Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Kick-Ass
Autor Wiadomość
MORT
in emergency brea...


Posty: 1905
Wysłany: 2010-08-07, 11:00   

Ja ostatnio przeczytałem komiks Kick-Ass. Dla porównania filmu z pierwowzorem.
Część wątków i momentów... naprawiono można by rzec, ale szkoda też, że film musiał wtrącić te kilka Hollywoodzkich elementów.

Niezależnie jednak w jakiej formie, Kick-Ass to wciąż świetna zabawa.
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6270
Skąd: Piła
Wysłany: 2012-07-22, 09:48   

Przeczytałem Kick-Assa, którego można chyba uznać za pierwszy. Sezon, wydanie, whatever. No i mam takie coś : :roll:
Dostrzegam nawiązania i aluzje do innych dzieł, widzę, na jakim poziomie to jest przełomowe, ale w filmie bardziej mi się to podoba. Film nie przenosi dokładnie tego co komiks, przenosi ideę komiksu - są więc nawiązania do filmów i filmów o superbohaterach, niż komiksów jako takich.
Część elementów komiksowych mnie nie przekonała albo/i wzbudziła pewien niesmak/wątpliwości.
Np : bohater idzie walić kijami po pysku gości tylko dlatego, że są wredni i malują grafiki (w filmie - dwóch patałachów dobierających się do cudzego auta). Druga próba - gościu jest ściganym przez parę dziewczyn które chcą zobaczyć jego little wiener :roll:
Film realizuje też lepiej kwestie zdobycia dziewczyny, przemiany z losera, czy finału starcia z bandytami. Wyjaśnienie motywacji BD - to mogło przejść tylko w komiksie i odebrałem to jako oczko do fanów, chociaż jest to w pewnej mierze chore (w filmie zaś zrozumiałe).
Niektóre elementy są jednak lepsze - np rozbudowana postać ojca.
Podsumowując, w mojej opinii, komiks ten został całkowicie przyćmiony przez film.
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
MORT
in emergency brea...


Posty: 1905
Wysłany: 2012-09-27, 20:35   

Kick-Ass - ponownie przeczytany i obejrzany.
Ogólnie rzecz biorąc, więcej podobało mi się w komiksie, niż w filmie, choć film naprawił też kilka momentów, a sceny akcji są nie do pobicia.
Największe rónice, to Kick-Ass w filmie dostający dziewczynę, czysty happy end - kompletna, przewidywalna klisza. Komiks był pod tym względem lepszy, bardziej realistyczny (choć to można złożyć na karb zmiany wizualnej postaci -> film we własnym kontekście (np. wyglądu aktora) działa). Zmianę w filmie składam na karb amEryKranizacji fabuł wszelakich. Bohater zawsze musi dostać dziewczynę, ku pokrzepieniu serc... :roll:
Ten plecak odrzutowy też był trochę przesadzony. A potem jeszcze bazooka. W komiksie chłopak brzydził się zabijaniem, miał swego rodzaju kodeks, choć raz prawie przekroczył tę granicę.

Kolejna rzecz - film niestety trochę ułagodził wiele niepoprawności politycznych komiksu. Teksty o Moorze, czy Demokratach zostały wycięte; pierwsza poważna konfrontacja Kick-Assa, zamiast być z Portorykańczykami, była z dwójką złodziei - czarnym i białym*; Kick-Assa potrąca samochodem facet, a nie kobitka zagadana z przyjaciółką itd.
*i tu też wolę wersję komiksową - zaczął skromnie z 'wandalami', nie rzucił się na złodziei, którzy już wcześniej grozili mu nożem.

Historia Big-Daddy'ego/Hit-Girl. Wolałem znów wersję komiksową - bardziej szokująca, choć może mniej realistyczna. Choć tu niestety Big Daddy okłamywał swoją córkę. W filmie, Cage mnie nieco irytował, ale ostatecznie świetnie wpasowało go to do roli dziwacznego tatuśka. :P

Red-Mist: W komiksie był zarówno dziwny, jak i do szpiku kości zły. Także doroślejszy. Mam wrażenie, że geekowo-nerdowską narrację całego komiksu, zastąpiła zmiana charakteru Red Mista w filmie, właśnie na kolejnego nerda, równego wiekiem bohaterowi, przez co lepiej się skumali z Kick-Assem, nawiązała się pomiędzy nimi więź, a Red-Mist stał się rozdarty między afiliacjami [rodzina/przyjaciel].

