra, rozwinę: nie rozumiem, jak możesz się tak naśmiewać z kogoś, kto nie istnieje. //evil

Jeszcze rozwinę, bo NSMP: toto człowiekowi wilkiem. :P
Trojan - 2019-03-25, 21:04
:
Pamiętam jak Twierdzę czytali w trójce ;)


Beata, nie czytalaś .... I w sumie myślę że nic nie straciłaś. To książka na pierwszą połowę '90.
bio - 2019-03-25, 22:15
:
Ale dla miłośnika horroru to must read jest. Jak w gangu Karioki, trzeba rzuć gumę. Wywiad dla mnie osobiście to była wielka przyjemność , jedna z tych książek o wampirach co mnie uwiodły i zafascynowały, bo temat ma swe bogate meandry. Dopiero późniejsza masówka spod znaku Zmierzchów zepsuła branżę. A wczoraj obejrzałem ponownie film. To było objawienie, ale też zaczął się starzeć. Pięknie, ale jednak.
toto - 2019-03-31, 17:50
:
"Wywiad z wampirem" za mną. Znośnie. Jak pisałem wcześniej - brak wyjaśnienia dlaczego pewne rzeczy się dzieją w opisany sposób, czy dlaczego przemiana w wampira jest tak szybka. I dlaczego wampir popada w kamienne odrętwienie po wschodzie Słońca i dlaczego Słońca spala wampiry. No i skala ich działalności - takie coś nie miało prawa znikać w tłumie innych zbrodni. W pewnym miejscu pada stwierdzenie, że wampir zabijał codziennie jedną lub więcej ofiar. Czyli nowoorleańska trójka bardzo oszczędnie licząc zabijała przez pewien czas 1,5 ludzi rocznie. Przez kilkadziesiąt lat. Jasne.

Chyba najlepszą częścią (nie mówię, że najlogiczniejszą) był fragment o zawiedzionych nadziejach po spotkaniu ze zwierzęconymi wampirami w Europie Wschodniej. Paryż to niestety znowu powrót do efekciarstwa i wielkiej skali.

Kolejnych części nie przeczytam - szkoda czasu, ale mógłbym przesłuchać.

Teraz "Echopraksja" Wattsa. Zdawało mi się, że trochę pamiętam. Ale zdawało mi się, po godzinie byłem całkowicie zaskoczony.
toto - 2019-04-05, 20:03
:
Ziemowit Szczerek, "Siwy dym" (audio), czyta Maciej Kowalik
Sabetha - 2019-04-07, 13:50
:
Słucham sobie "Cyberiady" Lema. Czytałam to tak dawno, że zdążyłam zapomnieć, jakie jest dobre.
Romulus - 2019-04-07, 18:59
:
Mnie zostało coś ponad dwie godziny do końca "Każdego martwego marzenia" Roberta Wegnera. Ktoś się orientuje, ile jeszcze tomów autor planuje napisać? Nie żebym się jakoś specjalnie nudził przy słuchaniu dotychczasowych, ale fajnie byłoby wiedzieć, o co chodzi w tej historii i kiedy się skończy. :) Na razie te główne wątki posuwane są do przodu konsekwentnie, ale zbyt wolno. Póki co, nie boli, ale i też nie czekam na kolejne części. W zasadzie gdyby nie było na Storytelu to pewnie bym nie słuchał.

Potem znowu "nurkuję" w Koło Czasu. "Ścieżka sztyletów". Czyli już oficjalne lanie wody. Spowolnienie fabuły było widoczne w poprzednich tomach, ale w tym osiągnęło punkt krytyczny. Który trwał przez kolejne powieści (chyba trzy), aż do przejęcia cyklu przez Sandersona.
Fidel-F2 - 2019-04-07, 22:45
:
Jeszcze trzy albo cztery tomy.
Romulus - 2019-04-08, 17:26
:
Supcio. Może nie zapomnę do kolejnej części, co się działo w poprzedniej.
toto - 2019-04-20, 06:56
:
Przesłuchałem "Jądro ciemności" w interpretacji Adama Ferencego. Rewelacja. Zacząłem "Ze wspomnień Ijona Tichego", czyli kolejna powtórka przez uszy.
MrSpellu - 2019-04-23, 12:00
:
Ostatnio u mnie świetnie zrealizowany Ken Follet i jego Filary Ziemi. Samo się słucha, takie to dobre.

Wczoraj zacząłem drugi tom Wspomnienia o przeszłości Ziemi Liu Cixina. Chińskie SF, bardzo ciekawe. Ludzie przypadkiem nawiązują kontakt z obcą cywilizacją i tym samym ściągają na siebie flotę inwazyjną. Problem polega na tym, że obcy mimo mega zaawansowania technicznego potrzebują 400 lat, by dolecieć do układu słonecznego. By ludzkość za bardzo się nie rozwinęła, kosmici przysyłają sofony (SI umieszczone w protonach), które fałszują wyniki badań podstawowych i tym samym paraliżują rozwoj naukowy. Ludzie mają cztery wieki, by w tych niesprzyjających warunkach wykombinować skuteczną obronę.

Całkiem fajne to jest.
Fidel-F2 - 2019-04-24, 01:00
:
Crimen - Józef Hen

Staropolski kryminał awanturniczy. Kryminał jak kryminał, fabułka jak fabułka, nic specjalnego. Siłą powieści jest język Hena, z doskonale podaną archaizacją, oraz rewelacyjnie przedstawiona ówczesna rzeczywistość. Głównie dla tego aspektu warto przeczytać tę powieść. Na tym tle przedstawione są postaci barwne, temperamentne, krwiste, choć czasem trudno mi było nadążyć za psychologią głównego bohatera, zaskakiwały mnie pewne zachowania, moim zdaniem nie do końca wystarczająco uzasadnione.

Z ciekawostek, Andrzej Sapkowski zapożyczył z Crimena pierwsze zdanie Wiedźmina.

Wysłuchałem audiobooka w interpretacji Henryka Pijanowskiego. Słabej. Zdarzały się pomyłki, intonacja bardzo często nieadekwatna do treści oraz znaków przestankowych. Żałuję, że nie przeczytałem samodzielnie.

8/10
Fidel-F2 - 2019-04-26, 12:20
:
Podpalacz - Wojciech Chmielarz

Trzeciorzędny kryminał. Nawet mi się nie chce nad tym za bardzo rozwodzić. Drętwota dialogów, wszechobecna przaśność, sztampa i schematyzm niemal wzorcowe, postacie stworzone sztucznie i mocno nieudolnie. Główny bohater to irytujący, prymitywny nieogar, na dodatek mocno nieprzekonujący. Humor żenujący. Jeszcze bardziej żenujące wulgaryzmy. Na dodatek pełno głupich, stereotypowych banałów w rodzaju:

"...Mieszkasz w Polsce, chłopie, tutaj jak ktoś ma okazję wpakować cię w szambo, to zrobi to dla samej radości patrzenia, jak się w nim taplasz..." Dno, dna.

Napisane stylem pospolitym, bezwyraźnym. Amatorka pierwsza klasa. Jest to totalnie niewymagająca, płaska pulpa. Nie dziwi więc tak wielka popularność. To takie literackie disco-polo.

Dodatkowy minus za promowanie literatury Pilipiuka i Piekary.

To chyba debiut, może to jakoś tłumaczy autora, może w kolejnych powieściach choć odrobinę się rozwinął. Ale przypominając sobie jego rady dotyczące pisania, zamieszczone na łamach Nowej Fantastyki, nie spodziewam się fajerwerków.

Słuchałem w rewelacyjnej interpretacji Andrzeja Mastalerza. I pewnie dzięki tej interpretacji i faktowi, że to audiobook słuchany w samochodzie, dotarłem do końca. Gdybym czytał samodzielnie, pewnie rzuciłbym w kąt w połowie lektury.

Czuję się jakbym pobił niepełnosprawnego na wózku.

3/10 Choć biję się z myślami czy nie przewartościowałem.
Romulus - 2019-05-01, 21:31
:
Mike Carey - seria o Felixie Castorze. Chyba słucha mi się tych powieści lepiej, niż czyta. I nawet potrafią być zaskakujące podczas słuchania, choć przecież je czytałem. :) Fakt, że minęło już od tej lektury dużo czasu, ale i tak dosyć szybko wyleciały mi te fabuły z pamięci.

A potem kolejna część "Ekspansji" i nowy Paweł Majka.
Fidel-F2 - 2019-05-02, 08:30
:
Co to jest nowy Majka?
toto - 2019-05-02, 08:37
:
Jeżowska :badgrin:
Beata - 2019-05-02, 11:26
:
Fidel-F2 napisał/a:
Co to jest nowy Majka?

Ścieżki krwi.
Fidel-F2 - 2019-05-02, 13:28
:
Cytat:
Jeśli podobały Ci się „Kroniki Amberu” Rogera Zelaznego, „Ścieżki krwi” Cię zachwycą!
he he he
Romulus - 2019-05-07, 18:37
:
"Gry Nemezis", czyli kolejny tom "Ekspansji". Dziwny tytuł. A książka oferuje coś nowego w tym cyklu. "Rosynant" stoi w dokach SPZ z powodu konieczności przeprowadzenia licznych napraw i remontów. A że zaplanowane są na miesiące, to bohaterowie mają dużo wolnego czasu. I się rozjeżdżają w strony rodzinne. Fabuła zatem rozpada się na cztery wątki. A najwięcej wspólnego z głównym ma, na razie, wątek Holdena. Intrygująco przedstawia się kwestia zasiedlania nowych układów. A raczej to, że została puszczona "na żywca". To zaskakuje, a może tkwi w tym coś więcej, zwłaszcza że Holden wpada na trop dziwnego zdarzenia.

Jestem zaintrygowany.
Romulus - 2019-05-09, 18:47
:
"Gry Nemezis" zaatakowały mnie znienacka. Niby zapowiadało się na spokojny tom, bohaterowie odseparowani od siebie, każdy zajmuje się swoimi sprawami, przeszłością. Sądziłem, że autorzy pociągną to w kierunku pokazania, jak się ludzkość (na Ziemi, na Marsie, wśród SPZ) adaptuje do nowej sytuacji. A tu nagle pierdyknięcie fabularne i nie mogłem przestać słuchać. I przesłuchałem. To chyba najlepsza część "Ekspansji" z dotychczasowych i najlepsze, jak mi się wydaje, dopiero przed nami.
Romulus - 2019-05-14, 18:37
:
Paweł Majka - "Jedyne. Ścieżki krwi". Przesłuchałem. Krótka powieść. W czterech odcinkach. Przy ustawionej prędkości odtwarzania wyszło mi coś około 10 godzin. Czy coś koło tego. Generalnie, fajna rzecz. Ale mnie jakoś nie ruszyła. Jedyne jako miasto podobne trochę do Amberu. Widziałbym tu pewną twórczą inspirację. Bo nawet fajniejsze niż Amber. Ciekawsze, bogatsze, z potencjałem. Nie wiem, czy autor będzie coś jeszcze tu kontynuował. Czułem lekki niedosyt. Dobrze napisane. Nie wiem, czy sklecę z tego jakąś sensowną recenzję.

A teraz "Tony Halik. Tu byłem" Mirosława Wlekłego. Czyta Jerzy Stuhr co jest zaletą samo w sobie. A i książka, na razie, całkiem wciągająca. Tony Halik to dla mnie tylko wspomnienie z dzieciństwa. Śmieszny pan z komunistycznej telewizji opowiadający o dzikusach. I tyle. Sentymentu we mnie nie ma. Ale doskonale się tego słucha. Zwłaszcza że autor nie idzie jakimś prostym tropem: urodził się, żył i umarł. Zaczyna od lat 70-tych XX wieku, kiedy Tony Halik pojawia się z torbą pełną filmów, które nakręcił dla amerykańskiej stacji NBC a następnie niemal oddał za friko polskiej telewizji. I wciąga.
Fidel-F2 - 2019-05-14, 19:03
:
Gazetka z Kauflandu jest fajniejsza, ciekawsza i bogatsza niż Amber.
Romulus - 2019-05-15, 18:07
:
No, kreacja Majki, zdecydowanie lepsza od tej Zelaznego.

Biografia Halika jest świetna. Autor "idzie" wstecz. To znaczy, pierwsza część dotyczy ostatniego okresu życia Halika - od lat 70-tych do śmierci. Druga część, to końcówka wojny do lat 70-tych. Halik biografię ma bardzo barwną, a Wlekły nieco ją odbarwia kwestionując jej niektóre elementy jako zmyślone. Ale to nawet nie zarzut, bo to co pozostaje jest wystarczająco barwne, aby nie zblaknąć mimo tego. :-P Niemal każde zdarzenie urasta do rangi anegdoty, a te najdziwniejsze okazują się prawdziwe. :) Albo możliwe. :)
Fidel-F2 - 2019-05-20, 11:22
:
Mój własny diabeł - Mike Carey

Potrzebowałem czegoś lekkiego do samochodu i się sprawdziło. Klasyczne urban fantasy skrzyżowane z klasycznym kryminałem noir. Początkowo byłem sceptyczny ale im dalej w las tym bardziej się przekonywałem. Mimo zgranego do cna schematu wyszło to w miarę naturalnie, choć nie bez potknięć. Momentami bywa nazbyt afektowanie, trochę niepotrzebnie efekciarsko. Zwykle wynika to z konwencji. Ogólnie rzecz biorąc to żadna literatura, jednak w swojej klasie zupełnie niezła.

Odsłuchałem na Storytelu w interpretacji Filipa Kosiora. Świetna robota.

7/10
Romulus - 2019-05-20, 17:59
:
Hm, kolejne tomy wydają mi się nawet lepsze. W ogóle wydaje mi się, że Carey zyskuje przy słuchaniu. Czytanie mnie nieco męczyło. Ale po trzech tomach słucha się tego nieźle. Za kilka tytułów dobrnę do dwóch ostatnich.

Tymczasem skończyłem "Tony Halik. Tu byłem". Niesamowita historia. I doskonale napisana. Po dotarciu do końca doceniłem jej strukturę, czyli to, że autor opowiada życie Halika od końca. Najpierw sława (w Polsce), potem od wojny do lat 70-tych i wreszcie ten pierwszy etap. Miało to doskonałe uzasadnienie. Autorowi być może udało się znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego Halik ubarwiał swoje opowieści (choć znowu, to nie było nic złego, bo jego życie i bez tego było bardzo barwne), skąd w jego biografii wzięły się zastanawiające luki. Wlekłemu udało się uchwycić tragizm tej postaci. Dodający jej jeszcze więcej uroku.

Fantastyczna robota.

Teraz Jens Lapidus "Vip-room". Tej powieści i kolejnej "Sztokholm delete" jeszcze nie czytałem. A Lapidus potrafi tworzyć doskonałe fabuły, więc może będzie dobrze. Lektor mnie denerwuje.

