Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Hardcore beer blues.
Autor Wiadomość
Max Werner 
Antykwariusz


Posty: 916
Skąd: Fiorina Fury 161
Wysłany: 2010-05-22, 18:43   Hardcore beer blues.

Warning! Opowiadanie zawiera sceny drastyczne i zamierzone wulgaryzmy... dużo wulgaryzmów 8) (opowiadanie pierwotnie opublikowane w postaci postów na forum Brama Światów)


Piąty browar...
Zimny, prosto z lodówki, przyjemnie chłodzi rozgrzane od klikania palce. Przyjemnie chłodzi pocharatane fajkowym dymem gardło, koi, łagodzi. I miesza w bani. Coś miałem teges. A, coś miałem tu do was napisać. No to piszę. Odgłosy zza okna zlewają się w jednolite dzwiękowe bagno i wyławiam jak rybie szkielety pojedyncze, foniczne frazy - a to hałczenie psiska, które wisi gdzieś u budy na łańcuchu, nieustajacy poszum aut pedzących znikąd do nikąd, przyłącza sie następne psisko, to ma głębszy szczek, bardziej wkurwiony, może ucisza pierwszego kundla, może obszczekuje obszczanego żula, może ktoś sie włamuje do sąsiada by wyrwać mu dorobek zycia. Strach teraz trzymać forse w banku. Pierdolony kryzys ponoć. Lepiej kisić szmal pod łózkiem, w szufladzie, na żer dla rabusiów. Rabuś - mówi ktoś tak jeszcze? Złodziej, opierdalacz, włamus, tak. Ale rabus się już chyba nie mówi. Ale się pisze i chociaz alta sie nie chce wciskac i ogonki samogłoskom przypinać to jakos sie tam pisze, klika co w bani uciska.
Żłopnąc browara...
Aaa, good browar, zimny jeszcze, wypic zanim sie zrobi ciepłe. Sasiad drze morde za ścianą, satelita przelatuje nad osiedlem, niewidzialne auta szumią na wyścigi z wiatrem. Zaczynam gubic litery i nie chce mi sie poprawiać. Nachlany juz troche jestem. Poczekajcie, dopije browara zanim sie zagrzeje..................................................
Szóste piwo.
Zimne, aż pali w przełyk. Sie odwracam bo wydało mi sie że cos sie w mroku pokoju za moimi plecami wykluło. Mroczniak jakiś, zjawa sie wylęgła i czai sie na mnie, takie dziwne, chujowate uczucie jakby ktoś ci maleńkim wiertełkiem przekłuwał plecy. Odwrócić się? eee tam, jak ma ubic to ubije, a najpewniej nie istnieje. Mrok. Lubie jak w chałupie jest ciemno, że az sie potykasz o sprzety. Tu walniesz w futryne, tam stukniesz biodrem w komodę, pierdolniesz małym palcem prawej stopy w próg. Boli. Zaklniesz, poskaczesz na lewej nodze, idziez dalej. Do kuchni. Bo w kuchni lodówka, a w lodóce...
Siódme piwo...
Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za siedmioma rzekami...
Bajki dla dzieci, mitologia, legendy... Tolkien, Howard, Lovecraft i spółka nie byli pierwsi. Zabawa w wojne kiedy sie z zagietymi patykami latało w lesie to pierwsze larpy przeciez były, chociaz wtedy nie wiedziałes co to LARP jest i że RPG istnieje. Zimne to piwo. Cos mnie gardziel rozbolała, a przecie nie gadam do was. Znaczy gadam ale nie gębą tylko palcami. O palcami to ja różne rzeczy umiem robić. Klikać w miękkie klawisze, na pianinie C-dur Chopina zagrać, na gitarze motyw z Desperados zaszarpać i dziewce dobrze zrobić. Który to już browar, ep? Przewijam text.............. a siódmy....... Dobranoc państwu.
Gówno tam, nie moge spać. Psisko szczeka jakby mu jaja wyrwało, samochody nie przestaja szumieć, wiatr chyba uparł sie żeby mi wypierdolić szybę z okna i na domiar złego nie mam browara. Polezałem w wyrku, powierciłem się, wylazłem. Pić sie chce. Kranówa, łyk,łyk,łyk ochyda. W brzuchu sie przewraca. Browara!!! Zakładam szmaty, wychodze pierdolnowszy drzwiami. Ja nie śpie to inni tez nie będą. Huknęło aż sie w uchu sygnał właczył i piszczy jak jebnieta mysza. Wyłaże z bloku. Ledwie z klatki wylazłem a tu - sik, sik cos mi sika na buty. Patrzę, mrużąc oczy (ciemno jak w dupie) a tu żul zatracony o sciane oparty na buty mi chuj leje. Oż ty w morde cwelu charatany! Walę z dyni w maske bo nagana się na łachudrę wyciągać nie opłaca. Pada męt jak długi. Padł i się trzęsie. Febra jaka czy delirium? Potrząsł sie, potrząsł i znieruchomiał. Przypaliłem fajke. W swietle płomyka zapalarki zobaczyłem jego gebe zakazaną uświechtaną juchą. Chyba mu nos do mózgu wbiłem. I dobrze łachmycie. Jednego pasozyta mniej. Lac mi sie zachciało. A po browach to ciśnie. Wyjąłem fleta i psik na truchło żula. Ach, ulga jest zemstą, zemsta jest ulgą. Idę po browary do nocnego.