Mógłbym pisać dalej, ale mi się nie chce :P . Wciąż, obie produkcje uważam za świetne - otrzymują maksymalne noty.
[BTW, okazuje się, że komiks był tworzony od razu równolegle z filmem. Spellu - jak tam, ma to zjawisko w końcu jakąś oficjalną nazwę?]

Tixon napisał/a:
Np : bohater idzie walić kijami po pysku gości tylko dlatego, że są wredni i malują grafiki (w filmie - dwóch patałachów dobierających się do cudzego auta). Druga próba - gościu jest ściganym przez parę dziewczyn które chcą zobaczyć jego little wiener :roll:

Do pierwszego już się odniosłem. Co do drugiego, powtórzę dla tych co nie wiedzą - to nie wzięło się z próżni. A reakcja dziewczyn - cóż, upadek społeczeństwa. Ten komiks cały czas jest kontrowersyjny.

Cytat:
Film realizuje też lepiej kwestie zdobycia dziewczyny, przemiany z losera

N-A-J-G-O-R-S-Z-A Z-M-I-A-N-A W F-I-L-M-I-E K-R-O-P-K-A

Cytat:
Podsumowując, w mojej opinii, komiks ten został całkowicie przyćmiony przez film.
Ja dobrze wiem, że ty uprzedzony jesteś i ferment siejesz. :P
  
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6270
Skąd: Piła
Wysłany: 2012-09-27, 20:57   

MORT napisał/a:
[BTW, okazuje się, że komiks był tworzony od razu równolegle z filmem. Spellu - jak tam, ma to zjawisko w końcu jakąś oficjalną nazwę?]

A ja cały czas byłem przekonany, że to na podstawie komiksu było właśnie... :shock:
MORT napisał/a:
Zmianę w filmie składam na karb amEryKranizacji fabuł wszelakich. Bohater zawsze musi dostać dziewczynę, ku pokrzepieniu serc...

Powtórzę to co pisałem : Moja koncepcja jest taka, że ludzie od filmu postanowili upiec dwie pieczenie na jednym ogniu - raz, wprowadzić aspekt dramatyzmu (dziewczyna która się mną przejmuje), dwa, naprawić ten motyw z oryginału. Bo wersja filmowa jest po prostu wiarygodna : chłopak zbliża się do dziewczyny, ona go poznaje, polubiła go, rozmawia z nim, spędza z nim czas, a potem okazuje się, że nie jest gejem i jednocześnie jest tym słynnym superbohaterem z telewizji. No i poleciała na niego.

Dlatego mnie w tym momencie :amEryKranizacji" nie razi.
MORT napisał/a:
Ten plecak odrzutowy też był trochę przesadzony. A potem jeszcze bazooka.

Z jednej strony to i owszem... Ale z drugiej, numer z bazzoką jest tak dobrze zrealizowany, że wszyscy się nią jarają. Zarówno bohaterowie w filmie, jak i widzowie (oglądałem film pierwszy raz, sam - było "chcę to", oglądałem kolejny z kumplami - powiedzieli dokładnie to samo :mrgreen: ). I stanowi pretekst do tej scenki
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
  
 
 
MORT
in emergency brea...


Posty: 1905
Wysłany: 2012-09-27, 21:42   

Tixon napisał/a:
A ja cały czas byłem przekonany, że to na podstawie komiksu było właśnie... :shock:

Ja też.
Pomysł na komiks był pierwszy, ale szybko sprzedano prawa ekranizacji, a później rozwijano projekty mniej więcej równolegle. Komiks wydano po prostu jako pierwszy.

Cytat:

MORT napisał/a:
Zmianę w filmie składam na karb amEryKranizacji fabuł wszelakich. Bohater zawsze musi dostać dziewczynę, ku pokrzepieniu serc...