Wcześniej zacząłem słuchać "Exodus" Orbitowskiego, ale to - póki co - nie dla mnie, brak mi do tego nastroju. W samochodzie się nie sprawdza, tak czy siak.
Carmilla - 2019-05-22, 21:55
:
"Zabić drozda" Harper Lee w interpretacji Joanny Koroniewskiej. Już chcę przeczytać drugi tom, bo Atticus taki jakiś zbyt idealny mi się wydaje, a drugi "Idź i postaw wartownika" podobno go odbrązawia.
toto - 2019-05-23, 21:00
:
"Bajki robotów" w interpretacji Szyca. Wiecie, nawet nieźle to zrobił. Materiał miał taki, że trudno było spieprzyć, ale moim zdaniem dał radę.
Romulus - 2019-05-27, 18:22
:
Jednak Jens Lapidus mi nie podszedł i dałem sobie spokój. Przesłuchałem w trakcie jazdy w tę i z powrotem po autostradzie czwarty tom Careya. I zacząłem słuchać "Głebokiego snu" Raymonda Chandlera. Na Storytel zadebiutowały na razie dwa tytuły, wspomniany i "Żegnaj, laleczko". A że jestem fanem Chandlera to nie mogłem się oprzeć. Świetnie było wrócić do jego twórczości. "Żegnaj, laleczko" zostawiłem sobie na później, aby mieć na co czekać. I teraz ostatnie tom przygód Felixa Castora. W dalszym ciągu nie pamiętam, jak się to wszystko skończyło. Co chyba nie świadczy dobrze o moim czytaniu tych powieści. Albo i świadczy. Tak, czy siak dobrze się tego słucha. Szkoda, że to już koniec. Ten cykl to był taki mój pewniak, wiedziałem już w trakcie słuchania pierwszej części, że jak włączę to będzie mi się podobało.
toto - 2019-05-27, 19:51
:
"Maska" Lema za mną. Ekspres. Miłogost Reczek świetnie sobie poradził z tymi tekstami. Teraz "Inny świat" Grudzińskiego. Czytałem dawno temu (już prawie 15 lat temu), wciąż mocny tekst. Po przeczytaniu jakiejś cząstki literatury obozowej i łagrowej już tak nie szokuje, ale jako pierwsze zetknięcie może wywołać szok u dzieciaka.
Trojan - 2019-05-27, 21:21
:
Żegnaj laleczko? To było tyle razy czytane w radio - bodaj słuchowisko dawnego sznytu, że nawet ja to znam.
Fidel-F2 - 2019-05-31, 11:41
:
Błędny krąg - Mike Carey

Druga pozycja w cyklu Feliks Castor.

Zachęcony dość przyjemnym kontaktem z pierwszą częścią, poszedłem za ciosem i odsłuchałem drugą. O obu tomach, w zasadzie, można by powiedzieć dokładnie to samo. Lekka literatura, w sumie wagonowa. Skrzyżowanie kryminału noir i urban fantasy. Typowy detektyw z sarkazmem +100, szlachetnym sercem i twardą dupą rozwiązuje zagadkę. Napisane przyzwoicie, opowieść dość zajmująca. Wierność konwencjom to główna zaleta tych pozycji. Czasem zdarzają się drobne wpadki. Np. detektyw-egzorcysta nie jest w stanie wytłumaczyć się z wiedzy zdobytej drogą pozazmysłową, w świecie gdzie ciężko wyjść po bułki i nie potknąć się o zombie, zwierzołaka, sukkuba, ducha czy demona a parlament głosuje ustawę nadającą prawa obywatelskie duszom zmarłych. Ale to w sumie detal.

Odsłuchałem na Storytelu w interpretacji Filipa Kosiora. Świetna robota.

7/10
Trojan - 2019-05-31, 11:44
:
Czyli taki Garret
Fidel-F2 - 2019-05-31, 12:13
:
kto to jest Garret?
Trojan - 2019-05-31, 12:25
:
krwa Fidel...
Fidel-F2 - 2019-05-31, 12:39
:
serka?
martva - 2019-06-05, 19:10
:
Muszę spróbować Castora, bo liczę że jest trochę inny niż Garrett. Przeczytałam pierwsze dwa albo trzy tomy, bo kryminał noir i fantasy, i takie piękne tytuły, ale coś mi strasznie zgrzytało. Teraz czytam Czarną Kompanię i obawiam się że tym czymś jest autor :roll:
Romulus - 2019-06-05, 20:25
:
Po Careyu włączyłem sobie "Do latarni morskiej" Virginii Woolf. Co za piękna proza. Elegancka, trochę do kontemplowania, na pewno do smakowania. Teraz każdy kolejny tytuł będzie miał pod górkę. Na szczęście zaczynam urlop więc sobie odpuszczę słuchanie na tydzień.
Romulus - 2019-06-15, 16:11
:
Lena Najdecka "Układ" - pierwsza część trylogii. Zaskakująco dobrze mi się tego słucha. Autorka ładnie wykreowała prawniczo - korporacyjną rzeczywistość. To jest, przekonuje mnie do niej jej fabuła. :) Ciekawi bohaterowie, którzy nie są stworzeni do lubienia. Nawet ten główny miewa uprzedzenia, bywa seksistowski lub zapiekły w swoich zasadach. Niby nic wielkiego, ale od razu te postacie są "jakieś". Nie zalatuje tu sztucznością "Prawa Agaty" TVN. Miejscami naiwnie, ale da się to zaakceptować.
toto - 2019-06-21, 15:47
:
Przesłuchałem Zajdlowe "Limes inferior", "Paradyzję" i "Cylinder van Troffa". I jak kiedyś najbardziej ceniłem pierwszą powieść, tak teraz muszę przyznać, że jako literatura to jednak słabizna. Pomysł kluczy będących jednocześnie dokumentem tożsamości i środkiem płatniczym w sumie Zajdlowi się udał (do czegoś takiego w końcu dążymy tak naprawdę), ale literacko jest to niestety słabe. Najlepiej z trójki wypada "Cylinder", ale też nie jest to literatura wysokich lotów - niezła fantastyka. Tylko i aż tyle.

Zacząłem "Drogę" McCarthy'ego. Miód na uszy. Czyta Gosztyła, ale z racji stylu użytego przez autora lektor nie ma szans na szaleństwa z nadinterpretacją tekstu, dzięki czemu słucha się świetnie, bo głos Gosztyła ma skrojony pod audiobooki.
Fidel-F2 - 2019-06-21, 16:21
:
toto, +2,71. Też cenię Zajdla za pewne rzeczy ale literacko to jest takie sobie. Nie raz zbierałem za to bęcki. Podobnie mam z Huberathem.
toto - 2019-06-21, 20:00
:
No niestety, "Paradyzja" i "Limes inferior" odcięte od kontekstu, w którym powstały wypadają po prostu słabo. A nawet nie wiem czy osadzone w kontekście wypadają tak wspaniale, jak się zwykło je traktować - tam jest wszystko wyłożone tak łopatologicznie, że aż strach. No, może przejście Snera za Alicją na drugą stronę i ciągnięcie za sobą rzeczywistości daje (?) szanse na jakieś nieoczywiste interpretacje. Ale reszta? To nie jest straszny zarzut, bo bardzo duża część fantastyki się okrutnie zestarzała. Po prostu czasami warto sobie pewne tytuły odświeżyć i je odbrązowić, tym bardziej kiedy młodsi czytelnicy mówią, że nie zachwyca. Bez wątpienia były to książki ważne, ale 30 lat później czytelnik szuka czegoś innego.
Romulus - 2019-06-27, 18:58
:
Po przesłuchaniu trylogii Leny Najdeckiej o Rodzinie Wenclów (która fabularnie jest przeciętna, ale nieźle napisana jeśli chodzi o bohaterów) próbowałem słuchać "Krwawego Lasu" Gerainta Jonesa. Niestety, nie podszedł mi. Nie mam szczęścia do słuchanych fabuł osadzonych w czasach Republiki i Imperium. Ta jest skupiona na ciężkim i krwawym trudzie legionistów w Germanii. Nie wciągnąłem się po godzinie jazdy i dałem sobie spokój.

Teraz się relaksuję przy "Idealnym małżeństwie". Taki tam thrillerek. Idealny mąż cudownej żony ginie w katastrofie samolotu. Problem w tym, że nie miał prawa się w nim znaleźć. Powoli na jaw wychodzą mhoczne tajemnice Pana Idealnego. Taki standardzik, akcja toczy się jak po sznurku. Główna bohaterka mnie mocno irytuje. Ale sprawia mi przyjemność co jakieś kilkanaście minut nazywać ją kretynką lub idiotką. Zamiennie.

Wzbogaciłem sobie "półkę" o tytuły po angielsku. Stephenson, Ellroy, może być fajnie na początek.

Ale to za jakiś czas. Storytel bowiem zaskoczył mnie audiobookami powieści Karola Bunscha. "Dzikowy skarb", "Ojciec i syn", "Rok tysięczny". Pacholęciem będąc zaczytywałem się tym. Ciekawe, jak zniosą konfrontację.
Rashmika - 2019-06-28, 09:59
:
Romulus napisał/a:
"Krwawego Lasu" Gerainta Jonesa. Niestety, nie podszedł mi.


Mnie też, tylko że ja czytałam a nie słuchałam - ale to wyjątkowa słabizna, bez względu na formę.
Romulus - 2019-07-01, 18:51
:
Miał być już Bunsch, ale najpierw skusiłem się na "Aleję Potępienia" Zelaznego. Krótkie to, myślałem, łatwo pójdzie. Nie poszło. Może kiedyś wrócę, ponieważ to jednak postapo, a wiele w tym gatunku potrafię wycierpieć. Głównie na filmach. Tym razem jednak w ogóle mnie fabuła tej książki nie ciekawiła.

Już myślałem, że będzie Bunsch, bo ile można odwlekać. Ale jeszcze odwlokłem. Ponieważ w Storytel pojawił się audiobook trzeciej części wiekopomnej trylogii Blanki Lipińskiej, pt. "Kolejne 365 Dni".

I zmysłowy głos Anny Dereszowskiej potrafi umilić tę niewiarygodną tandetę. :) Główna bohaterka nie zmądrzała ani trochę. Ale się zakochała. Nie w cudownym, lecz groźnym księciu z bajki, swoim mężu, głowie sycylijskiej rodziny mafijnej. W innym księciu z bajki, groźnym i tajemniczym (oraz młodszym) Nacho, zabójcy i głowy innej hiszpańskiej mafii z Wysp Kanaryjskich, czy jakoś. Pojawił się w poprzedniej powieści, jako jej porywacz. A że pani lubi tatuaże i wyszczerzone twarze oraz pochmurne oblicza...

Na dodatek Massimo staje się chorobliwie zazdrosny - jakby już nie był wcześniej, ale bohaterce trzeba było trochę czasu, przemocy i jednego gwałtu małżeńskiego, aby zrozumieć, że kocha Naczosa.

Oczywiście, związki przyczynowo - skutkowe to dla Blanki Lipińskiej czarna magia. Wiarygodność to też jakiś tam szczegół - co tam utrata dziecka, wymiana serca, kilka tygodni i pani znowu jest na chodzie, stuka się z mężem, mąż stuka ją, ona pije i szaleje, jakby jakiś tam przeszczep serca to była betka.

Ale coś czuję, że zaraz zacznie się drama, Naczos wpadnie, zrobi naczosy, albo małego Naczosika w jej brzuchu (co "sugeruje" prolog), a Massima jakoś się trzeba będzie pozbyć.

Bosz, ile frajdy.
Trojan - 2019-07-01, 20:21
:
Serio lepsze od Alei?
toto - 2019-07-01, 21:39
:
A ja zacząłem słuchać "Dzikowy skarb". No nie wiem, na razie chłodno do tego podchodzę.
Romulus - 2019-07-02, 18:19
:
Trojan napisał/a:
Serio lepsze od Alei?

Lepsze nie, to oczywiste. :) Prostsze, do pośmiania się, a "Aleja..." Zelaznego jednak to już trochę rupieć.
Romulus - 2019-07-04, 18:26
:
"Dzikowy skarb" Bunscha jest, jako audiobook, całkiem w porządku. Dobrze się go słucha, stylizacja języka nie przeszkadza. Zwłaszcza że ta powieść jest chyba dobrze napisana. Aż tak bardzo się nie postarzała. Kamień z serca. Już się cieszę na kolejne dwie, które czekają w kolejce ("Ojciec i syn" i "Rok tysięczny").
Fidel-F2 - 2019-07-04, 19:20
:
Czytałem te trzy i jeszcze kilka sto lat temu i teraz z jednej strony ciągnie mnie żeby powtórzyć, z drugiej trochę szkoda mi czasu na powtórki.
Fidel-F2 - 2019-07-08, 12:49
:
Strach przed ciemną wodą - Craig Russell

Kryminał pomieszany z thrillerem. W Hamburgu odnajdywane są kolejne zwłoki. Komisarz Fabel ma coraz więcej roboty, bo kolejne trupy pojawiają się w trakcie śledztwa w ilościach niemal hurtowych. Rzecz toczy się sprawnie, żwawo i chyżo, bez czasu na nudę i choć tu i ówdzie można by się przyczepić do logiki wydarzeń (acz szczerze powiedziawszy już nie pamiętam co to było), to słuchało się tego przyjemnie.

Oprócz warstwy kryminalnej mamy społeczny komentarz. Autor zdaje się zwracać uwagę czytelnika na sytuację ekologiczną Ziemi, problematyczny rozwój społeczeństwa informatycznego, dwuznaczną role międzynarodowych korporacji posiadających ogromną władzę i możliwości oraz sekt wyłączających myślenie "zainfekowanych" członków. Nic ekstrawaganckiego, ale bez blamażu.

Literacko rzecz przeprowadzona adekwatnie do rodzaju literatury. Bez udziwnień stylistycznych czy formalnych, warsztatowo rzetelnie, z lekkością. Podobnie wygląda konstrukcja bohaterów. Autor na nic się nie sili, postacie wypadają przekonująco.

Zastrzeżenie mam jedno. W trakcie rozwoju fabuły, autor wytwarza w czytelniku oczekiwanie na wielki finał. Zapowiedzi są gromkie i entuzjastyczne, spodziewamy się buk z grabem wiedzą czego. Otrzymujemy jednak sensacyjkę dość skromną, co w pewnym sensie ma pozytywny wydźwięk, bo w tym rozwiązaniu jest jakaś oryginalność, i pozostajemy z pewnym niedosytem.

Odsłuchałem w świetnej interpretacji Andrzeja Mastalerza.
7/10
Trojan - 2019-07-08, 13:47
:
Fidel-F2 napisał/a:
Strach przed ciemną wodą - Craig Russell

W trakcie rozwoju fabuły, autor wytwarza w czytelniku oczekiwanie na wielki finał. Zapowiedzi są gromkie i entuzjastyczne, spodziewamy się buk z grabem wiedzą czego. Otrzymujemy jednak sensacyjkę dość skromną,
7/10


słusznie zwróciłeś uwagę - ogólnie ciekawe zjawisko dla kryminałów/sens/thrillerów - niejednokrotnie zderzam się z podobnym moim oczekiwaniem, autor buduje potężną intrygę dziesiątki wydarzeń (prawdopodobnych i nie) postaci a na samym końcu stoi jakiś mały człowieczek (czasami i żałosny). Trochę jak w życiu/ prawdziwej historii

z zupełnie inaczej jak w fantasy - tam zawsze/często na końcu stoi wielkie zło/magia/sragia/itp :)
czy w sf (potężna obca cywilizacja/kosmiczna katastrofa)
Romulus - 2019-07-08, 18:00
:
Fidel-F2 napisał/a:
Czytałem te trzy i jeszcze kilka sto lat temu i teraz z jednej strony ciągnie mnie żeby powtórzyć, z drugiej trochę szkoda mi czasu na powtórki.