Nie wylazłem jeszcze z osiedla, gdy juz musiałem wytargac zza paska gaci nagana. Nagrzał sie w gaciach. Zresztą i tak byłby ciepły - poświęcony przez kleche (musiałem zdziercy słono za to zapłacić), poświęcony na Mrokmorfy. I właśnie trzy wylazły zza budynku sądu. No to dawaj w nie srebrem poświęconem. Trach, trach. Jeden padł i leży.
Noc. Ludność miasta sie do snu układa. Męty tylko łażą. Męty i pijusy takie jak ja co im browa w lodówce zbrakło. No i te pierdolone mrokmorfy. Ten co pierwszy z nagana w czache dostał padł jak długi. Potem sie chuj podnieśc chciał ale spostrzegł, że poświęcona kulą dostał i zaraz porzygał sie ektoplazmą tęczową, zasyczał i wyparował, plame jak po oleju na trotuarze zostawiając. Alem ja tego nie widział, bo juz przeładowywałem nagana i w drugiego morfa waliłem za spustu. Nie trafiłem kurwa! A byli juz ci dwaj o dwa kroki ode mnie. Przełądowałem spluwe ale już nie zdąrzyłem wystrzelić. Jeden wyrwał mi nagana, drugi do gardła się rzucił. Jak mnie tylko dotknął szarymi mackami to zaraz zaśmierdziało palona skórą, zaskwierczało i zabolało jak wszyscy diabli. Ale ja nie sroce spod ogona wypadłem czy też jakby to mój koles powiedział "nie miętkim chujem byłem robiony". Zamknąłem oczy i wymówiłem w myślach Wezwanie. Morf co mnie ucapił zapiszczał jak kastrat, puscił mnie i odskoczył ze dwa metry. Bo ja to juz nie byłem ja. Dwa razy wyższy, ze trzy razy szerszy, w połyskujacym złoto pancerzu, z kleszczami wielkimi zamiast rąk, z lwią gębą zamiast twarzy i z przyrodzeniem wielkim jak u słonia.
- Ej ty, ektopierdolcu! - wywarczałem przez długie na palec pożółkłe kły - Oddawaj mi nagana! A ty popaprańcu - zwróciłem sie do drugiego mrokmorfa - zapierdalaj mi do monopola po browary!
I puściłem pawia na chodnik. A jak go puszczałem to mrokmorfy mnie obsiadły, jak zasrane muchy obsiadaja zasrane świerze gówno. Ale, były tylko dwa chujolizy, wyklute z mrocznej dupy popaprańce, a ja byłem pod wpływem Wezwania. He, he, heros proszę pań i panów, heros w dupe poświęcony, bohater błogosławiony ulicy. Nagan nie był potrzebny, kleszcze co to je mam teraz zamiast dłoni wystarczyły. Raz, dwa, rach-ciach i już jedna kurwa mroczna łba nie miała, turlał sie łeb po chodniku teraz juchę tęczową za sobą ciągnąc, aż wpadł do rynsztoka mordą w dół. Morda w kubeł chciałem powiedzieć, ale mi drugi mrokmorf do pyska przyskoczył, huchnął smrodem z otchłani i pazury w slepia wraził. Zabolało. Zaryczałem. Ugryzłem. Chrupnęło. Pazury ochydy odpadły, a mrokmorf runął na glebe. Oblizałem usta, chociaż morde teraz raczej miałem niż usta, posmakowałem tęczowej juchy potwora, splunąłem, rzuciłem sie na wroga i wjebałem mu kleszcze w bebechy. Ale się darł jak mu we flakach młynkach robiłem, ale kwiczał jak zarzynana świnia. Wreszcie zdechł. Wstałem. Ulica była cicha i nieruchoma. Wiatr przestał wiać. Pić mi sie nie przestało chcieć. Wezwanie mijało. Stawałem sie znów zwykłym człowiekiem. Zwłoki mrokmorfów rozpływały sie w brudnotęczowe kałuże ektoplazmy. Na nieodpowiedniego żula chujki trafiły. Bo ja zwykłym zulem nie jestem o nie. Zgarnąłem z ziemi nagana i poszedłem do monopola po browarka. Ep! Dobry wieczór państwu, witam w moim hard-coreowym haloonie !!!

C.D.N. (chyba)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Qfant


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 13