Powtórzę to co pisałem : Moja koncepcja jest taka, że ludzie od filmu postanowili upiec dwie pieczenie na jednym ogniu - raz, wprowadzić aspekt dramatyzmu (dziewczyna która się mną przejmuje),

To nie aspekt dramatyzmu wprowadzono, a kliszowy wątek romantyczny, z którego potem chcąc-nie-chcąc dramatyzm musiał wyniknąć.
Cytat:
dwa, naprawić ten motyw z oryginału.

Nie naprawia się działających rzeczy.

Cytat:
Bo wersja filmowa jest po prostu wiarygodna : chłopak zbliża się do dziewczyny, ona go poznaje, polubiła go, rozmawia z nim, spędza z nim czas, a potem okazuje się, że nie jest gejem i jednocześnie jest tym słynnym superbohaterem z telewizji. No i poleciała na niego.

Zmieniono kontekst - w tym wygląd bohatera i charakter dziewczyny, przez co wersja filmowa stała się prawdopodobna. Nie czyni to wersji komiksowej mniej prawdopodobną, a wręcz wciąż można by ją zachować w filmie, nawet pomimo częściowej zmiany kontekstu.

Cytat:
Z jednej strony to i owszem... Ale z drugiej, numer z bazzoką jest tak dobrze zrealizowany, że wszyscy się nią jarają. Zarówno bohaterowie w filmie, jak i widzowie (oglądałem film pierwszy raz, sam - było "chcę to", oglądałem kolejny z kumplami - powiedzieli dokładnie to samo :mrgreen: ). I stanowi pretekst do tej scenki

Nie no, ta scenka była super (z wyjątkiem jet-packa). Czepiałem się miejsca, gdzie Kick-Ass używa karabinków i bazuki - zabija ludzi. To było takie trochę "really?".
 
 
MORT
in emergency brea...


Posty: 1905
Wysłany: 2012-12-03, 19:29   

MrSpellu napisał/a:
Cytat:
[BTW, okazuje się, że komiks był tworzony od razu równolegle z filmem. Spellu - jak tam, ma to zjawisko w końcu jakąś oficjalną nazwę?]

Jeżeli treści się uzupełniają, to opowiadanie transmedialne. Jeżeli nie, to trzeba zbadać co powstało pierwsze - koncept filmu, czy koncept komiksu (i wtedy mamy do czynienia z ekranizacją/adaptacją lub nowelizacją). Jeżeli zaś zrobiono tak, że piszemy od razu film i komiks w tym samym czasie na podstawie jakiegoś scenariusza... to nie mam pojęcia, spytam promotora czy ma jakiś pomysł :badgrin:

Dzięki. Najbardziej właśnie ciekawi mnie ostatni przypadek.
Co prawda koncept na komiks powstał pierwszy, ale twórca komiksu mówił coś w jednym z wywiadów o wzajemnym inspirowaniu się z twórcą filmu (film oryginalnie bazował na wczesnym szkicu fabularnym komiksu i stamtąd obie produkcje rozwijały się równolegle). Można pewnie też założyć, że współpraca była jeszcze bardziej ścisła i równoległa w Kick-Assie 2. Ale na to trzeba jeszcze poczekać...

Takie rozdzielenie, według pierwszeństwa konceptu, wydaje mi się jednak dość dziwne. Mógłbym mieć pomysł na komiks, ale zrobić zamiast tego animację. Albo mógłbym mieć pomysł na animację, ale zabrakłoby środków, więc byłbym zmuszony do wydania historii w postaci komiksu. Nie czyni to tej pracy adaptacją/ekranizacją. Ale w tych sprawach chyba ciężko o ścisłość.
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 16958
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2012-12-03, 19:51   

MORT napisał/a:
Takie rozdzielenie, według pierwszeństwa konceptu, wydaje mi się jednak dość dziwne. Mógłbym mieć pomysł na komiks, ale zrobić zamiast tego animację. Albo mógłbym mieć pomysł na animację, ale zabrakłoby środków, więc byłbym zmuszony do wydania historii w postaci komiksu. Nie czyni to tej pracy adaptacją/ekranizacją. Ale w tych sprawach chyba ciężko o ścisłość.

Zaciekawiłeś mnie na tyle, że poszperam w artykułach, popytam znajomych doktorów. Może coś uradzimy.
W końcu za coś dostajemy kasę na badania podstawowe :badgrin:
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
MORT
in emergency brea...