Kurczę, ja czytałem tak dawno temu, że teraz, dosłuchując do końca, dziwię się, jak wiele zapomniałem. W ogóle o Bunschu zapomniałem. A od jego czasów do Cherezińskiej nikt nie pisał o Piastach takich świetnych fabuł.

Od jutra zaczynam "Ojca i syna".
toto - 2019-07-10, 17:46
:
Przesłuchałem "Dzikowy skarb" i jestem bardzo na tak. Zajmująca historia, dobrze przeczytany tekst. Moja znajomość historii jest na tyle słaba, że ewentualne nieścisłości historyczne mnie nie bolały. Kupiłem "Ojca i syna" i będę słuchał
Shadowmage - 2019-07-11, 09:52
:
Czytałem serię mając (wczesne) naście lat, podobało się. Nie skończyłem, bo w bibliotece mieli chyba do "Odnowiciela".
Legenda rodzinna głosi, że mieliśmy ładne wydanie całości, ale przy jakiś kłótniach rodzinnych i podziale została nie po tej stronie co trzeba. Najśmieszniejsze, że po latach właśnie o te książki był największy żal ze wszystkiego :)
toto - 2019-07-14, 21:02
:
Ach, ach, ach, "Ojciec i syn" za mną, więc pędem nabyłem "Rok tysięczny". Słucha się! Aż żal, że nie ma (na razie?) więcej książek Bunscha do przesłuchania. Właściwie to i w papierze mógłbym kupić, bo to bardzo zajmujące historie, nieźle napisane. Wiem, że nie wszystko ma oparcie w źródłach, ale ta historia jest o wiele bardziej zniuansowana od tego, co miałem na lekcjach historii. Na przykład o drugiej żonie Mieszka, jego dzieciach i konflikcie między nimi a Bolesławem Chrobrym nic nie wiedziałem. Podobnie z chrztem - w szkole przedstawiano to "chrzest w roku 966, od tego czasu państwo Piastów było chrześcijańskie". Bunsch sprawę sukcesji przedstawia zdecydowanie bardziej rozbudowanie, nie omieszkuje osadzić tego w sytuacji (geo)politycznej regionu.

Może znawcy historii będą zawiedzeni i wytkną błędy, przeinaczenia, laikowi bardzo te książki się podobają.
MrSpellu - 2019-07-16, 13:31
:
Skończyłem Siły Rynku Morgana. Bardzo fajny cyberpunk w klimatach korpo. Czyta Maciej Kowalik. I jak już jesteśmy przy tym lektorze, to w jego interpretacji pojawiły się niedawno Kwiaty dla Algernona. Dziś zaczynam słuchać. Dawno nie czytałem, a swego czasu była to moja ulubiona książka.
Fidel-F2 - 2019-07-16, 15:14
:
Glatz - Tomasz Duszyński

Klasyczny, modny dziś, kryminał retro. Kłodzko, rok 1920, kolejne trupy. Do pomocy miejscowej policji wysłany zostaje kapitan Wilhelm Klein, pomieszanie Philipa Marlowe'a, Sherlocka Holmesa i Rambo. Oprócz odrobinę przerysowanego głównego bohatera, reszta postaci zgrabna i adekwatna do typu literatury.

Rzecz toczy się wartko, czytelnik niespecjalnie ma czas na zastanawianie się. Główną siłą powieści jest atmosfera, trochę noir, międzywojennego, prowincjonalnego miasteczka. Komplikacja intrygi też jest stosownie zawikłana, rozmaite zmyłki i sugestie, jednak czytelnik nie ma szans na rozgryzienie rzeczy zbyt wcześnie. Niemniej logika fabuły, choć bez wyraźnych kiksów, momentami trzyma się na chciejstwie autora. Daje się to przełknąć bez bólu, raczymy się w tym czasie innymi aspektami powieści.

Warsztatowo rzecz zupełnie poprawna acz szału nie robi i dalszą pracę nad materią można autorowi zalecić. Oczywiście tu i ówdzie natkniemy się na poczucie humoru naszego literata. I nie będziemy rechotać, ale nieraz uśmiechniemy się z uznaniem. Czasem są to żarty bardzo nieoczywiste, nie wszyscy czytelnicy je dostrzegą. Te podobały mi się najbardziej.

Autor niestety nie ma pojęcia o pracy z psami.

Podsumowując, nie jest to wybitne dzieło ale dostarcza wszystkiego co obiecuje. Dałem się wciągnąć narracji i słuchałem z dużym zaangażowaniem.

Odsłuchałem w świetnej interpretacji Filipa Kosiora.
7/10
toto - 2019-07-20, 15:06
:
"Rok tysięczny" wchłonięty. Na ten moment nie ma więcej audiobooków Bunscha, ale wiem, że jeszcze w tym roku coś nowego powinno się pojawić, niestety nie wiem czy więcej niż jedna książka. Kurczę, aż dziwne, że nikt tego nie wznawia w formie do czytania.

"Emigracja" Malcolma xD, czyli twórcy najsłynniejszej (?) i zekranizowanej pasty o starym, fanatyku wędkarstwa. Kilka razy się uśmiechnąłem, a o to w tym chodziło. Nie był to najbardziej wyszukany humor, ale jakoś dał radę. Za to europejska stolica agrestu mu się udała.
Fidel-F2 - 2019-07-23, 17:31
:
Berserk. Spowiednik - Paweł Majka

Kolejny tom umieszczony w rzeczywistości berserku, wirusa który zamienia ludzi w zombiepodobne, krwiożercze stwory. Po jakimś czasie epidemia mija, zostają niedobitki. Oprócz tego, wirus u części tych którzy przeżyli, wyzwala szczególne cechy czy umiejętności, na poły magiczne, na poły wytłumaczalne naukowo. Są one bardzo różne w swym działaniu. Oczywiście nikt nic nie wie dokładnie, to tylko domysły na podstawie obserwacji efektów. Rzeczywistość ta jest bardzo wygodna dla autora bo w kolejnych tomach można stworzyć dowolną mutację, której efekty będą pasowały do zamyślonej fabuły i jednocześnie w żaden sposób nie będą zaburzały świata przedstawionego. Po dwóch tomach widać, że Paweł powoli buduje drużynę postaci o wyjątkowych zdolnościach. Coś na kształt komiksowych cudaków spod znaku Marvela czy coś w podobie. Tyle, że jest to ontologicznie o wiele lepiej obmyślone. Perspektywy tak zarysowanego świata są w zasadzie nieograniczone. Podejrzewam, że kolejne tomy będą się pojawiały, póki będzie zapotrzebowanie na tego typu lekkie, niespecjalnie angażujące pozycje postapokaliptyczne.

Fabuła jest bardzo prosta. Facet budzi się po berserku, poszukuje syna. Trafia do komuny, gdzie dowiaduje się, że syn nie żyje, wraz z grupą innych dzieci został zamordowany z nieznanych powodów. Bohater prowadzi śledztwo, znajduje winnych i wyjaśnienia.

Kreacja rzeczywistości jest przemyślana, zaś bohaterów na tyle na ile wymaga ten rodzaj literatury, czyli niespecjalnie. Wszystko raczej trzyma się kupy. Paweł ma giętkie pióro, tego typu proza nie jest dla niego wyzwaniem. Dla czytelnika też nie jest to wyzwanie. Szybka, lekka przygodówka bez specjalnej głębi. Literacka konfekcja. Świetna do słuchania w aucie.

Wysłuchałem w bardzo dobrej interpretacji Wojciecha Masiaka.
6/10
Romulus - 2019-07-23, 17:37
:
toto napisał/a:
"Rok tysięczny" wchłonięty. Na ten moment nie ma więcej audiobooków Bunscha, ale wiem, że jeszcze w tym roku coś nowego powinno się pojawić, niestety nie wiem czy więcej niż jedna książka. Kurczę, aż dziwne, że nikt tego nie wznawia w formie do czytania.


Podpisuję się. Najlepiej spędzone godziny na słuchaniu książek od bardzo dawna.

Teraz nic mnie tak nie ekscytuje. Słucham "Dechu Zimy", czyli kolejny tom "Koła Czasu". Nudzi, ale to akurat ten z serii najgorszych tomów tego cyklu.
Fidel-F2 - 2019-07-23, 17:40
:
Romulus napisał/a:
Słucham "Dechu Zimy", czyli kolejny tom "Koła Czasu". Nudzi
:badgrin:
Romulus - 2019-07-23, 19:12
:
Fidel-F2 napisał/a:
Romulus napisał/a:
Słucham "Dechu Zimy", czyli kolejny tom "Koła Czasu". Nudzi
:badgrin:

Się nie śmiej. :) Ze strachu przed słuchaniem po angielsku. :) Na Storytel jest mnóstwo dobrej fantastyki po angielsku (m. in. Abercrombie, Reynolds, Stephenson). Tylko mnie strach oblatuje, czy po prostu nie będzie to słuchanie z efektem białego szumu - tj. z jednej strony wpadnie, z drugiej wypadnie. To słucham Jordana. :) Bo to chociaż nie zmusza do skupiania uwagi.
Fidel-F2 - 2019-08-02, 14:59
:
Próbowałem przesłuchać Krótką historię siedmiu zabójstw Marlona Jamesa. Nie dałem rady. Po pięciu godzinach (dwadzieścia kilka procent) dałem spokój. Znudziło mnie monotonne narzekanie jaki to ten świat chujowy w każdą stronę. Choć nie powiem, narracja, smaczki fajne, do tego naprawdę świetna praca lektora. Ale po tych pięciu godzinach w ogóle nie interesowało mnie co będzie dalej.
toto - 2019-08-03, 21:14
:
"Kroniki marsjańskie" Bradbury'ego. Czyta Adam Ferency. Jeju, jakie to jest dobre. Bardzo nostalgiczna fantastyka, science fiction bez science. I bardzo dobrze, bo nie o to w niej chodzi. Nie wiem czy nie lekki żal, że odświeżam przez uszy, skoro na półce stoi ładne wydanie artefaktowe, którego teraz nie wezmę do ręki przez kilka lat, bo właśnie se odświeżam w innej formie. Polecam.
Romulus - 2019-08-23, 17:33
:
Urlop przerwał mi plany słuchania po angielsku. Zatem, na razie, trwam przy polskich tytułach. Aktualnie "Front Burzowy", czyli pierwszy tom przygód Harry Dresdena Jima Butchera. Podoba mi się, zatem może dosłucham pozostałych części. Czyta Maciej Kowalik i świetnie, jak zwykle, mu to idzie.

Potem, jeśli słuchanie po angielsku mi jednak nie podejdzie, przemyślę dalszą subskrypcję Storytel. W zapowiedziach mnóstwo szajsu. A chyba z tych ciekawszych rzeczy, które mieli po polsku, już przesłuchałem wszystko. Zobaczymy jednak na jesieni i pod koniec roku.
Romulus - 2019-09-09, 18:37
:
Dosłuchuję trzeci tom przygód Harry Dresdena. Irytuje mnie ten bohater. Już Felix Castor stworzony przez Careya był postacią spójniejszą. Ten sam typ, więc można porównywać. Dresden jest wkurzający swoją protekcjonalnością. W trzeciej części to ona wpędziła w kłopoty jego dziewczynę. Do tego ewidentnie nie myśli o konsekwencjach swoich czynów. Działa na oślep, na hura, a potem jest zdziwiony i rzuca zdaniami "powinienem to przewidzieć", "dałem się wpędzić w pułapkę", "popełniłem ogromny błąd". To nic złego, kiedy główny bohater jest człowiekiem, który bywa słaby, myli się i nie wie co robi. Problem w tym, że potem ni z tego ni z owego wymyśla coś super fajnego, całkowicie od czapy, jakby nie mógł wpaść na to wcześniej, gdyby się zastanowił - i zgrywa takiego fafarafa, wielkiego maga, rzucając jakąś pseudomądrością cynicznego, ale szlachetnego twardziela. No wkurza mnie tym. A poza tym, to całkiem przyjemne urban fantasy, z dużym potencjałem, skoro jest już 11 części a 12 w drodze.

Może go Butcher jakoś ogarnie i potem będzie lepiej.

Maciej Kowalik świetnie czyta.
toto - 2019-09-09, 18:49
:
U mnie "Diuna" czytana przez Gosztyłę. Powiem, że chyba najlepiej czytana przez niego książka - nie przesadza z grą jak w niektórych innych adaptacjach. Może czasami robi zbyt długie pauzy (cóż poradzę, że nie lubię zbyt długich chwil ciszy), ale do pana Jasieńskiego w tej kwestii jeszcze mu dużo brakuje. A tak w ogóle, to nie bardzo widzę, żebym obecnie miał w Audiotece co wybierać, są jakieś pojedyncze tytuły, bardzo często to, co kiedyś czytałem, a wcale nie czuję chęci na powtórkę. Aha, oczywiście przeglądanie oferty to dramat, podobnie w storytelu. Czy tak trudno zrobić "wyświetl tytuły kategoriami, posortuj autorami alfabetycznie"? Rozumiem, że to celowe (bo to w wielu księgarniach ebooków też obecne), ale czy ci ludzie nie rozumieją, że zniechęcają klientów?
Fidel-F2 - 2019-09-09, 18:57
:
@Romulus

to po chuj drążysz?
Romulus - 2019-09-10, 14:12
:
Bohater wkurza, ale reszta jest całkiem fajna. No i zacząłem w urlop, to postanowiłem dociągnąć do końca. Zwłaszcza że każda z kolejnych części nie jest dłuższa niż 10 godzin (plus minus).
Sabetha - 2019-09-13, 17:27
:
Dresden do pewnego momentu z tomu na tom robi się fajniejszy (moim ulubionym są "Krwawe rytuały") i wyostrza mu się dowcip. Poza tym mnie osobiście nigdy nie irytował, ale mam słabość do takich bohaterów.

W przeciwieństwie do postaci z "Koła czasu". Zaczęłam przesłuchiwać "Oko świata" i japier... Sama nie wiem, co jest gorsze - główny bohater, przy którym pierwszy lepszy wioskowy głupek to tytan intelektu, czy te wszystkie kobiety z Wioski, Której Nazwy Nie Umiem Zapamiętać. Przecież żeby uwiarygodnić akcję, to tam co chwila powinno dochodzić do zatłuczenia jakiejś irytującej baby cepem. W tym momencie nasuwa się pytanie, czy warto tego słuchać dalej? Rozkręci się jakoś? Rand nieco zmądrzeje? Kobiety sfajnieją? Bo jak na razie sprawdza się przy robieniu przetworów - jak muszę włączyć hałasujący sprzęt lub iść po coś, to nie muszę zatrzymywać, a i tak wiem, o co chodzi. Normalnie jak przy oglądaniu brazylijskiej telenoweli.
Romulus - 2019-09-13, 18:03
:
Raczej chyba nie zmądrzeją. Irytujące baby i durni główni bohaterowie (z tym swoim: och jak muszę chronić kobiety, choć są ode mnie mądrzejsze i lepsze, ale muszę je chronić...) to niejako wizytówka tej serii. Choć dalej robi się ciekawiej. Jednak tomy od 1 do 3 to taka fantasy questowa, przygodowa, epika na poważnie wkracza od czwartego (finału trzeciego).
ASX76 - 2019-09-13, 19:02
:
Sabetha napisał/a:


W przeciwieństwie do postaci z "Koła czasu". Zaczęłam przesłuchiwać "Oko świata" i japier...