Posty: 1905
Wysłany: 2013-09-05, 17:26   

Komiksy Kick-Ass 2 #01-07 & Hit-Gril #01-05.

SPOILERS AHEAD.

Przed filmem wypadało poznać "pierwowzór". Czytałem, zastanawiając się przy tym, co mogą potencjalnie zmienić w filmie (biorąc pod uwagę doświadczenia z pierwszej "adaptacji"). Notatek nie robiłem, ale kilka uwag rzucę.

Po pierwsze, wciąż się podobało. Kolejny logiczny krok - to liga superbohaterów ^^. Choć autor starał się przesycać fabułę realizmem różnego rodzaju (czyli co może pójść źle w prawdziwym życiu "superbohatera"), to jednak ilość dziur i zwichnięć logiki była zbyt zauważalna. W pierwszej części komiksu nic jakoś specjalnie nie bolało - w drugiej, weźmy np. wielką bitwę między Złymi bohaterami a dobrymi: Źli generalnie nie bali się wcześniej zabijać z użyciem broni palnej (coby wspomnieć jak skończyły dzieciaki na chodniku, czy Colonel Stars), podczas gdy dobrzy posuwali się co najwyżej do atrap. Nawet przed ostateczną bitwą, Źli strzelali do zwykłych ludzi, ale podczas samej ustawki, cała broń palna jakby się nagle zapadła pod ziemię. To powinna być masakra... choć zrozumiałe jest to posunięcie na innym poziomie - wygranej dobrych i wytworzenia więzi między cywilami (i nawet niektórymi policjantami) a superbohaterami, w kontraście do nieudolnej władzy. Było takich momentów więcej, gdzie dla niektórych dałoby się wymyślić jakieś usprawiedliwienie, dla innych niekoniecznie.

Wydana później seria Hit-Girl, chronologicznie miała dziać się między pierwszą i drugą częścią Kick-Assa, ale nie udało się jej tak do końca dobrze wpasować. Szczególnie czytając chronologicznie, wyraźne stają się artefakty w opowieści. Np. rozmowa Mindy z Marcusem w K-A 2, po tym, jak Marcus znalazł jej mały składzik borni w pokoju (z "AK-47 w pluszowym misiu" ^^) przestaje mieć sens w kontekście tego, co już działo się w H-G.*

----------------------
*Najpierw Mindy udaje, że nawet nie dotknęła żadnej broni od czasu powrotu do domu - co oboje wiedzą, że prawdą nie jest wg. komiksów H-G, a potem jeszcze pyta się, szczerze zmartwiona, czy Marcus powie o tym wszystkim mamie, co było genialne i komiczne oryginalnie, ale po komiksach H-G powinno być już oczywiste, że to wszystko jest ich wspólną tajemnicą, z powodu kruchości psychicznej jej matki.
----------------------

Bardzo fajnie wyszły zarówno trening Kick-Assa, jak i próby dopasowania się Mindy do szkolnych realiów i jak sobie z tym poradziła. Szkolenie Mother Fuckera było genialne. ^^ Ogólnie jestem zadowolony z fabuły, scen akcji, tekstów, nawiązań. Galeria nowych superbohaterów również jest ciekawa.

Czego spodziewam się po filmie:
Specjalnie omijałem newsy i trailery, żeby bez sugestii móc pozgadywać, jak tym razem będzie się różnił film. Jedną z rzeczy, jaka mnie zastanawiała, było jak sobie poradzą z tym, że aktorka grająca Hit-Girl zauważalnie podrosła. Przesuną całość fabuły do przodu, czy będą udawać, że filmy dzieją się na niedługo po sobie (tak, jak to w filmach zwykle nawet dwudziestolatkowie grają nastolatków i nikt nie zawraca sobie tym głowy... tyle, że tam nie doświadczamy ich zmian między kolejnymi częściami). Zastanawiając się nad tym, zauważyłem też kolejną nieścisłość w komiksach - we wcześniejszym chronologicznie H-G, Mindy pisze w swoim dzienniku, że ma 12 i 1/4 lat, w późniejszym K-A 2, pisze w dzienniku, że ma 11 i 3/4... pewnie to zwykły błąd, bo choć jeden był opisany jako dziennik, a drugi, jako sekretny dziennik, taka różnica wieków nie ma za bardzo ani znaczenia praktycznego, ani żadnego rozpoznawalnego znaczenia fabularnego (można oczywiście kombinować, że zwykły dziennik pisze dla rodziców i innych wścibskich oczu, ale w kontekście wieku to wciąż nie ma sensu).

Transfer fabularnych genów między filmem, a komiksem wydaje się iść w obie strony (np. do komiksu, jako ojczym Mindy, na stałe dołączył jej filmowy opiekun, Marcus), a więc pewnie w nowym filmie nie bali się znowu odejść od komiksu, gdzieś, na równoległe tory ewolucji, tylko po to, żeby znowu zejść się na niektórych ścieżkach w dalszej przyszłości. Pytanie, jak daleko z tym pójdą i które fragmenty poddane zostaną przez to delecji. Bo jestem niemal pewien, że z uwagi na "wrażliwość widzów" wytną niejedną komiksową scenę, a wirus amEryKranizacji znowu wstrzyknie coś od siebie. Nie wyobrażam sobie np., żeby przeszedł zasugerowany oralny gwałt na Katie (może ją najwyżej pobiją/uszkodzą?), strzelanie do dzieci na chodniku (zbyt wiele tragedii w szkołach było), czy porównania ataków Mother Fuckera na miasto, do ataków z 11. września. Pewnie oszczędzą też zlewki z Bibera i innych tego typu nawiązań, tak, jak to miało miejsce we wcześniejszym filmie.

Tym razem jest też jednak więcej materiału (dwie komiksowe serie) do zmieszczenia w tak samo długim filmie, więc spodziewam się, że tym bardziej mogą wyciąć niektóre wątki, skrócić inne. Oczami wyobraźni już widzę jakiś montażżż, even Rocky had a montage... //muzyka ekhm... równolegle pokazujący "postępy" Kick-Assa i Mother Fuckera dla zaoszczędzenia czasu. Zastanawia mnie też, w którą stronę w filmie pójdą z Mother Fuckerem. W komiksie był bardziej zły i powalony od samego początku i ewoluował dalej obranym kierunkiem. W pierwszym filmie był bardzo geekowaty i nie chciał nawet skrzywdzić Kick-Assa (choć teraz ma już dobry powód), ciekawe więc, czy i jak będą chcieli nadgonić jego przemianę w Mother Fuckera zdolnego zabijać małe dzieci itp...

No cóż, się zobaczy. Już niedługo. :)
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6270
Skąd: Piła
Wysłany: 2013-09-05, 19:36   

TLDR :-P

A poważnie jestem dopiero po pierwszych dwóch rozdziałach i przeczytam jak skończę ;)
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
MORT
in emergency brea...


Posty: 1905
Wysłany: 2013-09-12, 02:12   

Tixon napisał/a:
TLDR :-P

A poważnie jestem dopiero po pierwszych dwóch rozdziałach i przeczytam jak skończę ;)

Ja się staram być zwięzłym, ale mi nie wychodzi //panda
Może dlatego, że piszę to też trochę dla siebie z przyszłości. ;)
Może wrzucę poniżej jakieś podtytuły, żeby nie było ściany tekstu //mysli

====================================

Wrażenia po filmie Kick-Ass 2 - tutaj, ponieważ i tak będę się odnosił do komiksu.

Ogółem się podobało, ale było kilka wad. Z jednej strony, fajnie, że postanowili zachować własny kontekst - a więc Mindy tyle urosła, co sama aktorka, wciąż bardziej geekowaty, a mniej psychopatyczny Mother Fucker, Kick-Ass zdobywający dziewczyny. Z drugiej, te miejsca przemawiały do mnie raczej słabiej, niż analogiczne w komiksie - np. filmowe środowisko nastolatków typu high-school i zmuszenie mnie do wysłuchania boysbandu... --_- uch.