"Koło czasu" to jedna wielka strata czasu //pacnij
Sabetha - 2019-09-13, 19:04
:
Nie no, do robienia przetworów i ogólnie do prac domowych jest jak znalazł. No i wszyscy znają, a ja nie //pacnij
Trojan - 2019-09-13, 19:28
:
Bez jaj? Nie znasz? Jakim cudem? :)
ASX76 - 2019-09-13, 19:31
:
Swego czasu nie przebrnąłem przez nudy pierwszej części. Ale poświęciłem się po to, aby inni nie musieli. Tymczasem nie sposób ich powstrzymać i brną, choć widzą, że to straszne męczenie buły //panda ;) //pacnij
ASX76 - 2019-09-13, 19:32
:
Trojan napisał/a:
Bez jaj? Nie znasz? Jakim cudem? :)


W ostatnim pytaniu jest zawarta odpowiedź :-P
Fidel-F2 - 2019-09-13, 19:33
:
Ja nie znam. Już jako trzylatek wiedziałem, że zabawa w kurniku jest bardziej ubogacająca.
Elektra - 2019-09-13, 20:10
:
Sabetha napisał/a:
No i wszyscy znają, a ja nie

Ja też nie znam. I czasem mam ochotę się za to zabrać, ale w sumie szkoda czasu. ;)
Sabetha - 2019-09-13, 20:25
:
Jest duże prawdopodobieństwo, że jak skończą mi się jesienne prace w obejściu, to porzucę, ale na razie nie odbierajcie mi odwagi.
Romulus - 2019-09-13, 20:37
:
Przesadzacie. Z miejsca wymieniłbym o wiele gorsze cykle fantasy: Goodkind, Brooks, Rothfuss. Faktem jest, że na ich tle nie trzeba być mistrzem, aby zabłysnąć. Ale cóż...
Bibi King - 2019-09-13, 20:51
:
Fidel-F2 napisał/a:
Ja nie znam. Już jako trzylatek wiedziałem, że zabawa w kurniku jest bardziej ubogacająca.


Nie chcę wiedzieć, w co bawiłeś się w tym kurniku.

Koło czasu rzeczywiście jest stratą czasu. Kiedyś tam, dawno, zaliczyłem pierwszy tom i wystarczyło mi na zawsze, chociaż nie wykluczam, że byłbym innego zdania, gdybym czytał to-to mając lat 12 i niewielki wybór innych fantasy. Ponieważ jednak trafiłem na Jordana stosunkowo późno...

Słucham teraz (w samochodzie) Mistrza i Małgorzaty. Książka - wiadomo - klasa, ale co rusz łapię się na tym, że wolałbym czytać. Ferency mi nie leży. Jakieś zbędne zadęcie wyczuwam.
ASX76 - 2019-09-13, 21:23
:
Romulus napisał/a:
Przesadzacie. Z miejsca wymieniłbym o wiele gorsze cykle fantasy: Goodkind, Brooks, Rothfuss. Faktem jest, że na ich tle nie trzeba być mistrzem, aby zabłysnąć. Ale cóż...


Co nie znaczy, że trzeba znać lepszy cykl od wypocin Goodkinda, czy Brooksa, skoro także ten to szajs, tyle że trochę mniejszy :-P
Fidel-F2 - 2019-09-13, 21:45
:
Romulus, żadnego z wymienionych nie znam.
Trojan - 2019-09-14, 02:02
:
Romulus napisał/a:
Przesadzacie. Z miejsca wymieniłbym o wiele gorsze cykle fantasy: Goodkind, Brooks, Rothfuss. Faktem jest, że na ich tle nie trzeba być mistrzem, aby zabłysnąć. Ale cóż...


Rothfuss lepiej zaczynał....
ASX76 - 2019-09-14, 09:08
:
... ale prawdziwego pisarza poznaje się po tym jak kończy :-P
Sabetha - 2019-09-14, 09:20
:
Rothfuss to przy Jordanie mistrz pióra (pomijając fakt, że po prostu go lubię, choć zdaję sobie sprawę, dlaczego inni mogą nie podzielać mych uczuć).
Fidel-F2 - 2019-09-14, 09:37
:
Rothfuss, to jedyny z tej ekipy, którego przemyśliwałem do nadgryzienia w formie testu. Ale postawienie go w takim towarzystwie, przesunęło go na skali odrobinę w stronę Nie. Bez urazy Sab.
Sabetha - 2019-09-14, 09:47
:
Z wymienionych dziełotwórców usiłowałam kiedyś nadgryźć Brooksa i zaprawdę powiadam, było to srodze niedobre doświadczenie, zbliżone chyba do słuchania wypocin Jordana. I moim zdaniem stawianie "Imienia wiatru" w jednym szeregu z "Mieczem Shannary" jest zuem. Ale przymusu nie ma, urazy tym bardziej XD
Trojan - 2019-09-14, 14:09
:
Szannara to zło w czystej postaci, trudno mi zrozumieć że kiedykolwiek Brooks był wymieniany wśród czołowych fantastów. Goodkind podobnie.
Rothfuss ma smykałkę ale zabrnął w jakieś dziwne klimaty....
MrSpellu - 2019-09-16, 08:50
:
Też nie znam.

Na Audiotece pojawiły się reportaże Mariusza Szczygła, czytane przez niego. Po remoncie na bank zakupię.
martva - 2019-09-30, 16:27
:
Sabetha napisał/a:
Rozkręci się jakoś?


Kończę drugi tom i jak na razie nie. Coś mi zupełnie nie chcą wchodzić te och ach klasyczne cykle, kurde 8)
Słucham pod porządki w pracowni i skomplikowańsze koraliki i rzeczywiście podstawowy plus jest taki że nie trzeba pauzować.
Trojan - 2019-09-30, 17:11
:
Jordan jest kijowy. Poziom dla nastolatków.
Jedyne co dobrego można powiedzieć - to że trzyma jako taki poziom w przeciągu tylu tomów.

Taka anegdota - jeszcze z jego początków
Gdy był jeszcze zjarany tym jak mu się to pisze, wydaje a ludzie to jeszcze czytają - to deklarował że będzie pisał cykl do końca życia... natomiast gdy trochę lat później się okazało że cykl jak najbardziej pisze ale przypełzła jakaś choroba (rak?) - to zmienił zdanie. Że wolałby już cykl skończyć.
Ostatecznie cykl skończono za niego.
Fidel-F2 - 2019-10-09, 00:13
:
Krwawy las - Geraint Jones

Jakiś tajemniczy żołnierz rzymski zostaje odnaleziony na miejscu masakry i ciągle wiadomo, że ma tajemnice, przed wszystkimi, przed czytelnikiem równie. Wiadomo też, że ma plan, który też jest tajemniczy. I to tyle co się dowiedziałem. Cała ta misterna fabuła (tak wiem, dalej się rozkręci, będzie znacznie ciekawiej a potem z pewnością wszystko się wyjaśni, ale na szczęście mnie już tam nie będzie) rozpisana jest w pseudorzymskich okolicznościach przyrody - legioniści mierzą odległości w kilometrach, czas odliczają minutami i takie tam. Czas, ci legioniści, wypełniają sobie praniem się po mordach, kręceniem lodów na boku, pieczeniem kurczaków na pilum (kurczaki to główny składnik diety legionisty) i dyskusjami. Od słuchania tych dyskusji pęka słuchającemu szkliwo na zębach. I tym zgrabnym manewrem dotarliśmy do jakości literackiej. A raczej braku jakości. Jones jest początkującym autorem i to się rzuca w oczy. Jego styl najprościej nazwać niezgrabnym i niewyszukanym. Zarówno na poziomie języka jak i przy konstrukcji scen. Długa droga przed nim. Albo i nie.

Słuchałem w beznadziejnej interpretacji Wojciecha Chorążego. Być może tradycyjna lektura odrobinę poprawiła by odbiór.

Dotarłem mniej więcej do jednej czwartej powieści. I jak dla mnie wystarczy.

3/10
Romulus - 2019-10-09, 16:45
:
Ja odpadłem jeszcze wcześniej. Za to cykl o Dresdenie podoba mi się coraz bardziej. Ale kilka powieści to trwało zanim ze znośnego towarzysza podróży zamienił się w ciekawego. Słucham teraz "Zdrajcy". Jak na razie, od trzech poprzednich tomów fabuły prezentują bardzo wysoki poziom. A przede wszystkim, Harry Dresden nie jest męczącym durniem.

Potem przerwa na kolejną część Roberta Jordana, a jeszcze potem "Plewy na wietrze". Albo coś z kolejki na liście.
Fidel-F2 - 2019-10-18, 13:13
:
Żegnaj, laleczko - Raymond Chandler

Jakimś sposobem nigdy nie otarłem się o Chandlera i szkoda, bo będąc młodym źrebakiem, z pewnością zachwyciłbym się szarmem i stylem a teraz po prostu przeczytałem fajną historię, zadziwiająco dobrze napisaną, zadziwiająco dobrze znosząca swój wiek. Nie będę się rozpisywał o fabule, ani o tym kto to Chandler, ani o tym co to kryminał noir. To było kilka przyjemnych godzin z kilkoma bardzo przyjemnymi momentami.

Odsłuchałem w całkiem niezłej interpretacji Przemysława Bluszcza.

7/10
Trojan - 2019-10-18, 13:16
:
Żegnaj, laleczko było powielokroć puszczane w radiu - czy to ta wersja ?
Fidel-F2 - 2019-10-18, 13:21
:
Pierścień ognia - Jakub Pawełek

Jakaś niedaleka przyszłość chyba. Jakieś wojny o Tajwan i zimną fuzję między Ruskimi, Chinami i USA. Chyba. I Polacy rzondzom. Chyba. I cośtam, cośtam, nie wiem w sumie bo rzuciłem po jakichś dziesięciu procentach. Albo nie jestem targetem albo to straszna kicha warsztatowa albo miernota koncepcyjna. Po namyśle stwierdzam, że wszystko razem. Na dodatek nudne.

2/10
Stary Ork - 2019-10-18, 13:22
:
Trojan napisał/a:
Żegnaj, laleczko było powielokroć puszczane w radiu - czy to ta wersja ?


Ja kojarzę tylko ekranizację z Mitchumem i teatr telewizji z Fronczewskim :P

Chandlera w ogóle trzeba znać jako jednego z ojców założycieli współczesnej popkultury, ale to się po prostu broni jako świetna lektura. Żegnaj, laleczko mam na półce zaczytane na amen i czasem odświeżam.
Fidel-F2 - 2019-10-18, 13:25
:
Stary Ork napisał/a:
Chandlera w ogóle trzeba znać jako jednego z ojców założycieli współczesnej popkultury, ale to się po prostu broni jako świetna lektura. Żegnaj, laleczko mam na półce zaczytane na amen i czasem odświeżam.
+1

Cytat:
Żegnaj, laleczko było powielokroć puszczane w radiu - czy to ta wersja ?
A skąd mam niby wiedzieć?
Romulus - 2019-10-18, 17:31
:
Na Storytel jest jeszcze "Głęboki sen", a od 29 października ma być "Wysokie okno". Wszystkie czyta Przemysław Bluszcz.

Postanowiłem się skusić na te audiobooki po angielsku i jednak odpadłem. Daje się ich słuchać, ale nie widząc słów, albo obrazków gubię szybko wątek i w ten sposób "The Ruin of Kings" poszło w odstawkę. Powieści Reynoldsa chyba sobie kupię w papierze albo w wersji elektronicznej.

I czytam teraz "Kroki w nieznane" - autobiografię Richarda Bransona. Myślałem, że odpadnę po godzinie, góra. Ale w sumie ciekawe, mało inwazyjne. Książki bym nie przeczytał, ale wersja audio daje radę.
Trojan - 2019-10-18, 18:35
:
Które powieści Reynoldsa?
Romulus - 2019-10-18, 19:40
:
"Revenger" i "Elysium Fire".
Fidel-F2 - 2019-10-22, 14:37
:
Mistrz karnawału - Craig Russell

Kryminał z elementami sensacyjnego thrillera. Mamy dwa wątki - poszukiwanie sprawcy kanibalistycznych morderstw i polowanie na szefa ukraińskiej mafii. Dobrze się tego słucha w aucie bo akcja jest jasna i wyrazista, od czasu do czasu wolty które może nie szokują ale jednak zaskakują, nie nudzimy się, ale też nie nadwyrężamy mózgu. Bohaterowie swoiści, z energią. Językowo bez większych zastrzeżeń. Oprócz kryminalno-sensacyjnego rdzenia mamy też trochę drobiazgów historycznych, kulturowych, jakiś tam głos na temat kondycji współczesnego społeczeństwa. Nic wielkiego ale buduje jakiś dodatkowy wymiar.

Do wad należą pewne uproszczenia, czasem wnioski na skróty, niektóre wolty niezbyt wiarygodne a tej końcowej, której bohaterem jest główny antagonista mafijny, nie zrozumiałem, tzn w mojej ocenie autor tak zakręcił, że się wywrócił.

Świetna interpretacja Andrzeja Mastalerz.

6,5/10
Romulus - 2019-10-24, 14:27
:
"Wrzesień" Tomasza Pacyńskiego. Co jakiś czas w trakcie słuchania tej powieści robię ciche "wow", kiedy okazuje się, jak bardzo rzeczywistość dogoniła wyobraźnię autora. A przecież to powieść z 2002 r.
Fidel-F2 - 2019-10-24, 14:30
:
Niom
toto - 2019-10-27, 19:35
:
Przesłuchałem "Diunę" i "Mesjasza Diuny" Herberta. I mam zgryz - odświeżać kolejne części, czy nie. Wiem, że generalnie będzie już słabiej, ale jednak pewnie wejdą bez bólu.

Wada - zmiana lektora między częściami - a lektorzy inaczej czytali niektóre słowa. Bene Gesserit i Kwisatz Haderach, występujące często i gęsto, bardzo rzucało się w uszy. Przy czym Gosztyła czytał to jakoś dziwacznie (z mojej perspektywy), a Reczek tak, jak sobie "udźwiękowiałem" podczas lektury lata temu.

Jest kolejna książka Bunscha o historii Polski - "Bracia". Akcja dzieje się po śmierci Chrobrego, za panowania Mieszka II Lamberta. Wciąga.
toto - 2019-11-09, 16:34
:
Audioteka uruchamia nową usługę Audioteka Klub. W skrócie - płacisz 20 zł miesięcznie, możesz za to słuchać książek z ich oferty (bez limitu*). Dodatkowo większość tytułów z oferty można kupić za 20 zł (i te już zostają z nami). Dodatkowo kupione tytuły można dzielić z dwoma innymi kontami audioteki. Na pierwszy rzut oka wygląda ciekawie, ale ten streaming średnio mi leży, bo o ile dobrze zrozumiałem, to w danym miesiącu dostępna jest tylko część książek do słuchania (nie wiem ile to tytułów - dziesiątki? setki?), więc może zdarzyć się tak, że nic mnie nie zainteresuje. Fajnie wygląda opcja dzielenia się z innymi użytkownikami, z tego bym najchętniej korzystał. Tylko jest jedno ale. Średnio mi się to opłaca - obecnie korzystam z audioteki plus (też 20 zł miesięcznie) i po prostu kupuję jeden tytuł miesięcznie. No dobra, czasami zdarzy mi się kupić coś poza promocją, ale generalnie płacić 20 zł miesięcznie, żeby móc coś wybrać za kolejne 20 zł daje razem 40 zł. Razy 12 daje 480 zł. A jak raz w roku kupię coś poza promocją, to mam < 300 zł, więc wychodzi taniej. Wydaje mi się jednak, że to dość ciekawa propozycja jeśli ktoś ma storytela, to może warto rzucić okiem?