DALEJ JUŻ SAME SPOILERY

Patent

Spodobał mi się ten patent, że pistolet nabity w komiksie wystrzeliwuje dopiero w filmie. Albo na odwrót. Daje podwójną zabawę osobom, które znają już jedną z form Kick-Assa i przerzucają się na drugą. Np. rekin w komiksie - było lekkie napięcie, że jednak się przebudzi i kogoś zeżre, ale jednak okazało się, że pewnie zdechł. W filmie - że niby zdechł, ale jednak miał okazję się wykazać (gdyby zacząć od filmu, to potem w komiksie byłoby jeszcze większe napięcie, że jednak się przebudzi i zeżre gościa, którego Kick-Ass prawie zabił, a które to napięcie zostało jednak rozładowane sceną akcji i rozwaleniem całego akwarium). Inny przykład - gdy grupa Mother Fuckera zabiła Colonela Starsa, skończył z głową swojego psa w miejsce swojej. W filmie Mother Russia pyta się czy zabić psa, na co MF odpowiada mniej więcej: "Jesus, even I'm not that evil!" (co podkreśla też zachowanie kontekstu mniej psychopatycznego MF). O i jeszcze podczas napadu MF na sklep, na początku. W komiksie został nagrany przez kamery (miał tego świadomość) i zyskał tym filmikiem rozgłos w sieci. W filmie bardzo chciał być nagrany, ale nie mieli kamer XD . To trochę, jakby komiks i film nawzajem się parodiowały i żartowały z siebie w różnych miejscach (co prawda bardziej film parodiuje komiks, ale potencjalnie, poznając Kick-Assa w przeciwnej kolejności, można by w niektórych miejscach odnieść wrażenie odwrotne). Było tego więcej, ale już sobie chyba teraz nie przypomnę.

Ciekawe jednak, że film dużo bardziej rozjechał się z komiksem, niż za pierwszym razem (np. w śmierci matki MF (choć to było dobrym pretekstem, żeby bardziej zwichnąć mu psychikę), czy w samym finale). To mocno sugeruje, że obaj twórcy już dobrze wiedzą, jak skończy się cała historia. A przynajmniej, co się tam będzie działo i jak będzie można obie wersje historii znowu do siebie zbliżyć.

Akcja

Na początku filmu powtórzyli scenę z doświadczaniem bycia postrzelonym, co wyszło średnio. Pomysł był dobry - że Hit-Girl przekazywała Kick-Assowi, czego ją tatuś nauczył, nawiązując przy tym do pierwszej części filmu, ale dialog, jaki tam wstawili, był tak przewidywalny, że aż bolało.

Część ze scen walk wyszła jakby słabo. Nie jestem w stanie powiedzieć na pewno, po pierwszym obejrzeniu, ale mam wrażenie, że czynników było kilka: może trochę w tym winy montażu, może m.in. Cloe się jakoś wolniej ruszała, niż w pierwszym filmie, czy zastępowano ją czasem kaskaderką (był jakiś rozpraszający dysonans), może tym razem choreografia nie była zawsze zadowalająca, a też bardzo rzucały się w oczy sztuczne uderzenia (np. jak Dave obrywał w zaułku, podczas swojego treningu, czy w tle, podczas ostatecznej bitwy). Ogólnie walki zdawały się miejscami mniej dynamiczne, choć było kilka naprawdę świetnych momentów.

Z drugiej strony, film miał miejsca bardziej absurdalno-komiksowe, niż sam komiks. Np. gdy Mother Russia zabiła kolejno 10 policjantów na osiedlu (kosiarka :lol: ), albo jak Hit-Girl unikała kul turlając się po dachu vana (to akurat zrobili bez sensu - strzały padały ze środka, powinna chociaż lekko oberwać, albo od razu zwiesić się na boku pojazdu). Ale chwilę późniejszy atak na okno samochodu, to już cymes! Na marginesie - mordercza nastolatka to już nie to samo, co mordercze dziecko. Walor szoku i dysonansu jakby obniżony. //mysli Nadrabiano to na różne sposoby, ale mleczne wymioty i czekoladowe rozwolnienie to nie to samo.