Do 10 listopada wrzucili pulę promocyjnych tytułów, które można kupić nawet za dychę przy odpaleniu usługi. Spokojnie, pierwsze 14 dni jest za darmo, więc można włączyć usługę, kupić, co nas interesuje, wyłączyć. Zakupy zostają na naszym koncie**.

* znaczy jest jeden limit - nie cała oferta jest dostępna do słuchania cały czas
** a tutaj nie jestem pewien, czy w łatwy sposób da się tych tytułów słuchać poza aplikacją, kupione normalnie można zawsze ściągnąć jako mp3 i słuchać jak nam wygodniej, w klubie są chyba ograniczenia
Fidel-F2 - 2019-11-09, 19:56
:
A co to ma wspólnego ze Storytelem?
toto - 2019-11-09, 20:12
:
Abonament na streaming. //mysli Warunki trochę inne niż w storytelu, ale może komuś podpasują.
Romulus - 2019-11-09, 21:00
:
Sprawdzam właśnie i jakoś dziwną taktykę wybrali do konkurencji ze Storytelem. Nie żebym był szczęśliwy z powodu oferty Storytel, ale jest to w sumie prostsze. Płacę 29,99 zł miesięcznie i słucham czego chcę (czyli co mają w ofercie), ile chcę. Na razie mi to wystarczy, to jest mam na półce kolejkę powieści do odsłuchania. Aktualnie "Żmijowa harfa" Anny Brzezińskiej. Nie zamykam się na inne oferty, ale to co daje mi Storytel całkowicie mi wystarcza na razie.
Fidel-F2 - 2019-11-09, 21:16
:
Mam tak samo.
Fidel-F2 - 2019-11-21, 10:19
:
Miasto duchów - Krzysztof Bochus

Radca Abell prowadzi dwa śledztwa. Jedno prywatne, ktoś mu porwał córkę, drugie urzędowe, ktoś inny morduje oficerów marynarki, zajmujących istotne stanowiska w machinie działającej na rzecz obronności Trzeciej Rzeszy.

Akcja powieść umiejscowiona jest w Gotenhafen, jesienią roku 1944. Smród Iwana jest wyraźny, atmosfera schyłku udatnie ukazana. Powieść utrzymana jest w tonie kryminału noir, nieźle napisana - Bochus ma przyjemny tembr talentu literackiego - z udanymi postaciami i całkiem wciągającą fabułą. Trochę ciekawostek historycznych dodaje smaku. Nic epokowego, ale bardzo przyjemna lektura.

Zacząłem od czwartego tomu cyklu, ale tylko ten był dostępny na Storytel. Trochę to dziwne, ale cóż zrobić. Pewnie sięgnę po wcześniejsze tomy w takiej czy innej formie, zależy co będzie dostępne. Po tej próbie autor dostał ode mnie kredyt zaufania.

Odsłuchałem w przyjemnej choć nie do końca typowej interpretacji Piotra Grabowskiego. Momentami wydawało mi się, że lektor walczy z wadą wymowy, ale może to był zabieg artystyczny.

7/10
toto - 2019-12-05, 18:08
:
Zacząłem "Bezkrólewie" Bunscha. Jaram się jak moi sąsiedzi koncertem Zenka Martyniuka. Co tu dużo pisać, Mieszko II umiera, nastaje kilka lat bezkrólewia, Bunsch próbuje te kilka lat zapełnić walką domniemanego syna Bolesława o władzę. We wcześniejszej książce (Braciach) tłumaczył na jakich podstawach uznał, że wzmianki o nim, choć nikłe, uznał za na tyle wiarygodne, żeby w swojej historii go umieścić. Liczę, że kolejne części również się pojawią, bo to naprawdę dobrze napisane i adaptowane do nowego formatu utwory.
Romulus - 2019-12-10, 18:00
:
Wyglądam na Storytel.

Tymczasem słucham "Letni deszcz. Kielich" Anny Brzezińskiej. Ależ to ambitna fantasy. Wytrawna. Za sprawą stylizacji językowej, za sprawą świata. Potencjał komercyjny niewielki, w związku z tym. Wiedziałem to wcześniej, ale miło przypomnieć sobie ponownie, że można było w tym gatunku napisać coś takiego.
ASX76 - 2019-12-10, 18:21
:
Romulus napisał/a:


Tymczasem słucham "Letni deszcz. Kielich" Anny Brzezińskiej. Ależ to ambitna fantasy. Wytrawna. Za sprawą stylizacji językowej, za sprawą świata.


Zachwyciłem się tym cyklem od pierwszej części. Jak dla mnie, to najlepsza polska fantasy. Niestety, Pani Brzezińska porzuciła fantastykę na rzecz znacznie mniej ciekawych projektów //panda
toto - 2019-12-29, 19:40
:
"Odnowiciel" Bunscha rozczarowujący. Raz, że krótki, dwa, jakby mniej trzymał w napięciu. Aż nazbyt ku pokrzepieniu serc w stylu. I chyba zmęczony już jestem rodem Awdańców ciągle obecnym u boku kolejnych władców. Jednak wciąż jest na tyle dobrze, że kontynuuję i pora na "Imiennik: Śladem pradziada", tym razem o rządach Bolesława Śmiałego. Początek, to wprowadzenie nowych postaci, które mają szansę trochę zmienić perspektywę narracji (Doman, co się wielu rzeczom dziwi i Nawoj, co jest przenikliwy i czasami tłumaczy pewne sprawy Domanowi i trochę wyręcza narratora). Jeszcze nie wiem czy to ostatecznie się sprawdzi, ale dam szansę.
Fidel-F2 - 2020-01-13, 10:53
:
Mayday - Grzegorz Brudnik

Kolejna storytelowa pomyłka. Porzuciłem po około trzech godzinach słuchania. Późno moim zdaniem, ale pomimo wad o których za chwilę, miałem nadzieję, bo jak mi się wydawało, była szansa na intrygę. Niestety.

Gdzieś nad Japonią dochodzi do katastrofy lotniczej, zderzają się dwa giganty, mnóstwo ofiar. Główni bohaterowie to ekipa badająca tego typu przypadki. Czytelnik dość szybko orientuje się, że nie jest to zwykły przypadek a akt terrorystyczny gdzie nic nie będzie takie jak się na początku wydaje. Może zaintrygować? Moim zdaniem może. Niestety.

Największą bolączką i to w stopniu dyskwalifikującym jest niedojrzałość twórcza autora. Bohaterowi skonstruowani są na podobieństwo tych z filmów dla dwunastolatków, podobnie jest z, momentami aż żenującymi, dialogami. Nie inaczej wygląda budowa scen, konstrukcja fabularna czy oddanie realizmu rzeczywistości. Niewiarygodne, nieprawdziwe, krańcowo uproszczone, naiwne. W tak skonstruowaną powieść, idealnie wpasowują się stricte literackie umiejętności autora. Poziom licealnego wypracowania.

No i lektor, Michał Lesień, to nie jest pierwsza liga tego zawodu.

Szczerze odradzam.

3/10
Romulus - 2020-01-14, 18:19
:
Powoli wyczerpuje się interesująca mnie oferta Storytel. Jeśli do czerwca nie wrzucą jakiś interesujących pozycji, to zapewne dam sobie na jakiś czas z nimi spokój i poszukam w Audiotece - już tam się nazbierało kilka interesujących mnie tytułów. Ale może do tego czasu trafią do Storytel.

Skończyłem słuchać Trylogię Husycką Andrzeja Sapkowskiego. Chyba było to drugie spotkanie z tym słuchowiskiem. Bez wątpienia, jest to adaptacyjne mistrzostwo świata. W Polsce równać się mogą tylko adaptacje wiedźmińskie. A że nie są skończone i zapewne już nie będą - Trylogia Husycka zajmuje pierwsze miejsce. Mimo że była to powtórka, to nadal żal było wychodzić z samochodu i słuchanie często przenosiłem do gabinetu. Relaks całkowity. Na pewno wrócę.

Dziś zacząłem słuchać "Distortion" Cezarego Zbierzchowskiego. Czyta Filip Kosior i akurat tego lektora lubię. Niemniej, po trzech godzinach słuchania jakoś mnie ta powieść nie zdążyła zassać. Ale nie zniechęcam się. Uwzględniam też, że po wrażeniu jakie ponownie zrobiła Trylogia Husycka, "Distortion" musiało mieć pod górkę.
AM - 2020-01-24, 20:58
:
Co sądzicie o Empik Go?
toto - 2020-01-24, 21:46
:
Nie wiedziałem, że oferują audiobooki w abonamencie. Rzut oka na fantastykę i bieda z nędzą - książek, którymi byłbym zainteresowany jest bardzo mało, a większość z nich i tak już mam. Brakuje mi za to innych autorów, których widuję w audiotece. W literaturze faktu jest już lepiej, ale widzę raczej to, co jest dostępne u konkurencji. I tu dochodzimy do sedna. Używam produktu konkurencji (Audioteka plus), jestem zadowolony i nie zmienię dopóki nie zobaczę czegoś wyraźnie lepszego na moje potrzeby. Tam też płacę abonament (20 zł), co prawda nie mam nielimitowanego dostępu, a po prostu 1 tytuł miesięcznie mam dostępny w ramach tego abonamentu. Ale tę książkę mam na własność, czyli zostają ze mną na zawsze (do czasu aż Audioteka działa/nie stracę swoich kopii), mogę ich słuchać w dowolnej aplikacji. Zazwyczaj wysłucham więcej niż jednej książki w miesiącu, ale raz na jakiś czas dokupuję w dość regularnie pojawiających się promocjach (nie tylko w Audiotece, ale i w Publio, Woblinku, czasem i w innych miejscach) i wtedy też płacę najczęściej po to ~20 zł za tytuł. Jak coś mnie naprawdę mocno wciągnie, to nie czekam na promocje, po prostu kupuję (ostatnio Bunsch). Nie wiem na ile jestem reprezentatywny, ale moim zdaniem ta propozycja wygląda średnio - za bardzo przypomina Storytel. Zaletą jest niższa cena niż Storytel, ale pytanie czy są w stanie przejąć jego klientów? Trudno mi w to uwierzyć - Storytel ma treści na wyłączność (nie znalazłem czegoś takiego w Empik Go) i może tym przekonać ludzi do płacenia tych paru złotych więcej. Jeśli miałbym gdzieś się przenieść, to właśnie do Storytela, ale raczej czasowo. I próbowałbym pewnie w stosunkowo krótkim czasie korzystać z abonamentu intensywnie by go porzucić, kiedy skończą się ciekawe rzeczy.
Romulus - 2020-01-25, 08:25
:
Ja jeśli porzucę Storytel to dla Audioteki. Więcej interesującej mnie treści. Nawet sobie ostatnio stworzyłem półkę, aby zobaczyć, czy warto. I warto. W Empik Go na razie biedniej niż w wyżej wymienionych. Poczekam aż im się biblioteka zwiększy. U mnie też jest tak, jak pisze toto. Tylko z innym serwisem. Aczkolwiek w Storytel zostały mi jeszcze pięć książek na półce. Do maja się wyrobię, bo dwie są długie i jeszcze ich nie ma. I jeśli do tego czasu Storytel nie wrzuci jakichś tytułów na które będzie mi się chciało czekać - przejdę do Audioteki. Choć warunki tamtejsze mnie nie pociągają. Wolę jasne zasady, jak w Storytel. Empik Go w ogóle nie rozważam, choć czasami przerzucam ofertę i kto wie.
toto - 2020-01-25, 17:09
:
Dopiero teraz zajarzyłem - w Empik Go nie widziałem audiobooków Maga. Domyślam się, że rozważacie wejście do ich oferty? W takim wypadku trzeba patrzeć trochę szerzej, bo to też oferta ebooki+audiobooki, a to już może sporo zmieniać. Ale dokładnie to samo oferuje Legimi (teraz też w cenie 40 zł/miesiąc), które działa też na Kindle (z pewnymi ograniczeniami).
Jeśli dobrze płacą i uczciwie pokazują statystyki i rozliczenia, to pewnie warto w to wejść (im większa oferta, tym łatwiej zachęcić klientów), ale jeśli rozliczenia abonamentów są jakoś zaciemniane, to bym bardzo głęboko się zastanowił czy jest sens w to wchodzić. Inne pytanie - czy nie wejście w Empik Go nie popsuje relacji z tradycyjnym Empikiem (chyba wciąż Waszego najważniejszego sprzedawcy)?
Romulus - 2020-02-11, 18:28
:
Ech, skończyłem słuchać "Chrztu ognia". To chyba był drugi raz. Żal mi się znowu zrobiło, że nie będzie ciągu dalszego. Szkoda, że prawa do tych powieści ma Supernowa, która woli odcinać kupony i nie ma żadnego potencjału intelektualnego na eksplorowanie tego świata. Albo chociaż zrobienie dwóch pozostałych części na tym poziomie, na który wyniosło je upadłe Fonopolis. Pewnie to droga produkcja. Ale jest moda na Wiedźmina znowu. Ale cóż, w bieda kraju, z bieda wydawcą trzeba się cieszyć jeśli pojawią się dwie pozostałe części czytane przez Krzysztofa Gosztyłę. :)

Teraz "Letni deszcz. Sztylet" Anny Brzezińskiej. Tylko ta proza może próbować zastąpić mi te małe arcydziełka.
toto - 2020-02-11, 18:47
:
To u mnie też aktualizacja - "Przekleństwo" Bunscha - okres po śmierci Bolesława Szczodrego, czyli rządy księcia Władysława Hermana (a właściwie palatyna Sieciecha) i powrót Mieszka Bolesławica do kraju. Trochę irytuje mnie "dodawanie" lekko wschodniego akcentu do kwestii wypowiadanych przez Rusinów. Nie chodzi mi o sam akcent, a o to, że wciąż odbieram go sztucznie.

Wcześniej przesłuchałem "Boga imperatora Diuny". Ciężko mi się tego słuchało, aż jestem zdziwiony.
Trojan - 2020-02-11, 20:09
:
Ciężko się też czytało. Z tego co pamietam.
toto - 2020-02-11, 20:14
:
Czytałem dawno temu, już mi się zatarło. Teraz muszę odpocząć przed "Heretykami Diuny".
MrSpellu - 2020-02-14, 07:30
:
Ja sobie przesłuchuję Atlas Chmur.

Jestem aktualnie na czwartym opowiadaniu i słucha się całkiem spoko.
Fidel-F2 - 2020-02-18, 10:32
:
Ojciec i syn - Karol Bunsch

Ostatnie, mniej więcej, dwadzieścia lat panowania Mieszka I, czyli o tym jak Mieszko umacniał swą władzę a potem starzał się, a Bolesław dorastał, mężniał i uczył się rozumu. Bunsch rewelacyjnie pisze (mistrzowska archaizacja), rewelacyjnie wplata w fabułę fakty i domysły historyczne. Jego powieści, mimo ponad półwiecza od powstania, nie starzeją się, nie tracą wartości literackiej. Obszerny okres historyczny przedstawiony w powieści powoduje jednak, że autor nie skupia się szczególnie ni na konkretnym wydarzeniu ni na postaci i chwilami mamy wrażenie, że przydałoby się tu więcej tekstu, więcej opowieści, rozbudowania historii danej postaci.