Cięcia, zmiany

Tak jak sądziłem, film znów bardziej poprawny politycznie (bo rasizmu przecież nie było - były archetypy! XD ). Tylko Biberowi się jednak oberwało, a tak film skupił się bardziej na nawiązaniach do postaci komiksowych (np. "nikt nie chciałby być Robinem" "Jesteś Alfredem mojego złego Bruce'a"...). Wrzucono także superbohatera geja, czego można się było właściwie spodziewać //mysli

Wycięto i skrócono sporo z treningu Kick-Assa i Mother Fuckera. U tego drugiego wersja treningu wciąż niezła, zgrabna i zwięzła, choć na innym poziomie, szkoda, że zrezygnowano z wątku mistrzów sztuk walki dojących z niego kasę, każąc znaleźć kwiat lotosu na szczycie góry itp. Jeden z bardziej epickich pomysłów.

Tak, jak sądziłem, zrezygnowano ze strzelania do dzieci, pokazywania, co zostało po Colonelu, czy wspominania 11 września. Z gwałtu na Katie wybrnęli zamieniając dziewczynę Kick-Assa na Night Bitch i już się obawiałem, że dlatego pociągną to jednak dalej (aż podczas sceny echem odbiły mi się brechty Leppera, że przecież prostytutki zgwałcić się nie da), ale potem przezabawnie rozładowali napięcie impotencją MF :badgrin: . Kolejne z miejsc parodii komiksu na filmie.

AmEryKranizacji c.d.

Oprócz (czasem jednak słusznych) ułagodzeń - końcówka była bardziej Hollywoodzka. W komiksie dostaliśmy porządny wstrząs - obława policyjna, pogoń za Mindy i dostanie się jej w ręce policji. Dobry cliffhanger i klimat niepewności. W filmie, najpierw kolejny moment w stylu obserwacji zachodzącego Słońca ze szczytu budynku*, a później wyjazd Mindy z miasta z pogadanką w tle - a więc koniec dużo szczęśliwszy. A przy tym bardziej definitywny, dużo mniej wskazujący na kontynuację filmową serii, całkiem wykastrowany z napięcia //mysli

* co tam, że policja jedzie - wejdźmy wszyscy na dach i spójrzmy na zachodzące Słońce - Justice Forever! - niepotrzebnie powtórzyli scenę z poprzedniego filmu.
================

Koniec końców, było dobrze, ale komiks znowu był lepszy. Pozwolę sobie jeszcze na jedno przewidywanie - Tixon, będziesz miał zdanie przeciwne. :P
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6270
Skąd: Piła
Wysłany: 2013-09-12, 12:13   

Zapewne będziesz miał rację. Przeczytałem Kick-Ass 2 #01-07 i obejrzałem trailer. No i to po prostu ten rodzaj widowiska, gdzie wersja filmowa musi być lepsza - dynamika, muzyka, aktorzy... Po prostu lepsze medium.
A w komiksie, gdzie autor ma więcej swobody, można puszczać takie akcje jak odpały MF - zabijanie dzieciaków, odcinanie głów, gwałty, rzeź wśród policjantów, radosną rozpierduchę w sercu miasta...
W ogólnej ocenie, na razie zgadzam się z Tobą w szczegółach co do komiksu.
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
MORT
in emergency brea...


Posty: 1905
Wysłany: 2013-09-12, 13:19   

Ja nie twierdzę, że komiks był lepszy, bo miał gwałty, ucinanie głów, (akurat rzeź policjantów była i tu i tu), strzelanie do dzieci itd. :lol: Zresztą film powtórzył niektóre masakryczne momenty (np. rozjechanie głowy). Po prostu wciąż wolę kontekst komiksowych bohaterów - jest ciekawszy. Kick-Assa, jako nieurodziwe chucherko i lekkiego nieudacznika, choć jakoś zaczyna sobie dawać radę; Mindy, wciąż będącą dzieckiem (choć tego i tak nie dałoby się zachować) i jej ultraprawicowe poczucie sprawiedliwości i podobne odchyły, zainteresowanie polityką, długiem publicznym, samodzielne rozpracowanie "koleżanek" w klasie; Katie wkurzoną na Dave'a (a przy tym postronną ofiarę) itd. Nie mówiąc o takich momentach, jak właśnie trening MF...
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6270
Skąd: Piła
Wysłany: 2013-12-21, 18:28   

MORT napisał/a:
Koniec końców, było dobrze, ale komiks znowu był lepszy. Pozwolę sobie jeszcze na jedno przewidywanie - Tixon, będziesz miał zdanie przeciwne.