Wysłuchałem w doskonałej interpretacji Marcina Popczyńskiego.

8,5/10
Romulus - 2020-02-22, 15:48
:
"Chłopi 2050, czyli Argonauci w czasach katastrofy klimatycznej" - słuchowisko na podstawie opowiadania(?), noweli(?), minipowieści(?) Cezarego Zbierzchowskiego. Obsada doborowa i robiąca wrażenie - szkoda jej na niespełna pięciogodzinne (słucham z prędkością 1,25) słuchowisko. Jeśli chodzi o fabułę, tytuł sporo wyjaśnia, na razie jest w porządku, choć dialogi wydają mi się drętwe. Ale posłucham w poniedziałek i wtorek do końca to ocenię.
Romulus - 2020-02-25, 18:04
:
"Chłopi 2050..." za mną. Jestem nieco rozczarowany. Przede wszystkim czasem trwania. A potem zepchnięciem fantastyki do tła, a na jej miejsce mamy jakiś konflikt między rolnikami a deweloperem. Łi tam. Tło było znacznie ciekawsze i świetnie przedstawione, domagające się więcej uwagi i więcej miejsca. Za krótkie to wszystko.
Fidel-F2 - 2020-02-25, 18:17
:
Żona słucha teraz. Też mało zachwycona.
toto - 2020-02-27, 20:10
:
Pojawił się audiobook "Katedry" Dukaja, czyta Adam Ferency, więc warto dla samego lektora. Mogliby i "Lód" wyprodukować, słuchałbym.

Z Bunschem doszedłem do "Zdobycia Kołobrzegu" i wciąż czekam na kontynuacje. Przyznam, że pierwsze książki bardziej mi się podobały (może to postać Zbrozły, takiego trochę "maga"*), ale to wciąż bardzo dobra historyczna rozrywka.

Teraz słucham "Heretyków Diuny" i muszę przyznać, że słucha mi się tego lepiej niż "Boga Imperatora Diuny". Przede wszystkim z tej książki dużo mniej pamiętałem i mam jakby większą radość z "odkrywania" tego świata na nowo. Nie jest to Diuna, ale przesłuchać można.

*wiem, że to przesadzone, ale Bunsch sugerował u niego jakieś nadnaturalne moce
toto - 2020-03-08, 08:35
:
"Psie Pole" Bunscha, czyli znowu lepiej. Tym razem okres walk Krzywoustego z Henrykiem V, Bunsch skupił się głównie na dwóch historycznych wydarzeniach - oblężeniu Głogowa, walki partyzanckiej (bo tak w sumie należałoby zaklasyfikować te działania na podstawie opisu) i bitwy na Psim Polu pod Wrocławiem. Głos daje nie tylko władcom, ale też rycerzom, kmieciom a nawet chłopom, co pozwala spojrzeć na wydarzenia z innej perspektywy, nie tylko królów przesuwających figurki na szachownicy. Wciąga, przesłuchałem właściwie w jeden dzień, choć to tylko ~5,5 godziny.

Teraz czas na powtórkę "Katedry" Dukaja.
Romulus - 2020-03-08, 11:14
:
Dosłucham jeszcze jednej książki w Storytel i zabieram się za Bunscha w Audiotece, zaczynając od "Braci". Zebrało się dużo godzin do wysłuchania.
toto - 2020-03-08, 12:33
:
Nie nastawiaj się na jakieś przesadnie długie słuchanie, bo niektóre części to 3 czy 5 godzin słuchania, standard to raczej 8-9 godzin. Ale patrząc całościowo - zdecydowanie warto. Marcin Popczyński zdecydowanie daje radę interpretując ten cykl.
Aż dziwne, że nikt tego nie wznawia tradycyjnie i jako ebooki. Cherezińskiej próbowałem jedną książkę kiedyś i sorry, ale to zupełnie inna liga.

Mam "Kapitularz Diuną" i na razie za dużo ciekawego w Audiotece nie widzę, więc może być idealna pora na przetestowanie Storytela. Abonament audioteki i tak zostawię, będę zbierał książki w promocyjnej cenie i jak uznam, że Storytel "wyczerpany", będę miał nakupowanych książek. 8)
Fidel-F2 - 2020-03-08, 13:10
:
Romulus, a czemu od Braci?
toto - 2020-03-08, 13:15
:
Bo resztę słuchał? Trzy pierwsze części są dostępne w Storytel.
Fidel-F2 - 2020-03-08, 14:20
:
Racja, nie załapałem. Dopiero wstałem.
Fidel-F2 - 2020-03-10, 09:47
:
Dzikowy skarb - Karol Bunsch

Początki rządów Mieszka I do czasu bitwy pod Cedynią, gdy państwo jeszcze niezbyt okrzepłe wyrąbywało sobie prawo do samostanowienia. O Dzikowym skarbie można w zasadzie napisać to samo co o Ojcu i synu. To w zasadzie dwie części jednej powieści, rozbite jak sądzę z powodu obszerności. Wcześniej nie zwróciłem uwagi, ale mamy tu chorobę na którą cierpi wiele powieści historycznych. "Nasi", poza jakimiś tam drobiazgami, są prawi, honorowi i uczciwi oraz walczą w słusznej sprawie, "oni" to zdradzieckie łotry, bez pardonu wykorzystujące okazję i sięgające po nie swoje. Nie jest to jakiś dramat ale syndrom wyraźnie zauważalny.

Znów wysłuchałem w doskonałej interpretacji Marcina Popczyńskiego.

8,5/10

Teraz lecą Chłopi 2050 Zbierzchowskiego. Gdzieś w 1/3. Jak na razie nie boli ale i nie zachwyca. Efekty dźwiękowe troszkę zbyt głośne.
Fidel-F2 - 2020-03-13, 11:46
:
Chłopi 2050, czyli Agronauci w czasach katastrofy klimatycznej - Cezary Zbierzchowski

Słuchowisko w ładnej obsadzie (między innymi Dorociński, Dziędziel, Dedek, Topa, Popławska), umiejscowione w niedalekiej przyszłości, w okolicznej wsi, ekstrapolujące trendy ekologiczne, ekonomiczne, społeczne, technologiczne. W scenerii pełzającego post-apo mamy dość prostą historyjkę pospolitego ruszenia w konflikcie wieś kontra cwaniaczkowaty biznesmen łamane przez mafiozo.

Konstrukcja utworu bez większego zarzutu, porządne postacie, dobrze skonstruowana rzeczywistość, w miarę przyzwoita fabuła której udaje się zassać słuchacza. Do tego wszystkiego ładna praca aktorów.

Na tej podstawie autor rozważa rozmaite społeczne, etyczne i filozoficzne opcje. Nic tu odkrywczego, ale też nie można się do niczego specjalnie przyczepić, rzecz robi wrażenie przemyślanej.

Jedyną rzeczą, która mnie wyraźnie irytowała było natężenie dźwięków tworzących tło i klimat opowieści. Były zdecydowanie zbyt głośne w stosunku do głosu lektorów.

Wysłuchałem z przyjemnością.
7/10
Romulus - 2020-04-06, 16:25
:
"Przesiadłem się" na Audiotekę. Głównie dlatego, że Storytel na razie wyczerpał moje zainteresowanie. Zbieram tam powoli książki do słuchania, ale na razie nie planuję powrotu. Zwłaszcza że Audioteka ma Bunscha. W związku z tym podgoniłem "Opowieści piastowskie". Słucham teraz drugiej części "Imiennika", czyli powieści o panowaniu Bolesława Śmiałego.

W końcu Bunsch przeszedł w "głębszą" narrację, poświęca czas bohaterom i kronikarski styl już nie dominuje. A do tego, chyba trzyma się przedwojennej i nie obalonej chyba do dziś wiarygodnej hipotezy o tym, że biskup Stanisław ze Szczepanowa został zabity bo spiskował przeciwko Bolesławowi z cesarzem, podczas gdy w sporze z tymże Bolesław wspierał papieża (dla korony). Nie było to w smak duchowieństwu i rodzącemu się możnowładztwu. Ale przyjdzie się przekonać za kilka godzin. :)

Potem chyba zrobię sobie przerwę z Bunschem, ponieważ kolejne powieści - sądząc po ilości stron, a raczej czasu trwania audiobooka, znowu popadają w kronikarską narrację. Nie przeszkadza mi to jakoś mocno. Ale nie ma pośpiechu.

W sumie Storytel nadal pozostaje dla mnie znacznie przystępniejszy. Ale, obecnie, zbyt ubogi jesli chodzi o ofertę. A nadchodzące premiery to mnóstwo polskiej literatury i to pośledniej jakości. Jakieś drętwe kryminały, jakaś nieznośna już w samym opisie obyczajówka. I dużo pozycji dla dzieci. Pierwsza interesująca mnie premiera to "Pamięć Światłości" czyli finał "Koła Czasu" Jordana. Ale dopiero 26 kwietnia. Potem znowu nic. Trylogia Ryfterów Petera Wattsa - też będzie słuchana, ale nie ma pośpiechu. Zwłaszcza że tom drugi dopiero jesienią.
toto - 2020-04-06, 16:43
:
Słuchasz zgodnie z kolejnością powstawania, nie z chronologią wydarzeń w poszczególnych książkach? Wcześniej pisałeś, że przesłuchałeś trzy pierwsze, a przeskakujesz "Braci", "Bezkrólewie" i "Odnowiciela" i od razu bierzesz się za "Imiennika". Dziwne.

Nie chodzę do pracy, to i nie mam kiedy słuchać audiobooków, tylko jak wyskakuję po zakupy, ale to góra kilkadziesiąt minut i wciąż jeszcze leci "Kapitularz Diuną". A skoro na razie "utknąłem", to nie dokupuję Storytela, bo i tak nie miałbym kiedy wykorzystać. Lipa straszna.
Fidel-F2 - 2020-04-06, 16:49
:
Cytat:
A do tego, chyba trzyma się przedwojennej i nie obalonej chyba do dziś wiarygodnej hipotezy o tym, że biskup Stanisław ze Szczepanowa został zabity bo spiskował przeciwko Bolesławowi z cesarzem, podczas gdy w sporze z tymże Bolesław wspierał papieża (dla korony). Nie było to w smak duchowieństwu i rodzącemu się możnowładztwu.
Nie ma ani ćwierci dowodu, przekazu czy czegokolwiek choćby odrobinę wiarygodnego co potwierdzałoby tę koncepcję. Pomysł ten zrodził się jedynie jako konstrukt intelektualny, po prostu wydaje się, że taka sytuacja, logicznie miałaby duże szanse zaistnieć. Zresztą, Bunsch nie raz i nie dwa rozmija się z prawdą historyczną. Nie wiem czy w czasach gdy pisał swe powieści taki był stan wiedzy czy też robił to z rozmysłem.
Romulus - 2020-04-06, 18:42
:
toto napisał/a:
Słuchasz zgodnie z kolejnością powstawania, nie z chronologią wydarzeń w poszczególnych książkach? Wcześniej pisałeś, że przesłuchałeś trzy pierwsze, a przeskakujesz "Braci", "Bezkrólewie" i "Odnowiciela" i od razu bierzesz się za "Imiennika". Dziwne.

Nie, nie, te wcześniejsze też przesłuchałem. Ale są one dosyć krótkie. Zajęły mi chyba tydzień (roboczy). :)

Fidel-F2 napisał/a:
Nie ma ani ćwierci dowodu, przekazu czy czegokolwiek choćby odrobinę wiarygodnego co potwierdzałoby tę koncepcję. Pomysł ten zrodził się jedynie jako konstrukt intelektualny, po prostu wydaje się, że taka sytuacja, logicznie miałaby duże szanse zaistnieć. Zresztą, Bunsch nie raz i nie dwa rozmija się z prawdą historyczną. Nie wiem czy w czasach gdy pisał swe powieści taki był stan wiedzy czy też robił to z rozmysłem.

Prawda, że hipoteza. Ale jakoś lepiej mi pasuje. Bunscha o wierność historii nie oskarżam, w końcu to pisarz, nie jego rolą jest wiernie odtwarzać fakty historyczne.
Fidel-F2 - 2020-04-06, 19:08
:
Romulus napisał/a:
Prawda, że hipoteza.
To nie jest dobre określenie, bo hipoteza sugeruje dalszą pracę w postaci weryfikacji i potwierdzenia lub falsyfikacji na co w danym przypadku nie ma szans póki nie pojawią się nowe informacje, na co znów może nie to, że nie ma szans ale są one raczej iluzoryczne. To nie jest hipoteza a jedynie koncepcja, która wydaje się dość logicznie skonstruowana ale takich koncepcji fachowiec może produkować spore ilości.
Benson - 2020-04-07, 08:16
:
Miesięczny dostęp do Audioteki, jeśli szybko odbierze się paczką z Paczkomatu :)

https://inpost.pl/aktualnosci-szybkie-polowanie-z-inpost
Romulus - 2020-04-08, 18:01
:
"Imiennik" mnie zaskoczył tym, że Bunsch jednak wycieniował konflikt między Bolesławem Śmiałym a biskupem Stanisławem ze Szczepanowa. Choć przez większość czasu to z królem - tradycyjnie - trzymałem, to jednak autor przedstawił wady obydwu postaci a w gruncie rzeczy za wszystko i tak obwinił króla, który za sprawą swojego ciężkiego charakteru wybrał nieustępliwie konfrontacyjny wariant, który przywiódł go do zguby.

Siłą rozpędu zacząłem słuchać "Przekleństwo", aby zamknąć ten rozdział opowieści, ponieważ w kolejnych autor przeskakuje chyba w sam środek panowania Krzywoustego.
MrSpellu - 2020-04-09, 09:57
:
"Nie Ma" Mariusza Szczygła. Wielogłosowy reportaż w interpretacji Mai Ostaszewskiej, Macieja Stuhra i samego autora. Motywem przewodnim opowieści jest nieobecność, utrata. Celowo użyłem słowa "opowieść", ponieważ reportaż ten przypomina momentami fabularyzowaną fikcję literacką. Nie zrozumcie mnie źle, ale Szczygieł jak mało kto potrafi z rzeczy drobnych wyciągnąć rzeczy wielkie. Fragment z ukraińskim żołnierzem na froncie i odebranym telefonem od żony, która w trakcie strzelaniny chciała spytać go, gdzie schował widelce do sera, po prostu wgniótł mnie w ziemię.

Co się będę rozpisywał. Jeżeli ktoś uwielbia Szczygła - pozycja obowiązkowa. Jeżeli nie zna - gorąco polecam. Jeżeli nie lubi - to juz nie mój problem :P
Fidel-F2 - 2020-04-14, 10:03
:
Rok tysięczny - Karol Bunsch

Trzeci tom opowieści o powstawaniu państwa Piastów. Od momentu przejęcia władzy przez Bolesława Chrobrego - mniej więcej - , do zwycięskiej obrony Niemczy w 1017 roku. Zasięg czasowy dość szeroki, mamy więc kilka wieloletnich przeskoków czasu akcji. Rzecz w zasadzie powtarza wszystkie cechy poprzednich tomów - "nasi" są raczej wybielani, poszczególni bohaterowie gdzieś giną na lata gdy nic o nich nie wiemy, fakty i domysły historyczne skomponowane są w bardzo zgrabną i wiarygodną mozaikę, itd. Wciąż czyta/słucha się tego świetnie, jednak, być może subiektywnie, wyczuwam pewien spadek poziomu. Dzikowy skarb był chyba jak dotąd najlepszy.

Jeśli idzie o prawdę historyczną, w tym tomie Bunsch miejscami rozjechał się z rzeczywistością bardzo mocno. Czy to w przypadku przejęcia władzy przez Bolesława i wypędzeniu Ody, czy w przypadku prezentacji postaci św. Wojciecha. Nie wiem, czy taka była wiedza w czasie gdy powieść powstawała, czy autor postawił na własny ogląd sytuacji, ale dziś Rok tysięczny jest w zasadzie historią alternatywną. Oczywiście jednak, większość faktów jest przedstawiona poprawnie.

Wysłuchałem w doskonałej interpretacji Marcina Popczyńskiego.

7/10
MrSpellu - 2020-04-17, 10:41
:
Słucham właśnie Króla Twardocha, w interpretacji młodego Stuhra. Jaka to jest dobra rzecz. Słucha się znakomicie.
MrSpellu - 2020-04-29, 09:52
:
Mam za sobą Króla i Królestwo Twardocha.

Młodego Stuhra słucha się bardzo dobrze, choć gdy wciela się w postacie kobiece, to ma trochę irytującą manierę, trochę jakby parodiował te kobiety.
Tak czy inaczej interpretacja bardzo udana, Agnieszka Grochowska w Królestwie też jest świetna.

Co do samych powieści, to w sumie podobały mi się. Klimat przedwojennej i później okupowanej Warszawy przedstawiony został bardzo sugestywnie. Końcówka Królestwa momentami ryła beret.
Chyba warto.
Beata - 2020-05-14, 21:59
:
Profesor Tutka Jerzego Szaniawskiego, czyta Wojciech Pszoniak.
Pierwszy w życiu odsłuchany audiobook. :) Interpretacja Wojciecha Pszoniaka bardzo mi odpowiada, jest odpowiednio zaangażowana. Dawno temu czytałam niektóre z tych tekstów i - daję słowo - nie odczułam żadnej niezgodności między wspomnieniem, a obrazem wyniesionym z dzisiejszego spotkania: Profesor jest wciąż znakomitym gawędziarzem i pedagogiem, nieco może egzaltowanym, ale wciąż pełnym życzliwości do ludzi. I traktuje siebie z dystansem. :)
toto - 2020-05-17, 20:55
:
Informacyjnie - pojawił się audiobook "Rzeźni numer pięć".

Nowy Szczerek - trochę ambiwalentne mam odczucia. Znowu, po "Siwym dymie" powieść, historia alternatywna. Akcja dzieje się mniej więcej współcześnie (o ile wyłapałem dobrze, to gdzieś między 2015 a 2018 rokiem). Druga wojna światowa jako taka nigdy nie wybuchła - był atak Niemiec na Polskę, ale w tym wariancie Hitler umarł w dziwnych okolicznościach na początku września, a Anglia i Francja faktycznie pomogły. Później Polska zyskała pomoc międzynarodową, żeby mogła stanowić przeciwwagę w tej części Europy i bufor przed sowietami. Unia Europejska nie powstała, ONZ nie powstał (dalej jest Liga Narodów), ZSRR żyje swoim życiem.
Rozwój techniki podobny - są komórki, ale zwane mobilami, jest jakiś odpowiednik internetu, choć raczej dostęp z instytucji publicznych (albo to sieć policyjna, może coś mi umknęło?), większe znaczenie mają gazety jako źródło informacji. W tym świecie Polska zrealizowała marzenie o kolonii - odkupiła jedną z wysp na Karaibach od Hiszpanii Franco. W pewien sposób Polska weszła w rolę Rosji na wschodzie. To Polska rozrabia, w tym wywołała wojnę na Ukrainie (zachodniej)/we wschodniej Małopolsce (z perspektywy Warszawy). Władzę w Polsce od lat sprawuje skrajna prawica z krótką przerwą "liberalną". W opisie sytuacji politycznej tej alternatywnej Polski można odczytać olbrzymią krytykę Polski z naszego świata i elit liberalnych.
Główny bohater, jak to u Szczerka, facet z problemami. Tym razem nieślubny, nieuznany syn hrabiego, były żołnierz oddziałów specjalnych, skazany za dezercję, prywatny detektyw, aktywny "opozycjonista"/antyfaszysta. Tutaj pracuje nad sprawą dziwnych zabójstw dotyczących byłych wpływowych polityków lub ludzi z kręgu władzy. Samego kryminału to tu za dużo nie ma, jest tylko pretekstem do eksperymentu myślowego "jak mogłaby wyglądać Polska (i świat), gdyby II WŚ nie przeorała rzeczywistości".

Wchodzi dobrze, jest sporo Szczerka w Szczerku, ale zdecydowanie wolę autora nie uciekającego w fabułę. Tym bardziej, że on nie ma problemu z publiczną i ostrą oceną działań/zaniechań opozycji liberalnej, lewicy, strony rządzącej, tego, co na prawo od rządu, kościoła, różnej maści zjebów.
Romulus - 2020-05-26, 17:52
:
"Cari Mora" Thomasa Harrisa. Wiedziałem, że się rozczaruję, ponieważ znałem opinie i recenzje kompetentnych ludzi. I się rozczarowałem. Ale zaczynałem słuchać tej powieści z myślą o tym, że sam się muszę rozczarować, a nie polegać na rozczarowaniu innych. Ponieważ znam i cenię klasyczne powieści Harrisa ("Czerwony Smok", "Milczenie owiec", "Hannibal"). Może nadmiernie, gdyż czytałem je wieki temu, z innym gustem, nie znając jeszcze twórczości Jamesa Ellroya, która następnie zniszczyła mi w głowie wszystko, co czytałem wcześniej w podobnych gatunkach.

Powieść jest słaba nie dlatego, że źle napisana. Chodzi o jej ubogość fabularną - prosta historia, prosta fabuła. Aczkolwiek bohaterowie nakreśleni ciekawie, nawet ten Najgorszy - obrzydliwy i w swej obrzydliwości fascynujący. Niemniej, nie ratuje to tej powieści. Byłby to materiał na jakiś film - najlepiej Netflixa. Byłaby to taka standardowa produkcja klasy B, która stała się wizytówką tej platformy.

Zaleta - przy mojej prędkości słuchania (1,25), jej "konsumpcja" zajmuje niespełna sześć godzin. Zacząłem wczoraj, skończyłem dziś korzystając ze spokoju w pracy.
Fidel-F2 - 2020-05-26, 17:54
:
Nie wiem jak książka, ale film Milczenie owiec to jeden z bardziej przecenianych obrazów.
Romulus - 2020-05-26, 17:58
:
No mnie się wydaje, że ekranizacje jego książek nie dają rady w stosunku do materii powieściowej. Ale to opinia sprzed wieków. Dziś już pewnie i do tych powieści i filmów nie wrócę. Zresztą, ekranizacja "Hannibala" to kicha, nowa wersja "Czerwonego smoka" również - wolę tę starą, z Williamem Petersenem. Najbliżej, estetycznie/klimatycznie, powieści Harrisa był serial "Hannibal". "Milczenie owiec" oglądałem w latach 90-tych (może później jeszcze jakąś powtórkę) i pamiętam, że w tym filmie tylko relacja między Lecterem i Clarice miała sens. Fabuła związana z polowaniem na mordercę była taka sobie.
Benson - 2020-05-27, 20:31
:
Moja dziewczyna słuchała B.A. Paris "Za zamkniętymi drzwiami" ( to ponoć jakiś bestseller). Posłuchałem trochę i przypomniałem sobie, dlaczego nie cierpię audiobooków. Czyta to Ewa Abart (sprawdziłem, bo nie znam) i "gra" w tak obrzydliwy sposób, że nie wyobrażam sobie słuchać tego w całości.
Romulus - 2020-05-28, 06:23
:
Może po prostu zła książka + zły lektor. :-P
toto - 2020-05-28, 07:43
:
No niestety, książka może dużo stracić przy słabym lektorze. Mnie denerwują ci, co przesadnie akcentują uczucia. Tutaj trzeba być bardzo wyważonym w "graniu", czasami mniej znaczy lepiej. Za to świetny lektor potrafi jeszcze podkreślić zalety książki. Jak będziesz miał okazję, posłuchaj sobie "Terminusa", a najlepiej całych "Opowieści o pilocie Pirxie", w interpretacji Artura Dziurmana. Albo "Tematu na pierwszą stronę" czytanego przez Mariusza Bonaszewskiego. Albo "Wytępić całe to bydło" według Stanisława Biczyska.
Fidel-F2 - 2020-05-28, 08:44
:
Ja na przykład nie jestem w stanie słuchać Rocha Siemianowskiego. Bez względu jak bardzo chciałabym coś wysłuchać, jeśli on to czyta, rezygnuję.
MrSpellu - 2020-05-28, 09:29
:
Morfiny Twardocha nie skończyłem. Zmęczyła mnie.
Najwidoczniej za dużo Twardocha w zbyt krótkim czasie.

Skończyłem za to Panie kogutów, płacz psów Tochmana w interpretacji Dorocińskiego, którego głos pasuje do mrocznego wydźwięku książki. Dobra rzecz, polecam.

Teraz słucham Kapuściński non-fiction Domosławskiego.
KS - 2020-05-28, 16:48
:
Próbowałem, ale nie wychodzi mi z audiobookami. Ja rozumiem, że oni tak pooowoooli czytają, bo większość powoli słucha. Mój zmysł uwagi jest widocznie inaczej taktowany. W przerwach między zdaniami mózg się nudzi i zaczyna mi podsuwać sto innych tematów. Po kwadransie tracę wątek powieści. To, co kiedys nakupiłem rozdałem rodzinie. Zostawiłem sobie tylko Idiotę w wykonaniu Pszoniaka, bo to w tym wydaniu dzieło sztuki podwójne.
Romulus - 2020-05-28, 17:46
:
Jeśli słuchasz z aplikacji to można tempo czytania zwiększyć. Ja był nie dał rady na 1,0. Słucham na 1,25. :) Optymalne.

A teraz "Karmazynowy brzeg" duetu ?Douglas Preston & Lincoln Child. Któraś tam część cyklu, ale chyba można je czytać "na wyrywki". Główny bohater agent specjalny FBI KtośTam Pendergast i jego asystentka Constance rozwiązują różne sprawy. W tej powieści sprawa kradzieży win w jakimś miasteczku, która łączy się ze sprawą zatopionego ponad sto lat wcześniej brytyjskiego statku. Intryga nie jest skomplikowana. Zwłaszcza że Pendergast to typowy przechuj, wpada, wącha, mądrzy się, rozwiązuje sprawę. Przy tym zachowuje się jak bardzo staromodny gentleman, zna się na wszystkim, wszędzie był, wszystko robił. Constance chodzi za nim i go podziwia. Ale czasami działa samodzielnie. Obydwoje ubrani jak amisze i ekscentryczni. Ciekawy duet. Ale w długiej serii muszą się czymś wyróżniać, zwłaszcza że konkurencja u innych pisarzy spora. Miło się słucha. Czyta Maciej Kowalik, co jest zaletą.
toto - 2020-05-28, 18:24
:
Fakt, niektóre są wolne. Szczytem była "Wojna i pokój" czytana przez Ksawerego Jasieńskiego. Tamto chyba przyspieszyłem do 1,6-1,7.
Fidel-F2 - 2020-05-28, 18:37
:
U mnie zwykle 1,25-1,5
MrSpellu - 2020-06-05, 09:07
:
Osobisty przewodnik po Pradze Mariusza Szczygła, w interpretacji autora. Średnio co dwie minuty rżę. Ludzie się oglądają, a ja rżę //spell Polecam. Jak ktoś lubi Szczygła, to jest to pozycja obowiązkowa.
Fidel-F2 - 2020-06-05, 09:55
:
Uuuu, nie ma na storytelu, uuuu.
Romulus - 2020-06-05, 16:13
:
Ale jest "Wir" Petera Wattsa, do końca października kolejne dwie części trylogii.
Fidel-F2 - 2020-06-05, 16:36
:
Czytałem, chyba mi się nie chce jeszcze raz, nawet w nowym tłumaczeniu.
toto - 2020-06-06, 17:42
:
Przesłuchałem ponownie "Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian" Szczerka. Czyli gonzo hitorie głównie o Ukrainie. O mamo, tego trzeba wysłuchać. Kto nie zna, ten trąba. Wiem, że jest to przerysowane, ale i tak warto. Bo to niby jest nasze, Polaków, okna na wschód, a tak naprawdę nasze krzywe zwierciadło. Bo widzimy, że zupełnie niedaleko jest jak u nas, tylko bardziej.


"Wawelskie wzgórze" Bunscha, czyli już blisko końca tego cyklu. Tym razem przeskok o kilkadziesiąt lat, z czasów Bolesława Wstydliwego do Władysława Łokietka. Mam wrażenie, że książki napisane wcześniej (co nie znaczy, że to wcześniejsze części cyklu) są jednak ciekawsze, jakby fabuła była równie ważna, jak samo opowiedzenie historii Piastów.
Romulus - 2020-06-09, 17:34
:
Słucham "Ślepnąc do świateł" Jakuba Żulczyka. Książkę planowałem przeczytać po tym, jak obejrzałem serial, który bardzo mi przypadł do gustu. Odwlekało się to, bo chciałem nieco zatrzeć w pamięci fabułę serialu. Aż się odwlekło do audiobooka. I powieść mi się podoba, jest bardzo dobra, choć nadal wygrywa serial. I to jest coś, ponieważ to polski serial. :) Szacunek dla scenarzystów, którzy powieść przekształcili tak, że HBO powinno ich przytrzymać i zlecić kolejny projekt. Ponieważ zrobili to dobrze. Książka potwierdziła moje spostrzeżenia na temat głównego bohatera. Odtwórcy tej roli zarzucano to, że jest "drewniany", a to nieporozumienie. Idealnie bowiem oddaje charakter głównego bohatera - spiętego, zamkniętego w sobie, kontrolującego siebie i rzeczywistość, "rzeźbiącego siebie", aby użyć powieści. I w miarę słuchania powieści nabieram ochoty, aby powtórzyć sobie serial. Dziwne to. Bo mówimy tu o współczesnych polskich fabułach. :)
fdv - 2020-06-09, 21:44
:
@UP W audioboooku, a w zasadzie w interpretacji aktora który czyta/gra jest naprawdę wyjątkowa rola Daria, tak mi się tego dobrze słuchało że nawet potrafiłem ten dziwaczny sposób gadania naśladować w rozmowie ze znajomym na co on do mnie: "No weź przestań tak gadać nieswojo się czuję" :D A serialu nie oglądałem niby każdy chwali ale jakoś się waham //mysli
Stary Ork - 2020-06-09, 23:03
:
Ja nie chwalę, nie przebrnąłem pierwszego odcinka. A gość grający głównego bohatera nie był drewniany. Drewniany jest Keanu Reeves i jest zajebongo. On jest po prostu niekompetentny aktorsko, tak na poziomie naturszczyków z paradokumentów, i zwyczajnie nie wie co robić z głosem. Dopóki tylko jeździ po Warszawie z ponurą miną to da się to zdzierżyć, gorzej jak się odzywa.
Fidel-F2 - 2020-06-10, 00:23
:
Musze się zgodzić z Orkiem. Co prawda obejrzałem pierwszy odcinek, ale to wszystko, a to oglądanie bolało. I jak zwykle bywa z serialami, że sam nie wiem, może jeszcze jeden odcinek, ale może kiedyś, w sumie daje radę ale nie za bardzo wciąga, może..., i w końcu nie oglądam nic więcej, tak tym razem zdecydowanie wiedziałem, że drugiego odcinka nie odpalę nawet za pieniądze. Nie wiem jak do serialu ma się literacki oryginał, ale wiem, że na pewno nie zbliżyłem się do prozy Żulczyka. Raczej utwierdziłem w słuszności rezygnacji z jego twórczości.