Prorok jakoś, czy co?

Oprócz tego, że film tworzy dialog z komiksem (i wzajemnie się uzupełniają - poza miejscami, gdzie są sprzeczne :D), miejscami wzajemnie się parodiując, każde z nich z osobna jest pełne nawiązań. Może widzę to trochę na siłę, ale już po 10 minutach widać nawiązania do: American Pie (scena w pokoju), Universal Soldier (Serum na ścianie), Final Destination (Solarium), Iron Man (kostium), Die Hard ("łowienie" na ulicy) czy Pul Fiction. Niekiedy są to bezpośrednie cytaty, kiedy indziej to tylko moje skojarzenia.

Dalej. Zarąbiste sceny. MF w sklepie, jego plany, potem tweetujący to (Jestem MF, właśnie trenują mnie zawodnicy MMA. Kick-Ass - idę po ciebie), słoik przekleństw, pidżama party...
Nadal jest śmieszno-gorzko (Marti komentujący ludzkie dramaty jako fajne historie, MF odwiedza w więzieniu wujka), nadal amEryKranizacji wie, jak rozłożyć akcenty (wątek romantyczny - kolejny niewykorzystany element z komiksu rozwinięty w filmie.

Zauważyłeś, że Dave ma koszulkę z napisem "i hate reboots"? Teraz pomyśl ile z tego idzie skojarzeń :mrgreen:

W ogóle świetny jest ten dualizm - Dave z nikogo próbuje być superbohaterem i szkoli się w tym u Hit-Girl, z kolei ona stara się być nikim i z problemami przychodzi do niego.

W sumie masz rację, że Hit-Girl w wersji nastolatkowej nie ma już tego uderzenia. Ale w sumie jej wejście było w pierwszej części, a tu jest odstawiona na drugi tor, dominującym elementem jest za to banda MF i większość scen z ich udziałem można określić jako hilarious.

Dave to nie komiks //amor Nie ma ciągu dalszego :badgrin:

Podsumowując, film dobry, ale raczej nie przeskoczył poprzeczki ustawionej przez poprzednika. Po prostu więcej tego co poprzednio, ale już bez tego impetu.
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6270
Skąd: Piła
Wysłany: 2016-04-22, 22:24   

Wypunktowanie różnic między komiksem a filmem.


No i kilka słów o Kick-Ass 3 (komiksie)
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
MORT
in emergency brea...


Posty: 1905
Wysłany: 2016-05-04, 21:34   

O trzecim komiksie nic nie napisałem...
Cóż, może jak będę czytał następnym razem.

Skoda, że trzeci film coś się przeciąga (pewnie przesuną akcję fabuły na n lat później, jeśli w ogóle wyjdzie). Ponoć też kombinują coś wokół prequelu nt. duetu Hit-Girl/Big Daddy. Nie powiedziałbym nie.
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6270
Skąd: Piła
Wysłany: 2016-05-21, 17:47   

Mort, nie żebym coś mówił ale wypadało by kupić ;)
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18231
Wysłany: 2016-05-21, 17:54   

Nawet się dziś zastanawiałem nad kupnem, zwłaszcza że ze 30% zniżki było. Ale się nie zdecydowałem (nastawiałem się na "Incale", których i tak nie kupiłem) i teraz żałuję.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
MORT
in emergency brea...


Posty: 1905
Wysłany: 2016-06-01, 10:56   

Tixon napisał/a:
Mort, nie żebym coś mówił ale wypadało by kupić ;)


A tłumaczenie jest cokolwiek warte?
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6270
Skąd: Piła
Wysłany: 2016-06-01, 12:06   

Mam być smokiem doświadczalnym? :roll:
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
MORT
in emergency brea...


Posty: 1905
Wysłany: 2016-06-01, 12:32   

Czyli nie wiesz, a twierdzisz, że wypadałoby. No więc wolałbym zapolować na oryginały. Z czasem na pewno.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Fahrenheit 451


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,25 sekundy. Zapytań do SQL: 14