A tak przy okazji. Skończyłem właśnie słuchać Okręt Buchheima. To jest pan Krzysztof Jarzyna za Szczecina. Dziękuję, jesteście wolni.
Romulus - 2020-06-10, 18:18
:
fdv napisał/a:
@UP W audioboooku, a w zasadzie w interpretacji aktora który czyta/gra jest naprawdę wyjątkowa rola Daria, tak mi się tego dobrze słuchało że nawet potrafiłem ten dziwaczny sposób gadania naśladować w rozmowie ze znajomym na co on do mnie: "No weź przestań tak gadać nieswojo się czuję" :D A serialu nie oglądałem niby każdy chwali ale jakoś się waham //mysli

No nie wiem, miałem dopiero pierwszy kontakt z powieściowym Dariem i był zajebisty, ale do Mefistofelesa, jakim go zrobił Jan Frycz, jeszcze mu brakuje. Aczkolwiek to dopiero początek i w serialu też się rozkręcał powoli.
Romulus - 2020-06-24, 17:17
:
"Czerwona jaskółka" Jasona Matthewsa. Film na podstawie tej powieści obejrzałem w zeszłym roku. Z Jennifer Lawrence w roli głównej. Taki szpiegowski thriller na lato. Książka w zasadzie również jest lekturą na lato. W napięciu mnie nie trzymała, ponieważ już znałem fabułę, ale nawet gdybym jej nie znał, to chyba też nie zagryzałbym nerwowo warg w oczekiwaniu na to, co się wydarzy. Fabuła nie jest skomplikowana. Główna bohaterka jest tancerką baletową. Z powodu kontuzji odpada z konkurencji. Ale jest piękna, a jej wujek jest bezwzględną szychą w rosyjskim wywiadzie. Załatwia jej tam pracę, a ona okazuje się pojętnym oficerem wywiadu. Z racji swoich walorów zostaje wysłana do szkoły jaskółek, gdzie jest szkolona, aby używać swojego ciała do uwodzenia. Drugi bohater to oficer CIA, który prowadzi ważnego kreta w rosyjskiej centrali, a chce go dorwać wujek głównej bohaterki. I taki jest punkt wyjścia.

Fabuła powieściowa rozrosła się do trylogii. Film stanowi bardziej zamkniętą całość, choć również z otwartym zakończeniem. Ale nie słyszałem o kontynuacji. W powieści "udziwnieniem" jest wprowadzenie przepisów kulinarnych na końcu każdego rozdziału, na danie, które jest w tymże rozdziale spożywane. Gdyby to kogoś miało zachęcić. Ocena to 3/5.

Teraz "Czarna Kompania" Glenna Cooka. Początek mnie nie porwał, ale dam szansę jeszcze przez kilka godzin. Bo źle też nie jest.
Romulus - 2020-06-26, 15:57
:
Dałem szansę "Czarnej Kompanii" do końca pierwszego tomu. Nadal nie było porywająco, ale pod koniec zrobiło się ciekawie. Zatem posłucham kolejnych dwóch, ale pewnie za jakiś czas. Choć może wskazane jest słuchanie ciągiem, nie wiem.
toto - 2020-07-02, 16:56
:
Testuję Storytel i na pierwszy ogień poszło "Heart of Darkness" Conrada. Próbowałem kilku wersji, ale za każdym razem coś mi nie pasowało z lektorem, w końcu trafiłem na takiego, co mi się nawet spodobał. O samej książce nie ma co pisać, bo nic odkrywczego nie napiszę. Warto, pod warunkiem, że lektor nie zepsuje swoją interpretacją lub kiepskim głosem.

Teraz zacząłem "Chłopów 2050". Lubię sposób pisania Zbierzchowskiego, właściwie to głównie dla tego odpaliłem testowego Storytela, bo chciałem przesłuchać tej książki i ewentualnie tyle innych ile dam radę. Gadałem chwilę z bratem i on mówił, że używa Audible, spojrzałem na ofertę i generalnie jest ciekawsza. Tylko cena wyższa i trochę inne warunki. Pewnie po testowym okresie wyłączę Storytela i włączę właśnie Audible na próbę i po tym zdecyduję, co mi bardziej odpowiada.
Romulus - 2020-07-02, 17:11
:
Wróciłem do Storytel, bo przybyło tam książek, których chcę posłuchać. Półka mi się zapełniła dosyć szybko. Aczkolwiek, nie są to książki, które chciałbym czytać - ale posłuchać, czemu nie. To był problem w Audiotece, gdzie musiałbym kupić książkę, którą już czytałem, ale chętnie bym do niej wrócił a nie mam czasu jeszcze raz przeczytać. W Storytel jest jednak łatwiej - jeden abonament i słuchasz do oporu. W Audiotece musiałem być ostrożniejszy w doborze :) a przez to i wybór był mniejszy.
Fidel-F2 - 2020-07-02, 17:23
:
toto napisał/a:
Audible
:?:
toto - 2020-07-02, 17:53
:
Fidel-F2 napisał/a:
toto napisał/a:
Audible
:?:


https://www.audible.co.uk/
Fidel-F2 - 2020-07-02, 18:57
:
Czyli tylko w lengłydżu?
toto - 2020-07-02, 18:59
:
No trudno, jakoś to przeżyję. Podejrzewam, że w wersji niemieckiej są też po niemiecku.
toto - 2020-07-04, 11:32
:
"Chłopi 2050" pozostawiają niedosyt. Warto przesłuchać, ale kwestia tego systemu M@~ (Matylda) chyba nie do końca się spięła w głowie autora. Przynajmniej dla mnie zgrzytała zasada sprzedawania/rozdawania własnych towarów tylko innym użytkownikom systemu. Skąd mieliby brać części do napraw, nowy sprzęt, którego nie mogli dostać za swoje matcoiny?

Teraz myślę, że to "Distortion" w innych realiach. Nie chcę żeby zabrzmiało to jak zarzut, bo recykling motywów nie jest zakazany. Po prostu uderzyło mnie duże podobieństwo pewnych motywów występujących w obu utworach. Mam nawet wrażenie, że bóg (czy coś, co tak nazwiemy) wpływający na głównego bohatera to jest nawet nie tyle element z "Distortion", co dość charakterystyczny element obecny w wielu jego tekstach.

Lekko rozczarowująca końcówka - element kulminacyjny, bum, kilka dni później szybka stopklatka i koniec.

"Rogwiazda" Wattsa. Nie jestem przekonany do lektorki. Przez pierwsze kilkadziesiąt minut wyłapywałem każdą pauzę na wzięcie oddechu i to mnie lekko irytowało. Teraz jest już lepiej, ale nie wiem, czy to ja się przyzwyczaiłem, czy to aktorka staranniej czyta.
toto - 2020-07-11, 14:27
:
"Rozgwiazda" za mną. Szybko poszło. Świetna sposób na odświeżenie książki. Trochę z rozpędu zacząłem przesłuchiwać "Hyperiona" i mi się podoba. Na kolejne czytanie nie mam czasu, a tak, wpada przez uszy. Bardzo odpowiada mi głos lektora, Marcin Popczyński, i jego nienachalna interpretacja. Przyzwyczaiłem się do jego głosu przy książkach Bunscha (przy okazji w Audiotece są już "Wywołańcy", czyli już przedostatnia część Powieści piastowskich) i wg mnie bardzo dobrze tu pasuje.

Lekka zmiana planów, na razie zostaję ze Storytelem, przynajmniej do czasu skończenia przeze mnie Hyperionów. Może w międzyczasie uda mi się jeszcze wyszperać coś innego, co mnie zatrzyma kolejny miesiąc.
Fidel-F2 - 2020-07-12, 15:32
:
Starship: Bunt - Mike Resnick

Odsłuchałem jakieś dwie godziny (ok 20%) i dałem spokój. Fatalnie napisana, banalna i prymitywna papka. Nawet nie chce mi się wyliczać słabych stron, tu wszystko jest słabe albo bardzo słabe. Rzecz dobra dla dwunastolatków.

2/10
Fidel-F2 - 2020-07-13, 10:20
:
Zwłoki powinny być martwe - Agnieszka Pruska

Dwie przyjaciółki, nauczycielki, lądują w celach wakacyjnych w gajówce w lasach opodal Olsztynka. I z miejsca odkrywają trupa w maliniaku. Oczywiście rzucają się w wir śledztwa. Czyli łażą po lesie i mieście, zaczepiając ludzi, zbierając grzyby i gadając. Gadają, gadają i gadają, w zasadzie to samo po wielokroć, w kółko jedno i to samo, z niezmienną manierą sztucznego luzackiego humoru, który jest mało śmieszny i w pewnym momencie zaczyna być irytujący, zwłaszcza, że grepsy są powtarzane po wielokroć. Fabuła jest chaotyczna, bez większego sensu, rzeczy zapinają się niewiarygodnie, inne w ogóle nie zapinają. Niektóre dość wydawało by się istotne sprawy nie znajdują wyjaśnienia, a panie detektywki, wcześniej dzielące włos na czworo, przechodzą nad tym bez mrugnięcia okiem.

Historia jest ewidentną kalką opowieści Joanny Chmielewskiej o Teresce i Okrętce. I to kalką mocno bladą. Zupełnie nie ta klasa, zarówno pod względem fabularnym, niezwykle istotnego stylu narracji jak i maestrii w posługiwaniu się językiem polskim.

Podsumowując, początkowo rzecz robi sympatyczne wrażenie ale im dalej w las, nomen omen, tym coraz bardziej zmienia się w nudny, powtarzający się słowotok, w którym coraz mniej sensu. Gdyby nie to, że odsłuchiwałem audiobooka, nie wiem czy dotarłbym do końca. Ostatnią ćwiartkę robiłem mocno na siłę. Jakoś tam może się sprawdzić jako wakacyjny kryminał, do czytania gdy mózg jest wyłączony do tego stopnia, że nawet nie chce nam się pamiętać kto jest kim i gdzie znajduje się w strukturze intrygi.

Odsłuchałem w zupełnie przyzwoitej interpretacji Hanny Kinder- Kiss. Z drugiej strony słuchałem na przyspieszeniu 2x. Wersja z naturalną prędkością brzmiała jakby ją czytał niedobudzony leniwiec i fizycznie bolała. Niiiiikkkkttttt nooorrrmmmmmmmaaaaaalllllllnnnniiiieeeeeeeeeeeeeeeeeeeee taaaakkkkkk nieeeeeeee mmmmóóówwwwwiiiiiiiiiiiii.

4/10
Romulus - 2020-07-14, 17:41
:
Trylogia "Red Sparrow" Jasona Matthewsa ostatecznie wypadła w porządku. W zasadzie, w każdej części autor powielał podobny schemat lub te same błędy (poleganie na zbiegach okoliczności, przykładowo). Jednak w ostatniej, "Kandydat Kremla", odkupił nieco swoje winy i słabości dwiema rzeczami. Pierwsza to wprowadzenie wątku polskiej siatki pracującej dla CIA zarówno w latach 80-tych, jak i współcześnie. Choć tu trochę autor pogubił się, zapewne celowo, w kalendarzu, ponieważ ci bohaterowie współcześnie są nieco zbyt młodzi. Akcja powieści rozgrywa jakoś oględnie przyjmując nieco w przyszłości tj. po prognozowanej klęsce Trumpa :) W związku z tym dorośli pracujący dla CIA w latach 80-tych, w czasie książkowym powinni dobiegać 60-tki i to minimum. Tymczasem pewna Polka ma raptem 47 lat, co oznaczałoby że dla CIA pracowała już jako 16-latka. A przyjąłem, że akcja rozgrywa się w umownym 2020 r. a datę rozpoczęcia współpracy z CIA ustaliłem na 1989 r. :) Ale to szczegół. :)

Druga zaleta "Kandydata Kremla" to zakończenie, którego się spodziewałem od drugiej połowy książki, ale w które nie wierzyłem. :)

Tak czy siak, tych trzech powieści dobrze się słucha w aucie, nie są wymagające. Czyta Kamilla Baar.

Teraz Mario Puzo "Omerta". Nie czytałem tej powieści, a że dotyczy mafii to chętnie sprawdzę. Choć nie spodziewam się wiele.
Romulus - 2020-07-22, 17:27
:
"Omerta" Mario Puzo. Generalnie, słabizna. Historia tak nierealistyczna, że "Ojciec chrzestny" przy tym wydaje się książką opartą na faktach (w sumie, bliżej mu faktów, ponieważ niektóre postacie miały swoje pierwowzory w rzeczywistości). Temat jest tak wyczerpany, że Puzo nie był w stanie wycisnąć z tego nic więcej i zaoferował jakieś brednie o mafii, honorze, zemście, tajemnicach, które koło rzeczywistości nawet nie stały. Gdybym miał czytać - nie dałbym rady. Ale przesłuchać się dało - dobra książka do samochodu, zwłaszcza że nie jest długa.

Przeskoczyłem do "Chłopców z feralny" Nicholasa Pilleggi. To też nie jest wielka literatura, raczej fabularyzowany reportaż. Niemniej jest to opowieść fabularnie soczysta - dzieje się bardzo dużo i nie ma bredni. Zwłaszcza że to opowieść na faktach. Dodatkowym atutem jest to, że po jej przesłuchaniu od razu nabrałem ochoty na obejrzenie filmu i nie omieszkam dziś lub jutro włączyć. Książka czytana trzema głosami, choć przydałby się czwarty, narratora.
toto - 2020-07-26, 14:03
:
Skończyłem "Upadek Hyperiona". Marcin Popczyński urasta w moim prywatnym rankingu do jednego z najlepszych lektorów w tym kraju. Doskonale interpretuje Bunscha, z prozą Simmonsa też radzi sobie doskonale. Niby wiedziałem wszystko co i jak, ale i tak słuchałem z przyjemnością, co w dużej mierze było zasługą właśnie lektora.

Teraz, idąc za ciosem, "Endymion". Lekkie zdziwienie, bo tutaj czyta Maciej Kowalik, świetnie sprawdził się w "Cyberiadzie", i potrzebowałem pewnego czasu, żeby się przyzwyczaić.
Romulus - Dzisiaj 16:09
:
"Zmiany" Jima Butchera, czyli 12 część Akt Dresdena. Bardzo mi się podobała ta odsłona. Jedna z lepszych w tej serii. Do przesłuchania mam jeszcze dwie i z marszu zacząłem słuchać "Opowieści o duchach". Generalnie, relaksujący wpływ ma na mnie ten cykl. Taki pewniak - wiem, czego oczekiwać i to otrzymuję.
ASX76 - Dzisiaj 17:24
:
Azaliż miałeś Pan do czynienia z serią o Felixie Castorze autorstwa M. Careya? :-P